Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie posępnie

a ja ponad wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Nosisz moją bluzę

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w niej wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak odcisk dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople zimy zwilżają
spiechrzchłe usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko zazdrośnie 

tłumnie aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech sprawia 

że słodycz którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Nosisz moją bluzę

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w niej wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak odcisk dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechrzchłe

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Jesteś w mojej 

bluzie

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w niej wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak odcisk dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechrzchłe

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Jesteś w mojej 

bluzie

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w nim wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak odcisk dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechrzchłe

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Jesteś w mojej 

bluzie

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w nim wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak znak dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechrzchłe

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Jesteś w mojej 

bluzie

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w nim wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak znak dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechszłe 

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Jesteś w mojej 

bluzie

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

ale to one

w nim wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak znak dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechszłe 

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

 

Robert Witold Gorzkowski

Robert Witold Gorzkowski


Czas 

ponad rozedrganie

ponad orzeźwienie 

rzeka gładzi rozpalone ciała 

wynurzając 

pęcherzyki powietrza.

 

Oblepiają twoją skórę 

pokutnie 

posępnie

a ja ponad

wszystko 

unoszę w palcach

twoje ciało

w ten rozgrzany

sierpniowy poranek.

 

Jesteś w mojej 

bluzie

ciepło poranka 

otula twoje imię

otaczasz się 

pięknem

a one w nim wyglądają.

 

Na mokrym 

czarnym materiale 

jak znak dziecka

spragnionego pokarmu 

jak krople 

zimy

zwilżają

spiechszłe 

usta 

ten co widział

nigdy nie zapomni.

 

Uniesie wspomnienie

głęboko 

zazdrośnie 

tłumnie 

aż do szału 

aż do wariactwa

ukojenia światłem.

 

Twój oddech

sprawia 

że słodycz

którą znałem 

nie niesie

już takiej rozkoszy 

tej co na zgubę  

jak wyuzdanie pali.

 

A ruchy

jak gwiazd wybuchy

z ich eksplozją

na podniebieniu 

na strzelistym firmamencie 

tak niebieskim

jak oczu twoich śnienie.

 

W ich wnętrzu płonę

a na powrót

z tej otchłani

z blaskiem odsinieję.

 

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...