Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wiwat republice!

nie chcemy żyć w ucisku!

niech żyje proletariat!

wychodźmy na ulice!

 

wiwat republice!

nie dajmy w siebie pluć!

szturmem! noc trwa samosądów!

na wersal? nie, granice!

Opublikowano

Spokojnie proszę nie chcemy wojen

Nie przychodź do mnie z niepokojem 

Chętnie cię zaproszę 

Jesteśmy gościnnym narodem 

Nakarmię cię i napoje to napewno ale nie gdy się ciebie boje

Nie mogę pozwolić byś przychodził w progi naszego kraju wymachując piesciami 

Uszanuj spokój bo jak nie to się stanie 

Jak wyzej napisane

będzie wiwat i na granice

i nie skończy siekrzykien tylko Oni będą Polski i spokoju wojną bronić

Jesteśmy pokojowi jest miejsce dla wszystkich

ale o swoje choćby przez 123 lata przyszło nam walczyć 

to zawalczymy 

 

a więc z okrzykiem

Wiwat Rzeczypospolitej 

na granicę

gdzie trwa wojna właśnie 

hybrydowy podjazd

zalewają nas niechcianym elementem

który nie zna kultury europejskiej

który z butem chce wejść i wnieść te zwyczaje jakżeby inaczej je nazwać niż dzikimi

Co to za różnica jaki kolor skóry 

tu się wszystkich szanuje od wieków Polska była domem dla wszystkich bez wojen i to ją zgubiło zbyt dobrze wierzyła w intencje pokojowe

i gdy budowała kulturę i naukę to o armii nie myślała w ogóle 

i wjechali ruski z prusem odebrali kraj

Polska zniknęła z prawie wszystkich map

(Turcje pozdrawia Lechi stan)

ale choć minął wiek gdzie był zakaz być w krajuPolaka Polakiem

nie dali się ludzie przekręcić 

zakazany język uczony w podziemnym państwie historia i wiersze przej

kazywane przez kolejne pokolenia

inny by się poddał ale po 123 latach biczowania i ucisku 

nie pokonany duch Polaków odzyskał kraj który był potęga swoich czasów 

i dwie dekady nam dano

czuć było niepokój 

ruski i niemiec to nie najlelszy sąsiad na mapiie 

chce mieć wpływy i chce rządzić Polakiem 

znów wojna

miało być blitzkrieg ale nauczeni juz Polacy postawili się dzielnym wojskkem i cywilem który ku zaskkczeniu najeźdźców za broń chwycil i wygrywal nuejedna bitwę 

Obozy zagłady 

Polska jedną wielką linią frontu 

Przez Niemców przez rusków 

chcących tu swoich porządkow

45 rok maj

koniec Hitlera wiwat świat Tyran padł

i Jałta gdzie oddano nasz kraj w ręce bolszewickich łap

skazano na ucisk bloku sowieckiego

państwo satelita związku radzusxkiego

pod rządy ich i ich rozkazy

wybili bohaterów inteligencje i wywiezli dobra do dna wyczerpali 

nasi niedawni przodkowie byli tylko siłą ich mięśni 

nie obchodziło ich nic

i jedzenje na kartki

i oglupienie falszywą historią i wiadomosciami

ale znowu Polacy siłę pokazali

odbudowane miasta

podziemna kultura

historia kraju który trwał od tysiąca lat i znów orzeł po dekadach odzyskał koronę 

tu się rozpadł ten radziecki chory związek

i mamy demokrację taką naprawdę 

choć z początku ich prezydent czy tam premier ale rządy nasze

i solidarnie po za strajku strajkiem

po wojennym stanie 

walce na niewymazanie ducha Polskigo

dali radę Polacy by pozbyć się kata najezdzcy wrogiego

i juz nje musimy słuchać rozkazow obcymi jezykami wydawanymi przez nie Polaków 

rządzimy sobą sami

z jakimi skutkami

z takimi skutkami

stety niestety młode państwo ciężko ale musi sobje radzić 

I nato i unia Europejska pakty wojskowe i ekonomiczne które mają nam tutaj robic zycie lepsze 

wchodzimy do zjednoczonej europy

granice znikają i szlabany i płoty 

paszporty 

wystarczą dowody osobiste

Jesteśmy w szeregu z innymi krajami sasiadami i w pokoju chcemy dążyć do rozwoju będąc Polakami

a tu nagle krzyk

WIWAT REPUBLIKA

WOJNA NA GRANICACH

NAJEŻDŻA NAS KULTURA DZIKA

 

i znów chcą zburzyć nam ten ciężko wypracowany spokój 

Czyja to wina

nikogo świat jest dla wszystkich po prostu 

trzeba umieć korzystać jedynie z kultury i wspólnoty 

gdy przychodzisz w gości miej w świadomości ich zasad nie łamać i znać granicę którą należy zachować 

straszna tu jest odmienność kulturowa

tam brak moralności rządzi jak to się stało 

jak rozwinęły się różnie różni ludzie 

mieli za dużo wolnego i słońca więc i w nudzie nie wzięli się w obroty jesli choddi o rozwój świadomości i duchowych filozofii

i nagle goście w tym naszym kraju gościnnym są niemile widziani bo są inni i niepokorni

idą z hasłem wojny

i nagle krzyk słyszę 

 

WIWAT REPUBLICE

BRONIĆ GRANICĘ 

NAJEŻDŻAJĄ NAS WROGO NASTAWIENI GOŚCIE 

NIEPROSZENI NIOSĄ NOŻE I WOJNĘ 

ZBRODNIĘ KTÓREJ TAK CIĘŻKO SIĘ BYŁO POZBYĆ 

MY CHCEMY W NASZYM KRAJU BYĆ SPOKOJNYM

NIE CHCEMY BY RZĄDZIŁ NA ULICACH STRACH

NIE CHCEMY UCISKU 

TO NIE WROGOSCI CZAS

 

TO CZAS POLSKI

WIWAT RP 

NIE CHCEMY WOJNY

SPOKÓJ OBRONIĆ 

KOBIETY DZIECI I MĘŻCZYŹNI 

RODACY 

CHCEMY ŻYĆ W KRAJU GDZIE NIKT NIKOMU NIE WADZI

NIE BIJE NIE GWAŁCI NIE MORDUJE JAKBY TO BYŁO NIC

WIWAT OBRONIĆ GRANICĘ PRZED NAJAZDEM ICH NICZYM DZICZ

 

jeszcze raz powtórzę że jesteśmy znani z gościnności już takimi jesteśmy Polakami

ale goście są widziani mile tacy

ktorych nie musimy się obawiać 

że nam zniszczą dom i będą łamać prawa człowieka do bezpieczeństwa i spokojnego życia 

a  tu grozi nam fala przestępców na ulicach

to nie uchodźcy gdyby uciekali od wojny

to nie szli by z agresją tylko chcieli by wieść żywot spokojny z dala od zwady

a to wichrzyciele chyba

terror im przyświeca myślą że przejmą nasz kraj chyba 

 

i nagle krzyk

WIWAT REPUBLIKA

TERROR NIECH SIĘ ZABIERA

TU NIE WYBICHAJA BOMBY W MIASTACH

TU JEST SPOKÓJ W DZIEŃ I W NOCY

KOBIETY CHODZĄ Z WÓZKIEM NA SPACERY

NIE JESTESMY ZADOWOLENI Z TAKICH GOŚCI CO CHCĄ PRZEMOCY

GRANIC TRZEBA BRONIĆ 

 

i szkoda schenhgen było i nie ma

znów kontrole i szlabany

co to za unia Europejska co przestała sobie ufać

znów linie na mapach mówią kogo wpuszczać 

posłuchać to tak njewiele

ale terroryści to wichrsyciele ze swoim planem by chyba przejąć władzę siejąc przemoc i deregulujac obecny podzadek myślą że siłą podbija europe w tym Polskę 

obysmy sie nke dali

jak przed wiekami sje nuedalismy

najezdzani ze stron wszystkich

jeszcze i innych btonidmy przed najazdem

a dzis znow mamy jazde

Afryka dzika

ledwo odkryta

nieporządnie sie przedstawia gdy przyjeżdża do Europy

kłopoty są z nimi

i wraca dawny podzadek 

granice i wrogość sąsiadów kto im wjeżdża do kraju

Uchodźco inżynierze doktorze i przedsiębiorco z dalekich krajów witaj w gościnnym kraju pij do bólu i jedz ile możesz ale zachowaj się porządnie bowstyd na cały świat to co prezentujesz obecnie

Niezależnie od wszystkiego i wszystkich kończę ten tekst 

i nagle krzyk 

WIWAT ER PE

BRONIĆ SPOKÓJU POLAKÓW 

UGOŚCIĆ GOŚCI TERRORYSTÓW NAUCZYĆ POKOJU

MIŁOŚĆ NIE STRACH

I NIE BĘDZIE GNOJU

WIWAT REPUBLIKA

PO CO WOJNA NA GRANICACH

AFRYKA DZIKA 

ALE JUŻ ODKRYTA

WIEMY ŻE CO KRAJ TO OBYCZAJ

ALE WEŹ TO OBCZAJ

UCIEKASZ Z KRAJU GDZIE JEST WOJNA

TO CHYBA DO SPKKOJU PODĄŻASZ 

COS MI SIĘ NIE ZGADZA CO TO ZA UCHODŹCA CO TERROR WPROWADZA I BRAK MU ZASAD

WYŁAMAĆ SYSTEMU KAJDAN TRZEBA JAKOŚ SHAKIWAC TEN SYSTEM

DA SIĘ CHOC TO PEWNIE NIE OCZYWISTE

KOCHAĆ TERRORYSTE I SPRAWIC BY I ON UKOCHAŁ SPOKÓJ 

I NIE ROBIC Z LUDZI IDIOTOW CO DĄŻĄ DO KŁOPOTÓW 

I ŻADNYCH WOJEN 

WIAWT REPUBLICE

NA GRANICĘ NAUCZYCIEL Z KSIĘDZEM 

WYCHOWAĆ MŁODE POKOLENIE PRZYJEZDNE 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   - Oby Njord podarował nam dobre wiatry, moje dzieci – mawiał ojciec do Vivian i Hespera przed każdym wejściem na statek. Łowili dorsze i halibuty, czasem homary. Morze zazwyczaj było spokojne. 

        W domu nie głodowali. Nawet jeśli dzieciom po wielu godzinach rejsu zaczynała doskwierać monotonia i rozrabiały na pokładzie, to pracę ojca darzyły szacunkiem. Co dzień na stół trafiała świeża ryba. 

        Hesper był kłopotliwym chłopcem. Wspinał się na maszty i pokazywał język wołającym za nim marynarzom. Bujał się na linach, rozplątywał supły. Nierzadko przemycał na pokład farby i pędzle, skrzętnie ukryte pod kamizelką.  Każdego popołudnia ktoś zmywał mopem namalowane przez niego murale. Załoga pokpiwała z jego dzieł inspirowanych Alidą Withoos. Jemu mówili, że niewieścieje, a między sobą szeptali o jego talentach. Twierdzili, że ma potencjał na wielkiego artystę, lecz nikt nigdy nie powiedział mu tego w twarz.

        Vivian na morzu odnajdywała spokój, którego nie mogła zaznać na lądzie. Uwielbiała wpatrywać się w bezkresne wody i słuchać ich szumu. Wyobrażała sobie, co kryje się za horyzontem. Dopiero gdy jod dostawał się do jej nozdrzy czuła, że naprawdę oddycha. Ścigali się z Hesperem w ilości złowionych ryb. Przed zmrokiem ojciec ważył ich zdobycze. Zwycięzca otrzymywał tabliczkę czekolady. Hesper przeważał siłą fizyczną i niemal zawsze pokonywał starszą siostrę.

        Ojciec dbał, by jego dzieci miały fach w ręku. Uczył ich wiązać węzły, sprawdzał czy pamiętają ich nazwy i zastosowanie; pokazywał jak zarzucać sieci i jak uniknąć szkorbutu, kazał im uczyć się na pamięć każdej części pokładu. Tym samym zapewniał im przyszłość, wyjście awaryjne, gdyby ich plany się nie powiodły.

        Przed zachodem słońca, kierując się do portu, stawali we trójkę na dziobie i podziwiali horyzont. Pewnego razu zadał im pytanie poprzedzone ociężałym westchnieniem, jak gdyby przez długi raz zbierał się do tego, co ma powiedzieć.

        - Powiedzcie mi, dziatki, macie jakieś marzenia?

        - Być bogatym! – wykrzyknął od razu Hesper, którego sny o zostaniu światłym malarzem zostały stłamszone przez złośliwości marynarzy. 

        Vivian zastanawiała się przez moment. Do tej pory nie rozmyślała nad swym losem, nie szukała sensu istnienia. Do szczęścia wystarczyły jej wyprawy w morze i słuchanie szumu fal. Cieszyło ją, że rodziny nie dotyka głód. 

        - Pragnę spokojnej duszy, tato – powiedziała. Uśmiechu ojca nie było widać pod gęstym wąsem, ale zawsze wiedziała, kiedy się pojawiał – A ty? 

        - Ja już mam wszystko, co miałem… choć jest jedna rzecz, o której marzę skrycie każdej nocy…

        - Co to takiego? – spytało równocześnie rodzeństwo. Nie mogli doczekać się, aż usłyszą nową historię.

        - Jak myślicie, co znajduje się za horyzontem? – każdą opowieść ojciec poprzedzał pytaniem. 

        Nieznane lądy? Nowe cywilizacje? Dzikusy? Skarby? Koniec świata?, padały odpowiedzi i fakt – każda z nich mogła być tą poprawną, lecz on na myśli miał tylko jedną. 

        - Zgadza się, moi mali. Mnóstwo, mnóstwo skarbów…

        - Co to za skarby? – Hesperowi oczy zabłysły na wieść o bezpańskich bogactwach.

        Ojciec roześmiał się ciepło.

        - Oczka ci się świecą, synku – pogładził chłopca po głowie – Pewnie widzisz już te wszystkie skrzynie ze złotem i klejnotami, które zostawili po sobie piraci. Tak, to też znajdziemy na wyspie Hollowstone, lecz prawdziwy skarb kryje się w jaskini przy brzegu.

        Dzieci milczały, w napięciu czekając na to, co dalej usłyszą; zachwycały się obrazami tworzącymi się w ich głowach.

        - Można tam wpłynąć tylko łodzią. Podobno na środku jeziora rośnie drzewo o liściach czerwonych jak krew i miękkiej, brunatnej korze. Mówi się, że jego sok zapewnia zdrowie na pięćdziesiąt lat! Żadna choroba nie jest ci straszna! 

        Zapał ostygł w sekundę. Vivian i Hesper spodziewali się usłyszeć o górach monet. Zdrowia oboje mieli w dostatku.

        - Teraz mnie nie rozumiecie, ale z czasem… z czasem sami dojdziecie do tego, jak bardzo jest to ważne.

        - Jak tam się dostać, tato? - zapytała Vivian po kilku minutach ciszy, podczas których ojciec wpatrywał się markotnie w horyzont. Z westchnieniem wyprostował plecy.

        - I to, moja córeczko, jest najtrudniejsze do wykonania… Otóż drogę na wyspę mogą wskazać jedynie duchy żeglujące po Morzu Dusz od początku istnienia. Kiedyś powstała pieśń, która przywołuje je i wszystkich, którzy spoczęli pod falami, chcąc napić się soku z drzewa Arbivon. 

        - Dlaczego ten sok nie daje nieśmiertelności. Ja nie chcę umierać! - zawołał rozczarowany Hesper, na co ojciec roześmiał się serdecznie. 

        - Prędzej, czy później wszystko obróci się w proch. Poza tym, gdzieś tam czeka na nas lepsze miejsce - powiedział, spoglądając w niebo.

        Wszystkich bywających w porcie ludzi Vivian i Hesper znali od najmłodszych lat. Kiedy przychodzili z ojcem, marynarze i ich żony głaskali ich czule po łowach, pytając o zdrowie. Przed wejściem na statek ojciec lubił uciąć sobie pogawędkę z kobietami żegnającymi mężów. Rodzeństwo oglądało wtedy kilkumetrowy, strzelisty monolit. Czytali na głos wyryty na nim cytat: Pamięci tym, co wybrali Morze i spoczęli na jego dnie. Pod spodem spisano nazwiska żeglarzy, którzy nie powrócili ze swoich wypraw i zostawili rodziny.

        Nocami ojciec chwytał za lupę i przy świetle kilku świeczek studiował mapy. Latami szukał informacji o Hollowstone. Wertował książki, wypytywał kolegów i co jakiś czas zagajał starego Hermita, nie skorego do wspominek. Jak trafił na właściwy trop, nigdy rodzinie nie ujawnił. Pewnego poranka wszedł do kuchni z tobołkiem na plecach i oznajmił, że zbiera załogę. Ucałował żonę, pokrzepił dzieci i rzucił na stół garść monet i zwinięty w rulon papier - testament mający wejść w życie po roku jego nieobecności. 

        Vivian co świt i po zmierzchu wyruszała z latarnią na plażę. Wypatrywała statków powracających do portu. Składała modły, by na którymś pokładzie wracał do niej jej ojciec. Bogowie jednak nie byli łaskawi. Dni mijały, ewoluując w tygodnie, miesiące, aż w końcu i lata. Dopiero skończywszy osiemnaście lat, Hesper przestał wypytywać w każde urodziny, czy tata zjawi się z prezentem. Dorosłość rodzeństwo osiągnęło pod okiem jedynie matczynym, pod okiem smutnym i wyczerpanym. Nazwisko Carsena Vissera zostało wyryte na monolicie na wieki.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...