Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wyciągają się opuszki, paznokcie. dziewczyny rasy
polska zwisłomózga, chłopaki mający świniuteńkie
myśli, wielolatkowie o wzdętych od dumania
trzewioczaszkach pragną tego samego:
wgryźć się. dotykiem.

a przecież to jakby przejechać palcami po rozgrzanym
oleju! ten raik ma bramę z surowego mięsa,
jakkolwiek głupio to brzmi.

co za nią? edeniątko, niby stąpanie po kruchym
lodzie, loteria, na której możesz wygrać
nieruchomość. żaden los nie jest pusty!

albo trafisz dom za miliony, setki tysięcy, dziesiątki,
albo, przy odrobinie szczęścia, wylosujesz budżetową
wersję, willę, której koszt zbudowania wyniósł 55 złotych,
czy pałac za jeszcze mniej, mieszkalną atrapę
ze sklejki i twardego błota.

wzwodzą się paluchy. tymczasem mój dziwny
przyjaciel (z wyglądu – trochę jak Jahwe,
tylko bardziej kosmaty) podszeptuje, że nie warto.

czort tam ze związkami, zakładaniem stadła,
chromolić dusery, łamanie sobie głowy i serca,
tulenie rozgrzanej do białości blaszanej tarczy
(ma rację, tym w istocie jest niefortunnie
ulokowane uczucie, czy związek bez przyszłości).

że lepiej spojrzeć niżej, pod but,
znaleźć taką maleńką klapkę, podnieść ją.

i odkryć świat wartościowszych chmur,
tych całkiem spod gleby, krainkę,
do której wmykają się prawdziwi wagarowicze
aby roztrwonić, rozdzierzgnąć, co tylko się da.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka   Kraina Efemerii Chciałam spamiętać niejedną chwilę, niejeden sen. Wyciągałam ręce, patrzyłam przez powieki. W tej Efemerii – przezroczysta – wołałam bezgłośnie. Pragnęłam bez możliwości zaspokojenia pragnienia. Głodna byłam bez możliwości posilenia. To już? Tak krótko? Takie niebo, że w jego ulotności piekło. To tylko tyle? To już?
    • Suknia z wiatru nie pasuje do miejskich klimatów, asfaltu. betonozy, duchoty i ciągłego ruchu ze wszystkich stron. Setki bezimiennych postaci dookoła przypominają pędzące dokądś manekiny. Dom w takim mieście nie jest enklawą spokoju i wytchnienia, zresztą te manekiny mieszkają dookoła, nad nami, pod nami,  ruszają się i hałasują. Ja się w mieście urodziłem i wiem, jak jest. Pozdrawiam serdecznie. 
    • @Berenika97  obraz z Luisa Buñuela. Andaluzyjski pies- kolejna jego część. Piękny:)
    • @Berenika97 Widzę to tak: Suknia z wiatru to nie jest ubranie. To jest ucieczka przed światem, który dusi. Miasto jest zwierzęciem, mechanizmem, czymś obcym. Ciało się rozpada, forma pęka, manekiny są jak koszmary. Ta suknia ma rozmyć kontury, bo bycie „kimś” boli. To jest dobre. Mocne.   Bereniko, a dzisiaj w nicy szyłam sukienkę z wody. Może zrobimy pokaz?  Serdeczności :)
    • na miarę spojrzenia   chciałam uszyć sukienkę z wody nie z jednej - z kawałków, z tej co osiada rosą na trawie albo udaje spokój w szklance wody i z tej, która dziurawi ciszę w deszczu przykładałam do niej światło jak taftę ale ona nie chciała mieć talii ani długości, chciała się rozlewać marszczyć w dłoniach i spływać chłodnym jedwabiem   więc została tylko na chwilę do przymierzenia przez oczy bo tylko one potrafią „nosić” coś, czego nie ma   zszyta nićmi niedopowiedzenia jej ceną byłby zachwyt trzeba było stanąć i patrzeć aż przestanie istnieć a potem znów jest wodą          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...