Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Amber Czytam właśnie Zweiga na temat i muszę powiedzieć, że bardzo interesująca historia. A ja ogólnie słaby jestem z historii. 

@Rafael Marius Tak, owszem, tylko że koniec jest zawsze smutny i nie ma przed tym ucieczki :) To jedno, a historia Marii Antoniny krąży tu i tam więc akurat w tym przypadku jakby nie do końca był koniec. 

@Waldemar_Talar_Talar Dzięki, ja tylko przywołałem zresztą nieco przypadkiem pewną pouczającą historię w pewien sposób końca systemów królewskich. 

Opublikowano

@Amber Wielu rzeczy nie wiem, ale wiem że pisarz Stefan Zweig, austryjak, był swego czasu bardzo popularnym i poczytnym pisarzem. I wiem też, choć mega dużo nie wiem, że on akurat napisał autobiografię, po której nie miał siły się wręcz podnieść. I wiem też, bo przeczytałem tę jego autobiografię, że o tyle tego nie rozumiałem, że tam nie aż tyle nazwijmy to złych rzeczy było napisane. Jakoś może zbyt pobieżnie, jako przeciętny bardzo czytelnik, nie umiałem wczytać się w ten bagaż emocji. Książkę jak przeczytam mogę nawet podesłać. 

Opublikowano

@Amber Ja w ogóle mam coraz to bardziej rosnące wrażenie, że pisarz Stefan Zweig pisząc o Marii Antoninie odnajdywał w tej historii mega dużo siebie. To jest w ogóle rosnąca u mnie coraz szersze reguła egocentryczna interpretacyjna. 

@Amber Tak, z pewnością tak jest. 

Opublikowano

@Amber Tak, ale obawa jest. Ja mam nieco w kontrze zdanie do Czytelnictwa. Otóż żeby Twoje pisanie miało jak największy i możliwie najbardziej odkrywczy sens, trzeba również nieco ograniczać się w czytelnictwie, a po to właśnie by nie kalkować i nie powtarzać. Trzeba czytać, trzeba dużo przeczytać, ale nieco się w tym hamować. Hamować się po to by zachować swój autorski sznyt. Ale to zdaje się może być bardzo kontrowersyjna teoria. I bardzo możliwe nawet, że mi się to zupełnie nie udaje :) Najlepiej czytać tylko mega dobre i odkrywcze rzeczy :)  

@Amber albo głupie wierszyki, które ja akurat uwielbiam :)

Opublikowano

@Leszczym

Piszesz o końcach jak ktoś, kto próbował stanąć na krawędzi i zobaczyć dalej - i wrócił z tym dziwnym przeświadczeniem, że ludzie wolą środek, bo bezpieczny, początek, bo pełen nadziei, a koniec? Koniec to zdrada.

Czy Maria Antonina wiedziała? Wiedział każdy, kto przyniósł prawdę niewygodną, kto nakreślił kres tam, gdzie inni chcieli wieczności.

Ale piszesz o tym mimo wszystko. Mimo że "za głębokie", "ponad siły", mimo wrogów końca.

I to już jest coś. To już jest odwaga, której większość nie ma.

Bo może właśnie w tym jest sens: nie w tym, żeby cię polubili za koniec, ale żeby ktoś, kiedyś, czytając - skinął głową i pomyślał: "tak, on wiedział, że to boli, i i tak to napisał."

ps. I nie trać przy tym głowy!


 

Opublikowano

@Berenika97 Z całą pewnością, choć może mi się to nieco nie udawać, wręcz z pewnością mi się nie udaje, jest sens w odważaniu się na pisanie :)) To wbrew pozorom bardzo trudna sztuka jest. Właściwie jedna z najtrudniejszych jakie znam. Żeby ano właśnie pisać odważnie, z otwartą przyłbicą. Pisać to jedno, ale jeszcze mierzyć się z tym czy innym wydawaniem i upublicznianiem. To mega trudne jest. Niezmiennie dziękuję Ci za staranny komentarz. I właściwie przepraszam, że ja już nie mam zacięcia i sił aby w tak aktywny sposób wspierać forum ://

Opublikowano

@Leszczym

To, że piszesz "z otwartą przyłbicą" – to już się udaje. I to się udaje bardzo! Widzę to w twoich tekstach: ta szczerość, nawet gdy boli, nawet gdy jest niezręczna. To właśnie jest ta odwaga. Świetnie to robisz! 

Rozumiem zmęczenie – pisanie i dzielenie się nim to podwójna praca. Sama myśl o upublicznieniu może być bardziej wymagająca niż samo pisanie. Więc to, że  tutaj jesteś, że publikujesz – to już jest coś dużego. 

I nie musisz przepraszać za to, że teraz nie masz sił na wspieranie forum. . Każdy ma swoje rytmy, swoje pory na dawanie i branie. Czasem wystarczy, że się pisze. Czasem wystarczy, że się czyta w ciszy. 

Twoje teksty są tu. To już jest Twój ogromny udział.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA. najlepiej ze wschodu:) mając duży dom, trzeba mieć robota :)
    • Zostawili cię samą, chłód ciało przeszywa. Choroba już macki swoje odkrywa. Mrok z każdą sekundą przeraża mocniej , lecz masz wyjebane co Cię tam wciągnie. Samotność doskwiera zaczynasz rozumieć, brak przyjaciela co mógłby unieść. W głowie myśl narasta, przyjmuje organizm, żądza krwi wygrywa i brudzi firany. Niech teraz mówią - zgnilizna wjeżdża, od smrodu brzuch pozbywa się wnętrza.   Chore prawa nadchodzą, ucz się zasad mała. by ciotka do domu drzwi nie zamykała, by dostać kasę, kąt do mieszkania, wyliż jej dupe ... ona by tak chciała.  Bo to bogini, chujów setki miała, jeszcze twoją matkę, z chęcią w to wciągała. Nie myślcie, że sama na ten pomysł wpadła, bo babka rozkazy takie wydawała. Misja zakończona, gdy człowiek w piachu.... ulubione hobby wykańczać krewniaków.   Co ma myśleć dziecko, gdy widzi ból brata, gdy babka z pasem po domu wciąż lata. Ciągłe życie w strachu, nowy pas nabywa, Czy mój brat przeżyje? Czy to ma rodzina?   Malutka dziewczynka w środkowej ławce, cicha, niewinna, wstydliwa jak zawsze. Znalazła sposób, psychiczny ból odchodzi, z nadgarstka krew leci... umiera powoli.   Naiwne dziecko, Czy ktoś mi pomoże? Kaleczy swe ciało... z nią nie jest dobrze. O pomoc w ciszy woła, eksponuje rany, słaba psychika, kolejne szramy.    Wkońcu nawet dziecko, potrafi zrozumieć... pomocy nie będzie, każdy ma je w dupie. Osamotniona w sym bólu, śmierć dla niej ratunkiem.  Dobrze Ci teraz radzę ...zamów dla niej trumnę.
    • @Mel666 W wierszu trzykrotnie pojawia się zdanie "miasto, które tak uwielbiam". Słowo "miasto" jest tu żywym organizmem. Ono żyje – oddycha i krwawi. Czuć też w nim budowanie oddechu: oddech "wysysa ze mnie siłę". Mamy "szpary w oknach" i "drzwi bez klamek" – to jak usta bez języka.   Odczytuję to jako diagnozę. Ty jesteś jego "krwią".   Towarzyszką staje się melancholia. Idziesz z nią "pod rękę". Miasto wydaje się być tłem, a ona jest osobą. Jest Twoją siostrą, czyli też krwią – w domyśle. Ona ma ciało, jest zimna, bo nie ma krwi. Jest blada jak wyblakłe miasto.   Fantastyczna gradacja: "tak daleka tak zimna tak bliska".   To "uczucie na policzku" jest łzą.   Z kolei "kładzie się ze mną do łóżka" odczytuję nie tylko jako całodniową jej obecność, ale także w nocy.  To ona pozwala Ci zasnąć, mimo że  niszczy. Ostatnie dwa wersy tłumaczą wszystko to, co wcześniej. Mamy tu przyczynę i skutek. Bardzo poruszający wiersz. Uściski. Pozdrawiam.
    • @ZaTomem Tom Dziękuję za miły komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Dziękuję za obszerny, pełen słów wsparcia i miły dla oka komentarz z jakże pięknym wierszem... Obiecuję zachować się co do sugestii zawartych w Twoim wierszu Bereniko. Bardzo Ci za ten wiersz dziękuję - bardzo wiele on dla mnie znaczy. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • @.KOBIETA.   taka mała dygresja odnośnie Smoków !

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      nauczyłam się czegoś wartościowego : nigdy nie wolno głaskać Smoka  „ pod łuskę”.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...