Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

IX Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Anny Piskurz


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na prośbę organizatorów, publikujemy informację o konkursie:

 

Już tylko do 10 września można zgłaszać swoje utwory do IX Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Anny Piskurz. To wyjątkowa okazja, by młodzi autorzy z całej Polski zaprezentowali swoją twórczość i zmierzyli się z hasłem przewodnim tegorocznej edycji, zaczerpniętym z twórczości Patronki: „Rzuciłam dziś kilka listów w ogień…”. Zadaniem uczestników jest napisanie listu – literackiej interpretacji tego motta.

Prace oceni znakomite grono ekspertów: Dawid Jung, redaktor naczelny „Zeszytów Poetyckich” (przewodniczący Jury), Joanna Gronikowska, Dyrektor Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Witkowo, Irmina Kosmala, redaktor naczelna „Kuźni Literackiej” oraz Igor Frender, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Unii Literackiej. Sekretarzem i koordynatorem konkursu jest Aleksander Sieniuć.

Konkurs skierowany jest do uczniów szkół ponadpodstawowych (z wyłączeniem studentów i słuchaczy szkół policealnych). Każdy uczestnik może przesłać tylko jeden tekst, wcześniej nigdzie niepublikowany i nienagrodzony. Utwór należy przygotować w pliku pdf, doc lub docx, czcionką Times New Roman 14 pkt, interlinia 1,5 (do 10 tys. znaków ze spacjami). Praca musi być podpisana godłem (pseudonimem), a dane osobowe, zgody i informacje o szkole lub opiekunie należy wysłać w osobnym pliku.

Zgłoszenia przyjmowane są do 10 września 2025 r. na adres: [email protected]. Na zwycięzców czekają nagrody finansowe, rzeczowe oraz dyplomy, a autor najlepszego utworu otrzyma 1000 zł i publikację w „Zeszytach Poetyckich”. Wszystkie nagrodzone i wyróżnione listy zostaną również wydane w formie ebooka. To ostatni moment, by pokazać swój literacki talent i znaleźć się w gronie twórców, których głos wybrzmi podczas uroczystej gali finałowej w listopadzie!

Szczegóły:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • Ma to cały szarak: kara - zsyła - co tam.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...