Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lepimy lepieje


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Lepieje" to krótkie, żartobliwe, dwuwersowe rymowanki, które przypisuje się Wisławie Szymborskiej. Nazwę nadał im jej sekretarz, Michał Rusinek. Charakterystyczną cechą lepieja jest to, że pierwszy wers zaczyna się od słowa „lepiej” (lub jego form), a drugi od „niż” (lub podobnego), zestawienie dwóch nieprzyjemnych sytuacji. 

Cechy lepiei

Struktura: Dwuwersowe, rymowane wierszyki, często w ośmiozgłoskowcu.

Pierwszy wers: Zawsze zaczyna się od słowa „lepiej”, „lepszy”, „lepsza” lub „lepsze”.

Drugi wers: Zaczyna się od słowa „niż”, „niźli”, „niżeli” lub „aniżeli”.

Tematyka: Początkowo miały ostrzegać przed niesmacznymi daniami w restauracjach, np. „Lepiej złamać obie nogi, niż miejscowe zjeść pierogi”. Z czasem rozwinęły się, zestawiając różne przykre lub absurdalne sytuacje, np. „Lepszy z metanolu trunek, niż teściowej pocałunek”. 

Historia lepiei

Inspiracja: Wisława Szymborska wpadła na pomysł stworzenia lepiei, widząc w karcie restauracji informację „okropne” przy „flakach” i pomyślała, że należy ostrzec innych gości w dowcipny sposób.

Nazwa: Sama poetka nie nadała im tej nazwy. Miano „lepieje” lub „lepiuchy” nadał gatunkowi jej sekretarz Michał Rusinek. 

Lepiej – Wikipedia, wolna encyklopedia

Lepiej, inaczej lepiuch – krótki, jednozdaniowy, często nonsensowny, groteskowy wierszyk, standardowo składający się z dwóch wersów. Wynalezienie tej formy przy...

 

Wikipedia

Lepieje - Przemyślenia polonistki

4 gru 2017 — To Szymborskiej przypisuje się autorstwo tej formy, choć nazwę – lepiej wymyślił jej sekretarz Michał Rusinek. Pierwszy wers zaczyna się słowem „Lepie...

 

Masz uwagę

 

lepiej mieć horyzont wąski, niż zamawiać tu zakąski. Jakie są Wasze ...

5 paź 2013 — Lepieje, to krótkie, dwuwersowe wierszyki, oparte na pomyśle znakomitej poetki Wisławy Szymborskiej. Celem lepieja jest krytyka wybranego dania i wska...

 

Facebook

 

Konkurs! Lepieje – co to za gatunek i z czym to się je? Lepiej - Facebook

25 lis 2023 — Lepiej - krótki, żartobliwy wierszyk o strukturze dwuwiersza, rymowany, zazwyczaj pisany ośmiozgłoskowcem. Pierwszy wers lepieja zaczyna się od słowa...

 

Facebook

 

Lepiej, lepieje? - a co to jest? - Mariusz Parlicki

17 sie 2016 — Pierwszy wers lepieja zaczyna się od słowa: "lepiej", "lepszy", "lepsza", "lepsze", natomiast drugi wers od słowa: "niż", "niźli", "niżeli", "aniżeli...

 

parlicki.pl

 

Znacie "lepieje"? To abstrakcyjne jednozdaniowe rymowanki, które ...

9 paź 2018 —

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Znacie "lepieje"? To abstrakcyjne jednozdaniowe rymowanki, które wymyśliła Wisława Szymborska. Najsłynniejszy "lepiej" jej autorstwa to: „Lepszy pi...

 

 

Facebook·Uniwersytet WSB Merito Toruń - wcześniej Wyższa Szkoła Bankowa

 

LEPIEJ z Wisławą Szymborską

LEPIEJ - dwuwersowy wierszyk, w którym pierwszy wers zaczyna się od słowa "lepiej", a drugi od "niż" ("niźli", "aniżeli" itp.) Przykładowe lepieje poetki: „Lepiej"

 

 

 

 

Lepiej mieć czas do jutra, bo pogodynka bez futra, niż dziś walczyć z parasolem. 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez obywatel (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...