Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

   W pewnej miejscowości znajduje się niewielka klinika. A w niej poczekalnia, w której przesiaduje wielu jak co dzień. Niebieskawo białe ściany słyszały już wiele. Zielonkawa wykładzina czuła smak podeszew rozmaitych. Plastikowe krzesła przymocowane śrubami z lewej i prawej przyjmowały wiele ciepła od wszelakich gości.

Korytarz jest zapełniony ludem, każdy ma sprawę ważną, co drugi ma ważniejszą. 

   I wnet wychodzi lekarz ze swego gabinetu, stary mężczyzna z siwą brodą, z okularami ze srebrną ramą na nosie, która nie wiadomo czy połyskuje bardziej światłami korytarza, od jego jego łysiny,

   Posuwa on się powoli wzdłuż korytarza. Ktoś wstał i zaczął coś krzyczeć w stronę mędrca,

Kobieta, która siedzi najbliżej gabinetu wstaje i pada przed lekarzem, aby ten natychmiast zajął się sprawą, niczym nie przejęty lekarz miną staruszkę i kontynuował swą drogę, można było usłyszeć w tle szepty "jak to tak można", do dziś nie wiadomo czy owe komentarze były kierowane w stronę staruszki czy bogu winnego lekarza. Staną on jednak przed wejściem do pokoju dla pracowników, obrócił się przodem do większości zgromadzonych w poczekalni osób i rzekł:

"Wybiła godzina mej przerwy, wrócę niedługo". Po czym skierował się w stronę drzwi otworzył je i wnet go nie było.

   Ponownie nastał chór szeptów, lecz ten samoświadomy braku sukcesu w swej sprawie zamilkł, rozumiejąc że prędko nie wróci.

Pewien człowiek nie wielkiej postury szturchną mężczyznę zaczytanego w gazetę który siedział obok niego. Ten obraca głowę w jego stronę, człek do niego mówi: "ci lekarze wcale nie zwracają na nas uwagi, siedzą w tych swoich gabinetach, myśląc że my ludzie mamy na to wszystko czas"

Mężczyzna coś mrukną pod nosem i powrócił do swej lektury.

   W zupełnie innej części poczekalni stoi dwóch przyjaciół, a raczej starych przyjaciół. Nie widzieli się od lat. Rozmawiają od ponad kwadransu, nie zważywszy na to co się w okół nich dzieje. Rozmawiają o rodzinie, pracy i też oczywiście o pieniądzach, Pierwszy mówi do drugiego "Wiesz, my słudzy pana. Pracujemy dniami i nocami i zarabiamy marne grosze. A ci, bogacze wielcy, oddają się obcym kultom, Pchają się do łóżka z czymkolwiek zechcą. Jak się na takiego popatrzy to już nawet nie człowiek! Grzechu nigdy u nich końca nie widać a sodoma dawno spalona!" Powiedział z widocznymi emocjami na twarzy. Towarzysz jego stary odpowiedział mu "Ci to szczerze zarobili swój majątek. A nie, żyją na tych samych pieniądzach tych samych durni od stuleci. Jak ci co się zowią się pasterzami ludu. Pierwsi do osądu innych, lecz sami smakują się w bogactwach, rządząc się swym własnym prawem! Sodoma dalej stoi i jest w śród nas!". I wnet obydwoje zrozumieli, że nie są tacy sami jak byli przed laty. Kłótnia się pomiędzy nimi rozpętała. Nagle pewien młody chłopak próbował ich rozdzielić mówiąc "spokojnie panowie, obydwoje jesteście manipulowani przez burżuazję!" Lecz ci i reszta korytarza (w raz z nim samym) go nie słuchała.

   Pewne małżeństwo, po cichu słuchające tego przedstawienia, spojrzało na siebie

mąż zerkną na zegarek i powiedział do żony "chodźmy stąd, źle dla nas się to może skończyć", para wstała i zaczęła się kierować ku wyjściu. Żona dodała "a mówiłam abyśmy poszli do prywatnego lekarza",

"Miałaś racje, kochanie" odpowiedział mąż,

   Kobieta podpierająca ścianę przy oknie recepcjonistki, zbliżyła się do owego okna i zaczęła narzekać biednej pracowniczce, "cóż to ma być za chaos!" "Ileż mamy tutaj na lekarza czekać!", mądra sekretarka zasłoniła okno roletą. Kobieta ta teraz stała się utrapieniem tych, którym za przebywanie w tym karnawale nie płacą,

   Dobrze zbudowany facet siedzący na ławce patrzy przed siebie i mówi "Kiedy byłem w wojsku, nigdy do takich ekscesów nie dochodziło"

Młoda pani siedząca obok odpowiedziała mu "to czemu pan w wojsku teraz nie jest?"

były wojskowy chciał jej odpowiedzieć, lecz przypominając sobie o swym nowym, innym życiu stwierdził aby dłużej nie mówić.

Ktoś zakaszlał w tle,

po chwili przemyśleń odezwał się starszy człowiek "ma pan rację, za moich czasów jak byłem w milicji, trzymaliśmy wszystko w kupie, dawniej tak nie było"

policjant, siedzący obok, tylko popatrzył się krzywo i skrzywił twarz.

"jak było tak dobrze to pokarz nam teraz, ile z tego to było twoja sprawka. Przynieś nam lekarza!" ktoś zakrzykną z tyłu sali, żartem, chociaż jednak serio.

Starzec nie wytrzymał, wstał i zaczął kląć w stronę tłumu. "ja ci kurwa dam gówniarzu! Nie męczyłem się tyle za młodu żeby teraz ci kurwa coś udowadniać!", 

   dziecko w wózku matki która stała cicho się przebudziło i zaczęło płakać. Bojąc się wpadnięcia w szpony konfliktu wyszła z dzieckiem z budynku.

A tłum wielki i szary, zdawałoby się że wieczne rosnący znów rozpoczął szumieć wieloma cichymi głosami. Nowy rozpoczęty konflikt przerwał ten który płoną w koncie sali. Jeden z przyjaciół staną po stronie starca, a drugi, w duszy przodków staną po stronie nieznanego człeka.

Policjant którzy do tej pory się nie udzielał, wstał i próbował zapanować nad sytuacją, lecz mu się nie powiodło.

   Ta sama pani która już zdążyła zatruć czas połowie sali teraz podeszła do mężczyzny oczytanego w gazetę i zaczęła do niego narzekać "ależ co się z tymi ludźmi teraz dzieje!", mężczyzna pomarszczył brwi i powiedział "nie wytrzymam", złożył gazetę w rulon i trzasną kobietę w głowę, za nim ta zrozumiała co się wydarzyło, mężczyzna zdążył odejść. Lecz była to iskra która finalnie rozpaliła ogień. Ludzie na sali rozpoczęli się przekomarzać a nawet bić, walki nie widać było końca. Lekarz nie nadchodził,

wszyscy różni, jednoczy ich tylko przeziębienie,

lecz jednocześnie tacy sami.

 

K.P 30.04.2025

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • A z rei mi zakała dała Kazimierza
    • Kluczowe jest: "nie co oni robią, ale co sami sobie robicie". Inny wektor spojrzenia daje szerszą perspektywę. A tekst wart uwagi, może komuś pomoże. bb
    • Muzo, ramadan. Ada ma rozum
    • ------------------------------ ##  ALEKSANDRIA  (W Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza  Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, jednym się stają w śnie mym, I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie mara, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach,  Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tą sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem,  Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach,  Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że chwilę tą sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowaleś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozbiły w pył – Więc nie uciekaj w tanie "tak, ale', Co  'dlaczego' i 'więc' zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź, jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o 'jak' i 'bo'. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, Któremu kod złamano, przekreślono krzyż - Zażegnać już nie możesz nic, więc - Przeżegnaj się bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki - Στυξ     DNO CEN [Zwrotka 1] Wszyscy wiemy, że kości są felerne Lecz rzucamy, zaciskając kciuk. Wiemy, że wojna przyniosła korzyści wymierne; Wszystko poszło wybornie: wygrał wróg... Wszyscy wiemy, że ta walka  to sztos Biedni dalej bez grosza, bogatym pęcznieje trzos  Już taki los Tak chce Pana głos [Zwrotka 2] Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę  I posiedli wiedzę, że kapitan to łgarz  I poczucie, że w tych okolicznościach przyrody Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł... Wszyscy zapatrzeni w konta stan: Każdy na  bombonierkę  ma smak z dyskontu  I bukiet  że stu róż.. Tak tu jest tuż [Zwrotka 3] I wszyscy wiedzą, że mnie kochasz niezmienne Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest Wszyscy wiedzą, że mi jesteś wierna Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie Wszyscy wiedzą, że święty ci małżeński próg Lecz tak gorąco monitują do Twych ud Że musisz przyjmować, jak cię stworzył Bóg Taki masz drobny druk [Refren] Wszyscy wiemy, że taki klimat tu, Taki ciągniemy drut, Tak czytamy z nut Maestra Ubu, Hołd  składamy mu Nie licz więc na cud [Zwrotka 4] I oboje wiemy,że nigdy, jak nie teraz Wiemy, że albo ja, albo ty I wiemy, że żyć nie umierać  Jak pociągnąć kreskę filmu Biała Śmierć Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty, Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak Nel Staś; Nawet Kali ma nieswoje momenty I wszyscy odkładają wszystko na zaś  [Zwrotka 5] I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia  Wiemy, że po kościach rozeszła się, idź się lecz... A nadzy on i ona na planecie Ziemia  To dziś niezwykle niezwykła rzecz Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról  Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól, Który zaksięguje jak wół  To, co wszyscy wiemy już [Zwrotka 6] I wszyscy znają ten twój zapaszek I się zakładają, jak realizowałaś ten sam cel, Od krwawego krzyża na Górze Czaszek Do plaży na półwyspie Hel  Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat: Jak się dobrze przyjrzeć, Najświętsze Serce jest pełne łat, Z I zaraz pęknie jak Albert brat, Wiemy to od lat.. [Refren] Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą Tak to jest Wszyscy wiedzą Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą Tak to jest Och, wszyscy wiedzą Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą Tak to jest Wszyscy wiedzą Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą ICH ATME GESANG. Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń  Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu - Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam tak: Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam - Tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam Alleluja, mój hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym  To dzięki tobie śpiewam - Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń  Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil - Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój  jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat - Życie to śpiew, i śpie-wam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat.. Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur jest ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł  - Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty - dajesz mi śpiewać, śpiewać mi  Śpiewać ci... Ich atme Gesang -   ------------------------------ ## [BEL CANTO ] Słyszałem, że był tajemny ton, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol,  uniesienie w dur Zagubiony król komponuje "Alleluja"... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki  swe Jego piękno i  księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci  A z twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje?  W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewasz w ten czarny czas Nie przeczyste, lecz pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Próbowałem, lecz nie udała mi się żadna rzecz Nie czułem nic,więc chciałem dotknąć jądra treść  Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i  Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokójc znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk; Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To - z zimne zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w twym gąszczu spraw, Lecz dziś mi już nic nie pokazujesz...  Czy pamiętasz - gdy dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew,, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość jednej rzeczy nauczyła mnie - Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask - To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיליון נרות דולקים אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ RONDO ALLA POLACA Jeśli Twój majestat żąda, bym Zamilkł jak po zachodzie ptak, Ciemności nie skalam głosem mym, Nie ubliżę nim urodzie dnia. Nic nie powiem już, Będę tylko trwał, aż Policzony będzie każdy oddech mój, Jeśli taka wola Twa. By głos nie zadrżał mi, Gdy z kurhanu złych sław Będę śpiewał Ci; Z tego kurhanu lat, Śpiewał Chwałę Twą , Jeśli tylko dasz Wciąż śpiewać mi. Z tego kurhanu dni Twa chwała będzie grzmieć, Jeśli pozwolisz mi Mą śpiewać pieśń Na sam rozkaz Twój, Lub gdy wybór dasz, Rzekom daj nabrać wód, Wzgórzom radość wskaż. Niech łaska Twa udzieli się Sercom zgorzałym w piekielny czas Jeśli tak Pan chce - Chce uzdrowić nas I zgarnąć do rąk, Na rękach zacieśnić więź, Twym dziatkom tu, Jeśli Ty tak chcesz. W tych z lumpexu snach, Wszystkie w na zabój sznyt I dać, by nadzieja pokonała strach, Jeśli tak zechcesz Ty. W Twych w szmaciankę grach I w strzelankach, gdzie każdy to śmiertelny wróg, I dać, by odszedł ten strach, (Jeśli tak zechce Bóg...). Jeśli Twój majestat chce, bym nie mówił nic, Mój głos skryje się Jak w ciemnościach widz Nic nie powiem już Będę tylko trwał, aż Policzone będą me dni Jeśli taka wola Twa (Jak pan Władza chce, Żebym zamknął ryj, Z chęcią zamknę się Jak w komórce stryj Jak tak, to tak Jak mam być twój błękitny ptak, Jak chcesz, zamknę się W klatce, jak papug ten To co? Stul pysk, bo.... Z tulipana ci.... Ci, ci, ciuciubabko, Won!)  
    • I Pac uda, i zda. Jaja dziad ucapi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...