Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ojacie...
nie trzeba chyba zawsze robic szału?

poza tem - o gustach się nie dyskutuje ;)

nie każdemu musi się podobać, tyle
(z przekory czy nie)

pozdrawiam niepoprawnie poprawna ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Iza, Iza - wiedźmo
nie czaruj, że ja czaruję ;)

koty mają
to do siebie
że są krytyczne ;)
jeśli wiesz o czym ja mówię
hihihi

pozdrawiam serdecznie
Kot w upale
Opublikowano

oranyrany :)
nie dosładzaj mnie
bo będę niestrawna

- zawstydza mnie Twoje przekonanie
o moich umiejętnościach

pozdrawiam serdecznie

ps. nie podgrzewaj kota w takiej dusznej aurze ;)

a o samokrytyce - to właśnie miałam na myśli
jak zawsze zgadłaś ;) międzyliniowo

Opublikowano

Powiem tak: przeczytałem dziś dużo "kata strof" na tym forum, aż wreszcie trafiłem na "kota strofę" i jestem pod wrażeniem! Tyle spraw ciekawych wpisanych w "kota" (kocicę...) ;-) , w dynamiczny, pełen życia początek i sprawne zakończenie - baaaardzo jestem za! I choć jestem raczej "psem" (albo "psiarzem" - jak kto woli...) to posyłem plusa!
POZDRAWIAM!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ojacie...
nie trzeba chyba zawsze robic szału?

poza tem - o gustach się nie dyskutuje ;)

nie każdemu musi się podobać, tyle
(z przekory czy nie)

pozdrawiam niepoprawnie poprawna ;)

Ja nie wiem, po co Kocie polemizujesz ze mną, kiedy ja tego nie robie?:) Nie, nie trzeba robić szału, nie musisz jeść ziemniaków ani lodów - nic nie trzeba. Ja pisze jak ja bym chciał aby było. Stwierdzam, że poprawność jest tylko w tym wierszu i Ty się z tym zgadzasz. Zatem zgadzamy się w ogóle. Spełniłaś moje oczekiwania. Będę chciał czegoś więcej, to zajrzę wierszyk wyżej, albo sam coś napisze. No need to argue:)
Miau

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie sposób było tam nie trafić – droga okrążała szkołę i kilka ściśniętych domów na placu, a z placu biegła w piaszczystą dolinę.    Na blat mojej ławki padał prostokąt światła. W szkole wszystkie klasy miały ściany w pudrowych odcieniach; ta, w której moja opowieść się zaczyna, była salą brzoskwinioną. Zamrugałam i podniosłam wzrok. Patrzyłam na tył głowy ciemnowłosego chłopca i powoli wzbierała we mnie pewność – skądś go znałam.    Żadna myśl nie poprzedzała tego, co wydarzyło się potem: po prostu się odezwałam.  Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek wiedziała, co wówczas powiedziałam, ani do kogo. Nikt zresztą nie zwrócił na to szczególnej uwagi.    Kiedy wychodziliśmy z klasy, dokładnie przyjrzałam się temu chłopcu. Nazywał się Jonasz, teraz już to wiedziałam, i znałam go z przeszłości.     Od tego dnia wszystko stało się zabawniejsze: słodzona herbata, którą co dnia wypijaliśmy w stołówce, tulipany w wazonach z mlecznej porcelana, pani K., nasza nauczycielka – kobieta krępa, siwiejąca i zaczerwieniona!    I nam, Jonaszowi i mnie, przyszła ochota na żarty. Pisywaliśmy liściki do Very, dziewczyny o patykowatych nogach, podpisując się imieniem chłopaka, w którym się kochała.    Odpisywała na każdy.    Nie chciało nam się chodzić na lekcje.     – Proszę pani – powiedział Jonasz, kiedy już się na jakiejś pojawiliśmy – dlaczego wciąż uczymy się czytać i pisać? Przecież już dawno to umiemy. – I podsunął nauczycielce karteczkę ze swoim imieniem, zapisaną eleganckim charakterem pisma.    Kiedy klasa opustoszała, podeszłam do jej biurka. Skończyła coś zapisywać, po czym położyła swe nabrzmiałe dłonie płasko na blacie.    – Czy oglądała pani kiedyś film? – zapytałam ją.    Oglądała.    – A czy miała pani wrażenie, że już go wcześniej widziała, choć widzieć nie mogła, i że ten film jest tak naprawdę jego słabszą wersją?    Zawahała się; wreszcie pokręciła głową.      Już wtedy lekcje odbywały się rzadziej. Wypędzano nas do ogrodu, gdzie siedząc na murku, oglądaliśmy z Jonaszem kaczki na sztucznym jeziorku.     Któregoś popołudnia zapukałam do drzwi pokoju nauczycielskiego. Zapytałam, dlaczego nie mamy lekcji.    Pani K. odparła po prostu:    – Nie mamy pieniędzy.     Wystarałam się o nie. I kiedy tylko otrzymałam walizkę, przyniosłam ją do pokoju Jonasza. Otworzył ją. Pieniądze ukryto pod dziecięcą bielizną: ja spiekłam raka, on nawet nie zwrócił na to uwagi.    Wysunął jeden bankot z pliku i podszedł do okna. Odsunął firankę, obejrzał go pod słońcem.    – Trefne – powiedział.   Wrócił do mnie. Staliśmy nad otwartą walizką. Pokój pachniał żywicą, a słońce gasło w różowych smugach.    
    • Majętny gazda spod Giewontu            w swojej bacówce do remontu,            powiększył już garaż,            dobudował taras            i kolumny jońskie od frontu.
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Jacek_Suchowicz
    • W znanej wsi Przemowiec mieszka i trenuje żużlowiec.   Szaleje na zakrętach. Mrowi w piętach…   W życiu też wywrotowiec!        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...