Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • sen   śnimy się komuś albo coś śni się nami nie ma podłoża kiedy stawiasz krok grunt cofa się jak język w gardle który nas nie mieści twoja twarz rozpływa się pamięć nie nadąża jej złożyć dotykam cię twoja skóra nie ma jednej temperatury pulsuje coś pod nią szuka wyjścia świt tu nie istnieje czas jest rozciągniętym nerwem ktoś ciągnie go powoli aż zaczyna skomleć twoje usta otwierają się ale głos nie wychodzi zamiast tego wypływa obraz widzę nas z góry z boku z wnętrza twojego ciała jednocześnie nie jesteśmy zamknięci jesteśmy rozszczelnieni to nie pęka to się rozwarstwia jakby rzeczywistość była błoną już przebitą twoje dłonie wchodzą we mnie głębiej niż ciało pozwala nie rozrywają przesuwają granice czuję jak zmienia się mój kształt ugniatasz mnie od środka przestawiasz mi narządy robisz miejsce na swój lęk bez skóry bez oporu sen nie ma litości tu wszystko dzieje się do końca twoje oczy nagle są obce patrzysz z miejsca do którego nie mam dostępu a jednak jesteś bliżej niż kiedykolwiek zbliżenie nie jest ruchem jest zapadaniem wpadamy w siebie jak w szyb bez dna bez ścian i wtedy coś nas używa nasze ciała są narzędziem dla napięcia które chce się wydarzyć palce nie należą do nas oddech nie należy do nas strach nie należy do nas jest tylko proces rozciąganie ścisk rozpad twoje ciało otwiera się jak przestrzeń która nie powinna istnieć nie wchodzę znikam w środku i nagle nie ma już dwóch jest jedno drżenie jak kabel pod napięciem w wodzie przebicie światło nie rozjaśnia wypala kształty twoja twarz moja twarz nakładają się krzywo jak blizna na coś co jeszcze nie zdążyło się zagoić ból nie boli jest dowodem że coś poszło za daleko i nie da się wrócić sen zaczyna nas zamykać jak rana ściany wyrastają znikąd miękkie lepki materiał pamięci próbujemy się poruszyć ale każdy ruch zostawia nas gdzie indziej twoje imię rozpada mi się w ustach na dźwięki które nic nie znaczą nie ma języka jest tylko nacisk coraz większy aż pękamy bez dźwięku bo tu nawet krzyk jest tylko kolejną warstwą snu i kiedy myślisz że to już koniec budzisz się ale ja wciąż tam jestem w szczelinie po tobie i nie wiem czy śniłem ciebie czy ty śniłaś mnie            
    • @Mel666   Świetna metafora przebodźcowania. Doskonale oddaje fizyczny ciężar psychicznego zmęczenia współczesnym światem. Obraz z sedesem - brutalny i szczery. Podoba mi się puenta - cały ten natłok "psychoanalizy" został sprowadzony do najprostszego rozwiązania - odcięcia zasilania.
    • Iwona, RIP Iranowi?   O war! Baca mysz USA, a suka kusa. As uszy maca. Brawo?
    • Zapragnęłam sukni z wiatru, by w tańcu rozmyć własne kontury. Wychodzę do miasta - to zwierzę. Dyszy mi w twarz: "zapakuję cię w próżnię". Myśli tracą tlen. Wyrzucone na asfalt pękają jak ryby głębinowe. Uciekam. Widzę manekiny, rosną im włosy, ale gubią palce, próbując mnie złapać. Wpadam do domu. Marzenia już tu były. Zdążyły mnie przerosnąć.
    • @Łukasz Jurczyk   To filozoficzna refleksja nad naturą władzy, ambicji i o granicach ludzkich możliwości. Historia jest tu tłem.   Po zwycięstwie nad Persją, Aleksander wszedł na terytoria Azji Środkowej - góry Baktrii (dzisiejszy Afganistan) i ziemie Sogdian (dzisiejszy Uzbekistan i Tadżykistan). To tam napotkał najtrudniejszy, partyzancki opór.   Autor ukazuje, że pokonanie największego wroga nie przynosi spełnienia, zdobywca ma teraz absurdalny cel - zdobyć cały świat. Gdy kończą się logiczne cele, rodzi się "hybris" - niszczycielska pycha.   Tradycyjna wojna opierają się na oblężeniach, burzeniu murów i paleniu miast. Na stepie te metody są bezużyteczne. Bo nie można kontrolować koczowników, są to ludzie nieprzywiązani do dóbr materialnych i stałych osad. Poza tym Sogdowie, toczący z Aleksandrem krwawe walki partyzanckie, cenią sobie wolność - to jest część ich tożsamości. Wobec ogromu gór Baktrii wszelkie ludzkie ambicje stają się śmieszne i mikroskopijne.   Świetna jest ironiczna puenta - zdobycie znanego świata wiąże się z całkowitą bezdomnością. Zwycięzca nie ma chwili wytchnienia, spokoju ani oparcia. Mając wszystko, nie ma niczego stałego.   Po raz 93. muszę napisać - świetne! :)    Głazy pną się wzwyż, król jest tylko owadem w oceanie chmur.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...