Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
wierszyki

wierszyki

Był taki teatr pewien, że w scenie
Miłosnej spadły naraz kamienie.

A na widowni skrajne siedzenia
Z gestu pewnego bardziej niż gremia

 

Zlikwidowane, wyobraź sobie...
Naraz są wszystkie tylko środkowe...


Nie ma już skrajnej biedy. Przypadku.
Nie ma wszystkiego, co budzi skrajne.
Nie ma artysty, co w nic nie wierzył.
Nic nie jest białe, nic nie jest czarne.

 

A gdy ktoś sobie na brzeżku siada,
Kogo ma dziwić, że się zapada

 

Myśl, która ledwie wpadła na miny;
Sąd ostateczny, czy sprawiedliwy;

Cisza, bo lepiej nie odpowiadać;
Perłowa barka tam, gdzie perłopław.


Nie-Magdalena, włócząc włosami
Umoczonymi po pukle w grafit

Tam nierządnicą, by przez cokoły
Wyrwane z ziemi w miąższ oliwkowy

 

Cokolwiek zdziałał jeden listeczek.

Powiedz choć słówko. Pisz — Aramejczyk.

 

 

 

 

 

wierszyki

wierszyki

Był taki teatr pewien, że w scenie
Miłosnej spadły naraz kamienie.

A na widowni skrajne siedzenia
Z gestu pewnego bardziej niż gremia

 

Zlikwidowane, wyobraź sobie...
Naraz są wszystkie tylko środkowe...


Nie ma już skrajnej biedy. Przypadku.
Nie ma wszystkiego, co budzi skrajne.
Nie ma artysty, co w nic nie wierzył.
Nic nie jest białe, nic nie jest czarne.

 

A gdy ktoś sobie na brzeżku siada,
Kogo ma dziwić, że się zapada

 

Myśl, która ledwie wpadła na miny;
Sąd ostateczny, czy sprawiedliwy;

Cisza, bo lepiej nie odpowiadać;
Perłowa barka tam, gdzie perłopław.


Nie-Magdalena, włócząc włosami
Umoczonymi po pukle w grafit

Tam nierządnicą, by przez cokoły
Wyrwane z ziemi w miąższ oliwkowy

 

Cokolwiek zdziałał jeden listeczek.

Powiedz choć słówko. Pisz
— Aramejczyk.

 

 

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...