Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Autorzy: 

Tekst - Michał Leszczyński + Agata Lucjana Dmitrzak

Rozmowa z AI - Krzysztof Czechowski

Głos i muzyka - AI.

 

Sobie naprzeciw

 

Ref.

miłość i przyjaźń mieszają się nam

żonglujemy w tym jak w tańcu do pieśni

gdzie się udało, a gdzie niespełnienie

nawet wszechwładny reżyser tego nie wie

gra gra melodia gra gra

 

Gdy staliśmy tak na wprost kasy

złapałaś mnie pytającym spojrzeniem

na chwytaniu się za własne serce

ze strony gdzie serca na ogół jest brak

(przecież ważne są nasze dwie kawy w kafejce)

 

Opuściłaś więc ramiona znacząco

że wiesz z kim masz do czynienia

zatem wytłumaczyłem, że niewiele

we mnie z imperatywów władczych rzeczy

(czerwone lampki lubią się jak szlugi zaświecać)

 

na chwilę odetchnęłaś z ulgą

dosadnym westchnieniem ciała

zaraz oniemiałaś - wzrok pytał dlaczego?

życia nie opowiesz w piętnaście sekund

(nasze wzajemne tysiąc wierszy tylko skomplikowało)

 

Ref.

miłość i przyjaźń mieszają się nam

żonglujemy w tym jak w tańcu do pieśni

gdzie się udało, a gdzie niespełnienie

nawet wszechwładny reżyser tego nie wie

gra gra melodia gra gra

 

Odparłem, że miłuję, miłuję aż za bardzo nawet

w sytuacji gdy nie wiem jak tutaj kochać

doświadczyłem i labiryntów i basenów krytych

wzruszam ramionami na największe przymiotniki

(miałem w tym niezłych anty-nauczycieli)

 

I stąd właśnie zupełnie nasza własna

źle dobrana w emocje komedia romantyczna

utkwiła w obdrapanym małym pustostanie

braku udanego happy endu który scala

(przyznaj, że i ciebie ucieszyło to nie całkiem troszeczkę)

 

A między nami został gdzieś wetknięty

słodko – słony karmelowy ekstra popcorn

chcieliśmy mieć nasze razem mieć dla osłody

a tu gorycz a tu trudy a tu przepastne schody

 

Ref.

miłość i przyjaźń mieszają się nam

żonglujemy w tym jak w tańcu do pieśni

gdzie się udało, a gdzie niespełnienie

nawet wszechwładny reżyser tego nie wie

gra gra melodia gra gra

 

Kazano nam zgodnie usiąść obok siebie

zapatrzeć się w film który tyle odtwarza

gdybyś na nas spojrzał kiwamy tylko głowami

wygląda że zadziora znowu trafiła na amatora

(wielkie przypadki chodzą po małych ludziach)

 

Ref.

miłość i przyjaźń mieszają się nam

żonglujemy w tym jak w tańcu do pieśni

gdzie się udało, a gdzie niespełnienie

nawet wszechwładny reżyser tego nie wie

gra gra melodia gra gra

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • różo, ty jesteś w boskości natchniona tyś moja poskromiona jesteś w miłości urodzajna różo ty moja nadzwyczajna jesteś kwiatem z błękitnego nieba różą, co czułości nam potrzeba jesteś tajemnicą wszystkich olśnień swymi płatkami nakrywasz niczym pościel różo, jesteś wdzięcznością z swego istnienia drugiej takiej piękności nie ma jesteś ozdobą wszystkich ideałów wypełnieniem tętniących życiem parkanów różo, jesteś płonącym natchnieniem dlatego wącha się ciebie z westchnieniem jesteś wielkością samą w sobie to dlatego noszę cię ciągle w swojej głowie bo róży kwiatem jesteś ze snu pachniesz mi rajem pachniesz tu bo róży sercem jesteś wtłoczona miłością aby zawsze poskromiona bo róży godnością rodzisz swój dzień on jak kolce budzi i cień bo jesteś spłodzeniem wszelkiej nagrody różo, przy tobie zawsze czuję się młody
    • @Raihaifathum Oj, ciekawy Przypadek trafił mi się na dobranoc :) Wiersz stylizowany na dawną polszczyznę - coś między: gawędą ludową, a balladą. Na pierwszy rzut oka wygląda brutalnie, prawie jak jakaś scena przemocy wobec dziewczyny. Ale -  'z szyi kukiełeczki próchnęły trociny”  To nie jest dziewczyna - to jest lalka. Masz wyobraźnię i odwagę. Momentami aż gęsto od obrazów. Czuję tu duży potencjał, choć chwilami język tak się rozrasta, że trudno za nim nadążyć. Jesteś kimś kto:  dużo czytał  dużo pisał  i bawi się językiem świadomie.   Zapowiada się ciekawie :)    
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...