Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Autorzy: Michał Leszczyński plus AI. 

 

Piosenka nr 34 pt. Aktywne wysłuchanie

 

Mężczyzna przed pięćdziesiątką czasem idzie w skok

skok to może być szansy ostatniej i ostatniej możliwości

zbiera się na wyczyn wzdłuż i wszerz nawet przez kilka lat

w ciągu których jest rozkazany dużo sobie wybaczyć

 

I spotyka tę podobno tę jedyną, która i stanie obok

popatrzy namiętnie i chętnie po trochu przytaknie

ona wie z teorii cóż znaczy aktywne wysłuchanie

dynamiką różnych zachowań uprasza się o dialog

 

Rąbek sukienki i uroczy dekolt tylko w tym pomogą

i pytanie naprowadzające i ala wzruszenia ala historią

padnie iluzoryczna prośba nie mów już do mnie więcej

mój miły przecież dobrze wiesz, że chcę twojej opowieści

(witaj kochany u handlarzy wiedzy i doświadczenia)

 

Ref.

Moja droga sorki sorki, sorki, że nasza rozmowa

idzie w monolog dziwnie wielu niebezpiecznych słów

i nawet gdy mnie lubisz i wysłuchasz uważnie

wiedz, że moje życie tylko skrzypiało

wiedz, że moje życie tylko skrzypiało

no cóż no cóż no cóż i już i już

 

Monologi nie kończą się w tutaj czymś najlepszym

opowieść mena po czterdziestce toż to taka przeszłość

przeszłość nigdy nie będzie snuciem planów dnia jutra

wiedz że ta pajęczyna śmiało może się nie udać

 

Jesteśmy grzeczni ludzie i przytakujemy z dystansem

świat - co widać - rozwarstwia się nam jedynie i netowieje

sprawstwo i wina to jedno, a uzależnienia są drugim

ale bardzo złe były również zewnętrzne okoliczności

(krawiec szyje tylko tak jaki miał materiał ole i ojej i ojej)

 

Ref.

Moja droga sorki sorki, sorki, że nasza rozmowa

idzie w monolog dziwnie wielu niebezpiecznych słów

i nawet gdy mnie lubisz i wysłuchasz uważnie

wiedz, że moje życie tylko skrzypiało

wiedz, że moje życie tylko skrzypiało

no cóż no cóż no cóż i już i już

 

Im więcej opowiesz, napiszesz wierszy i zaśpiewasz

niestety tym więcej padnie słów nie do wycofania

fałszywe akordy, krzywe melodie i nie takie nuty

tylko wyborny bard lub naj poeta mogą się z tym mierzyć

 

Najważniejszego i tak przecież nie ubierzesz w słowa

najciekawsze tutejsze spowiedzi świat wycina i pomija

dobre opowieści mają nudzić i nie ciekawić i się dłużyć

świat chce tańca i oczekuje przytuleń, nie pragnie zmartwień

(ona mówi, mój tani tego wieczoru chcę tylko już odpoczywać)

 

Ref.

Moja droga sorki sorki, sorki, że nasza rozmowa

idzie w monolog dziwnie wielu niebezpiecznych słów

i nawet gdy mnie lubisz i wysłuchasz uważnie

wiedz, że moje życie tylko skrzypiało

wiedz, że moje życie tylko skrzypiało

no cóż no cóż no cóż i już i już

 

 

 

Opublikowano

Nie łapię się do tego przedziału wiekowego, więc nie wiem, jak jest, ale przyjmuję do wiadomości, że tak jest, jak piszesz. Co do tytułu, potwierdzam, że aktywne słuchanie jest ważne, a bywa, że jak to dobrze robisz, to wystarczające. To moje refleksje po przeczytaniu. Pozdrawiam. 

Opublikowano

@Leszczym Pewnie, że wiem, o co chodzi, ale nie mam żadnych osobistych doświadczeń, które by potwierdziły, albo zaprzeczyły temu, o czym piszesz, jestem zwyczajnie niekompetentny. Dzięki za życzenia, pstrąg zjedzony, jutro ciąg dalszy:). Pozdrawiam. Marek. 

Opublikowano (edytowane)

@Rafael Marius Rafał ja lubię swoje piosenki. Lubię je i lubię każdą z nich. Jest to nieco bezkrytyczne przyznaję, ale istotnie lubię te teksty. Wiadomo jedne gorsze, drugie lepsze, trzecie nijakie. W dodatku z podkładem AI, a to zupełnie nie to samo. Ale nie przeskoczysz. W ogóle świat nie bardzo chce żebyś to przeskoczył :) Taki lajf już. 

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...