Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzika istota – ulotna myśl, porywaczka,
Wskoczyła przez okno ciemną nocą,
Chwyciła mnie za kołnierz piżamy
W żyrafy i zebry, niechlujnie załatanej.

 

Na boso i bez szlafmycy, nieuczesanego
Zabrała mnie na spacer z włamem
Do muzeum w poniedziałkowy wieczór,
A tam rejwach, prezentacja samowoli twórców.

 

Łasiczka damie nawiała z obrazu,
Obwąchuje nogi dyskobola, coś się krzywi,
Drży podłoga, sufit pęka, baba goła
W szale uniesień konia spina w cwał.

 

Wenus z Milo już brawa chciała bić.
Te, Myśliciel, piórkiem mu pod nosem smyram,
Ani drgnie, kamienna twarz – filozofuj dalej.
Słoneczniki dojrzałe skubnę dwie kieszenie.

 

Zegar od Salvadora zwijam i za pazuchę wciskam.
O, lecą żurawie, a bociany tuż za nimi,
Okno im otworzę ku wolności… pofrunęły.
Panny z Awinionu z ramy zbiegły cichcem,

 

Biedny Pablo w pościg ruszył z kocem dla osłony.
Krzyk na moście się rozlega, gęba wykrzywiona.
Morda w kubeł! – palcem grożę, no i cisza.
Mona Lisa za mną biegnie jak poparzona.

 

Zdejmij ze mnie głupi uśmiech, no litości!
Eksponaty zbezczeszczone, alarm się rozlega.
Cerber trójgłowy spuszczony ze smyczy… ojoj!
Po zabawie – w nogi! tyś mnie, myśli, tu przywiodła.

 

Kosynierzy ćwiczeni przez Kossaka w boju
Za nami ruszyli; tam jest wyjście! – nawołuję.
Rejtan w drzwiach legowisko sobie zrobił,
Szaty drze, coś go swędzi, muchy gania.

 

My do domu, Mości Panie, puszczaj wolno!
Jutro jest klasówka, za wagary będzie lufa.
Zlituj się, człowiecze, jak myszki nawiejemy…
Grryyy! „Chyba po moim trupie!”

 

Za plecami trzask łańcuchem, pogoń nas łapie.
To ona – sztuka raz uwolniona, rozjuszona,
Za łeb chwyta: „Nie zaznacie spoczynku!”
Podstępnie wciąga człowieka: „Mam was, robaczki!”

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 No ja nie wiem czy mogłabym zostawić, porzucić... 

Zresztą, czy samo życie, nie jest nałogiem? No chyba tak, popatrz jak chory człowiek, resztkami sił, gramoli się do życia. (nie mówię tu o ludziach z zaburzeniami) każdy nawet robaczek, ma życie wtłoczone w siebie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak, to może być rodzaj przywileju nawet, to właśnie chciałem powiedzieć :)
    • @Berenika97 Tak, rozdźwięk jest w moim przekonaniu :) Pozdrawiam :)
    • @violetta przychodzi mi na myśl "umarła klasa" Tadeusza Kantora... Ale to tylko moje wyobrażenie...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Starzec ;) To zależy w czym. Bo śmiejących się warto naśladować (ale nie należy ich prześladować! :)). Cierpiących nie naśladować ale pomagać im, jak kto potrafi i jakie ma możliwości, to oczywiste. Dzięki, również pozdrawiam:)       @LessLove ... Dziękuję        @Nata_Kruk Wiesz, w tym przypadku tak, bo to celowo powtórzone, by zaakcentować całe zdanie. Samo "pomiędzy" mogłoby sugerować jakiś podtekst, a tego nie chciałam. Podobieństwo jest, to fakt. To pomaga nam zrozumieć jeden drugiego. Dzięki :)    
    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...