Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie jesteśmy dziećmi

Skutecznie nas wyleczono

Z choroby dziecięcej

Która jak sen

Trwała zbyt krótko 

By doczekała się radosnego 

Zakończenia

 

Przeminęła gdzieś za to

Pod osłoną nocy

Przeszła jak gorączka

Leczona w ciepłym łóżku

Pod ciepłym kocem

Zbudziliśmy się bez niej

Rano

 

Nie jesteśmy już dziećmi

Może nimi chcemy być

Wiemy zwyczajnie zbyt dużo

O otaczającej nas prawdzie

I świecie smutnym lub nie

Środowisku tworzącym przecież

Nas

 

Błoga nieświadomość konsekwencji

Przeminęła gdzieś

Między północą a pierwszą rano

Kiedy spaliśmy 

Wchodząc w najgłębszą fazę snu

Z której nas przecież

Wybudzono

 

A ja chciałbym być dzieckiem

Beztrosko bawić się

Drewnianymi żołnierzykami

Ustawionymi w równe szeregi

Potyczkującymi się ze sobą

Których bitwa kończy się gdy mama woła

Spać

 

Chciałbym wracać do domu

Ubrudzony błotem po zabawie

W berka z przyjaciółmi

Ale nam nie wolno

Bo dorośli się przecież nie bawią

Chcą żebym w końcu

Dorósł

 

Jestem jeszcze dzieckiem trochę

Błądzę szukam wiem czego

Ale nie wiem gdzie

Bo trochę jak dziecko

Znam przecież swój cel

Tylko proszę wskaż mi

Drogę

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Simon Tracy To bardzo klimatyczna, mroczna opowieść - coś na granicy grozy i legendy. Opisujesz Lincoln Road jakby był wpisany w jakieś lokalne kroniki, a potem powoli przechodzisz do sceny z patrolем. Nie wyjaśniasz, co robiła tam kobieta, ani co konkretnie widziała - to potęguje ciekawość. :) Scena z żołnierzem, który się przeżegnał i ucałował krzyżyk poza wzrokiem kaprala - to jeden z mocniejszych momentów. Bardzo filmowy, bardzo ludzki na tle tej grozy. Opowieść intryguje i wciąga. Pozdrawiam. 
    • @Leszczym może nie idźmy w tę stronę , trzeba samemu skonstruować :-) to tylko parę styków
    • Głębiej pod nami, tam gdzie korzeń pęka, wyznaczony czas nurtem rzeki spływa. Czeka Pan Cieni, bóg o mocnych rękach, co każdą duszę po imieniu wzywa. To on jest mrokiem, co schronienie daje, w jego całunie śpi każde wspomnienie. Pasterz mglistych stad przemierza rozstaje, W jego spojrzeniu drży świata istnienie. Strzeże on wejścia w mroczne zapomnienie, gdzie dusz korowód brodzi w gęstych toniach. Władca rozkładu kładzie martwe cienie, klucz do wieczności trzyma w silnych dłoniach. Ludzie się chylą w lękliwym pokłonie u stóp jesionu, gdzie woda wycieka. Wzywają tego, co siedzi na tronie, gdy wrota Nawii chłoną już człowieka. Próżny jest ten lęk - powrót w mroczne strony, do Pana, który poi ich milczeniem. Świat w jego dłoniach spocznie uciszony zrosły z niebytem i wieczności cieniem.       Słowiański panteon zamieszkują bogowie, którzy sprawowali pieczę nad różnymi aspektami życia i natury. Jednym z najbardziej tajemniczych i jednocześnie ważnych bóstw był Weles, bóg zaświatów, dusz zmarłych oraz opiekun bydła. Jego postać odgrywała kluczową rolę w życiu codziennym Słowian. Nawia - w wierzeniach słowiańskich oznaczała zaświaty. To właśnie tutaj przybywali zmarli. Ilustracja - ze strony int. JuraPark Bałtów.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @FaLcorN Jest bardzo dobrze! :)  
    • @iwonaroma   Bardzo dziękuję!  Masz rację, zaślepienie często prowadzi do dramatu. :) Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...