Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Manek @Manek  

Piękny ukłon w stronę Leśmiana — i co najważniejsze: nie udający Leśmiana, tylko inspirowany jego tonem, śpiewnością, tą miękkością słów.

Z przyjemnością dałam się porwać tej opowieści  zostaję z wdzięcznością, że takie echa jeszcze rezonują w poezji.

Pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

@Manek piszesz:

"Się szukało nawzajem, razem mieszkać chcąc w niebie."

 

Zacząłeś wers od "Się" i tu Ci odjechała pierwsza "narta".

Następnie piszesz: "mieszkać chcąc" - bardzo niepoprawnie, aż się wypięła druga narta.

Najlepiej poczekać dzień lub dwa. Nabrać dystansu do swojego wiersza i wtedy się zastanowić czy było wysoko nad bulą czy nisko.

 

Doceniam, że poprzeczkę powiesiłeś wysoko, ale literacko sporo zabrakło.

 

Liczą się próby. Najważniejsze są te po których jesteś schodek wyżej. Tego Ci życzę po tym wierszu.

Udanego weekendu!

Opublikowano

@FaLcorNAbsolutnie się nie zgadzam.

Nie ma takiej reguły, że wers nie może zacząć się od "się". Gdyby oczywiście był to początek zdania, to co innego. 

Moje "się" znajduje się w środku zdania. Tak więc jest to jednak nie moja a Twoja pierwsza narta.

 

Chcąc mieszkać czy mieszkać chcąc. I wte i wewte Leśmian układa swoje zdania. Zresztą nie tylko on. Chodzi tu o zachowanie rytmu w wierszu. Polecam popracować nad zagadnieniem rytmiki. Oto Twoja druga narta.

 

Wiersz nie był pisany wczoraj, spójrz na datę pod wierszem. Narta następna.

 

Kompetentna i konstruktywna krytyka jest warta złota. Cenię Twoją próbę i chęci ale niestety "zakantowały"

Ci się wszystkie narty jakie tutaj użyłeś. 

 

Za serducho serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam

@Alicja_Wysocka  Zmienić łatwo ale rytm się załamie. Już nie będzie leśmianowo.

Opublikowano

@Alicja_Wysocka Ależ nie, nie denerwowałem się. Była to tylko informacja. Wiem, że się spodobało i bardzo się z tego cieszę. Bardzo miły komentarz napisałaś mi powyżej.

 

Leśmian niezmiernie mnie inspiruje. Jego wpływ można znaleźć w wielu moich wierszach. Bardzo lubię tą jego bajeczność naszpikowaną neologizmami. No i oczywiście melodyjność wiersza jest dla mnie bardzo ważna. 

 

Pozdrawiam serdecznie

@MIROSŁAW C.@violetta, @Dagna bardzo dziękuję za serduszka. Cieszę się, że się spodobało. Pozdrawiam

Opublikowano

@Manek

Zgadza się, nie ma takiej reguły. Tylko dlaczego pierwszy raz widzę taki genialny początek wersu od "Się".

Pewnie dlatego, że jest to słabe, ale niech będzie, że genialne.

Moje uwagi to tzw. niemerytoryczne trucie dupy? W porządku, jesteśmy przecież tutaj by zbierać serduszka - samozachwytu.

Opublikowano

Ależ Brachu, nie obrażaj sie teraz. Nie uważam że jestem genialny. Jest jednak tak, że kto chce rozdawać, musi umieć i zebrać a Ty jak widzę zebrać nie umiesz. Wyjechałeś na mnie jak wielki uczony na przedszkolaka a jak Ci pokazałem że nie masz racji to zaczynasz się pienić i mi ubliżać. Szkoda!!!

Opublikowano

@Manek

Ani się nie pienię, ani nie ubliżam. Nie jestem też obrażony. Coś ma sens, albo sensu nie ma. Miałoby sens gdybyś odebrał moje uwagi na chłodno, a Ty je odebrałeś jako atak. Jeżeli myślisz, że czuję się dowartościowany, gdy stwierdzę, że są według mnie braki w wierszu innego autora to tak nie jest.

Uważam, że nawiązanie do innego autora wymaga więcej od Ciebie - poprzeczka idzie w górę.

Może trzeba było dać więcej swojej barwy, a mniej szukać barw Leśmiana.

Twój wiersz mnie nie przekonał, pewnie dlatego że patrzę na niego pod innym kątem niż autor.

Myślę, że mam prawo być nie przekonany i mniej skłonny do zachwytu. Doceniłem odwagę - próbę nawiązania. Leśmian ma w sobie dużo niepowtarzalności, a to przyciąga i tworzy magię w poezji.

Powtórzę: coś ma sens, albo nie ma. Według Ciebie moje słowa były niemerytoryczne, a to znaczy, że pozbawione sensu. W porządku, nie będę wchodził w obszar Twojej poezji. Myślę, że nie chcę być tak odbierany. Nie marnujmy swojego czasu.

Opublikowano

Chodziło mi o coś innego. Widzisz Twój ostatni wpis jest super i taki akceptuję. Czytelnik nie jest jasnowidzem i odbiera tekst tak jak został napisany a nie jak autor myślał. Twoje pierwsze wpisy, obojętnie czy tego chciałeś czy nie, wyszły jednak jak atak i to z pouczającym palcem w górze. Dlatego moja reakcja. Myślę, że miałem w tym wypadku prawo do obrony. Chętnie komentuj dalej moje wiersze. Szkoda by było gdybyśmy się teraz całkowicie poròżnili. Tylko ton musi się zgadzać a nie tylko treść. Jestem zdania, że czegoś takiego można od literata wymagać. Pozdrawiam i mam nadzieję, do następnego razu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Potocznie   globalny system wodny  od źródeł do oceanów  planetę ożywia 
    • spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba  imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu,  po którym nawet bóg nie odważyłby się  postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.              
    • @Jacek_Suchowicz Jacku, coś mi się jeszcze przypomniało. Na wakacjach czy urlopie, bywałam też na wsi. I było jak w piosence "A tymczasem leżę pod gruszą, na dowolnie wybranym boku i mam to, co w życiu najświętsze - święty spokój"   A kogut szukał dla kurek dla różnych dobrych rzeczy i jak znalazł, wołał: - Co to, to, to, to ,to... - a one leciały jedna za drugą. Sam nie jadł, zostawiał dla nich.  A w kurniku, jak kura miała znieść jako, jakby mówiła tak: - NIeee pójdę do koguta, nieee pójdę, nieee pójdę...  - a jak zniosła jako, wołała; - Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz! Tych odgłosów nie da się zapisać, ale kto widział to towarzystwo, wie o czym piszę,  a opowiedziała mi o tym babcia, naśladując odgłosy .  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dobrej nocy :)
    • @Wiechu J. K. Dziękuję.
    • @Mitylene dziękuję 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...