Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • 2 tygodnie później...
  • 3 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

@Witalisa
Rozumiem

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Z tej perspektywy wiersz rzeczywiście okazuje się bardziej złożony. Bez znajomości inspiracji nie odczytałbym tego tropu - nie znam wszystkich pieśni. Osobiście jednak najbardziej przemawia do mnie właśnie prostota.

Opublikowano

@Tectosmith – ależ ja przyjęłam Twój odbiór bez pretensji. Prostota w haiku to wręcz obowiązek. Mistrz Bashō, zapytany przez uczniów, co myśli o wymaganej w jego szkole lekkości (karumi) wiersza, porównał ją do przejrzystości płytkiego, czystego potoku, płynącego po piaszczystym dnie.

(Ja zresztą nazywam swoje "haiku" miniaturami, bo nie trzymam się ściśle reguł).

Opublikowano

@Annie  – traktuję tytuł jako formę zapowiedzi na forum, ale rzeczywiście on coś dodaje (haiku nie ma tytułu ze względu na swą genezę: to pierwsza strofa z pieśni wiązanej, która się usamodzielniła).

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Clavisa Czasami rozstanie jest dużo lepsze niż życie w martwym polu. Pozdrawiam!
    • @LessLove to pięknie:)
    • @Berenika97 Piękna historia! Jestem dumny z Niki i jej taty, to cudowne dziecko! Pozdrawiam :-)))
    • @Łukasz Jurczyk   Ta część jest zapisem z dziennika snu. Każda Twoja opowieść jest oniryczna, ale ta wyjątkowo. Wyświetlasz pojedyncze obrazy, które prowadzą przez miasto pełne dymu i krwi. Słychać szum morza, tym razem nie jest złe. Zmywając krew - oczyszcza - ma ludzką twarz, chyba jedyną w mieście.   Co było dalej? Po co pamiętać.   Brak trzeciego wersu mówi więcej niż treść. Znakomity zabieg. Tak mógłby kończyć się dziennik koszmarnego snu.   koszmarny sen Tyr co noc wracam do miasta jestem u siebie   Życzę kolejnych snów.
    • @Proszalny Tam Go odczuwam, tak Go znam. Miałem fizyczne i mistyczne doświadczenie bliskości śmierci. Piszę szczerze: śmierci nie ma. Nie dlatego, że jej nie chcę i chcę pocieszać. Dotknąłem i uwierzyłem, a to był dialog bez słów. Powiedziałem, że chcę wrócić, wróciłem. Ale mam bardzo swobodny/przyjazny  stosunek do śmierci. Asystowałem kilku umierającym osobom, zapewniając - mam nadzieję że przekonująco - że śmierci nie ma i nie powinni się bać, bo przejdą w piękną rzeczywistość, może z niej wrócą (inkarnacja) ale na pewno nie przestaną istnieć i na pewno będą odczuwali wszechogarniające bezrozumne szczęście, kiedy zbliżą się do " światła", bo to było światło, do którego, aż po horyzont zmierzały małe obłoczki światła, jak ja - nic tylko radość, poczucie bezpieczeństwa i coś w rodzaju muzyki/wibracji bez melodii, ale piękne i przyjazne... @violetta Wyłącznie przeboje :-) Gram na gitarze, śpiewam od zawsze, śpiewałem w nieprofesjonalnej grupie...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...