Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
daleko od codzienności
kroczył Anioł


* * *

nad niebem rozciągamy płachtę nie-przenikalności
by przypadkiem promyk słońca nie zarysował na twarzy
wiary

zapomniana zieleń drzewa upomina się o wyrozumiałość;
wszak nie zawsze uśmiechają się kolorowe kasztany

z biosferą można prowadzić dialog wrażliwości –

* * *

samowystarczalni - stwierdził
Opublikowano

tylko

z biosferą można prowadzić dialog wrażliwości –

ma dla mnie jakieś głebsze przesłanie, jakis sens w tym wierszu. Ale moge się mylic, prosze o wyrozumiałośc na najbliższe dni, podczas 45 inut oberwałam wtrakcie burzy dwa razy drzewem.

Pozdrawiam, Poszkodowana

Opublikowano

zapewniam Cię kall, że wiersz nie jest paplanina.

jesli chciałabyc jakieś wskazówki to proszę:

nad niebem rozciągamy płachtę nie-przenikalności
by przypadkiem promyk słońca nie zarysował na twarzy
wiary

- tworzysz tutaj zbyt podniosły nastrój tylko dlatego,że jest tu zbyt dużo słów, trudno się na nich skupić. Poza tym jak można rozwiniąć coś nad niebem? Jesli juz to chyba pod ;)

rozcięgnąć wielkie okulary (z filtrami UV)
by nic nas nie widziało

- ja bym proponnowała coś w tym stylu, w mysl zasady im mniej tym więcej.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Od wyżej podpisanej dowiedziałem się imienia, więc Aniu Waszym (bo takie opinie są na wszystkich forach) zdaniem im mniej tym więcej, czyli doprowadzi to niedługo do ideału, którym będzie czysta kartaka papieru, a co potem?

Pozdrawiam Leszek
Opublikowano

Tak, zasada ekonomii w wierszu; a co ze sprawami, które wymagają gruntownego omówienia i nie da się ich zamknąć w kilku wyrazach podzielonych na kilka wersów? bezpieczniej i wydajniej mówić krótko o rzeczach krótkich, małych, łatwych do przekazania, dłużej o rzeczach, które tego wymagają.

Opublikowano

Sz.P. Leszku- to jest jak z dowcipem o Jasiu, który malował kozę. Pani pyta się chłopca widząc jeg pustą kartkę: Co malujesz Jasiu?
- Kozę jedzaca trawę.
- A gdzie trawa?
- Koza ja zjadła.
- A gdzie koza?
- Poszła sobie bo już nie ma trawy.

Tak więc wszystko to kwestia gustu, interprtacji i Bóg wie czego jeszcze :)

Pozadrawiam wszystkich serdecznie, ciepło, po przyjacielsku, miło i przyjemnie, desperacko (?), w mysl zasady jak niektórzy lubią im więcej tym lepiej ;)

Opublikowano

daleko od codzienności
kroczył Anioł

to ma być pomysł na Anioł. Ok., ja to kupie, jeśli tylko mi wyjaśnicie, dlaczego kroczył? Po co kroczył? Powtórzcie sobie pięć razy w myślach tą strofę, a może trafi do was, co mam namyśli. A jeśli nie najdzie was żadna refleksja, to wtedy wyjasnie.

Opublikowano

Oscarze -rożni ludzie, rózne potrzeby, rożno zestwy panvitan ;) no i rózne interpretacje :)
kroczył- ob nie mógł latać, bo był zmęczony, bo bardzo kochał sowjego człowieka, kroczył jak cien po ścianie :)

mam wymieniać dalej? ;)

Żadna interpretacja jest jedyna i właściwa.
Takie oto mam skromne przemyślenia ciasne, ale własne :P (prosze mi wybaczyć, mam dzisiaj strasznego dałna za skórą)

Opublikowano

wiersz świetny...

osobiście uważam że zmieniać nic nie trzeba, a wręcz nie można...

szukasz innego stylu, chcesz coś zapisac w formie dluższej, pochwalam, też poszukuję:)
nie widzę tu zbędnych słów, fraza układa się płynnie, więc wszystko jest na swoim miejscu...

jestem bardzo na t a k

pozdr. ciepło
agnes

Opublikowano

Gwoli ścisłości: nikt nie powiedział, że im więcej tym lepiej. Im bardziej tyle, ile potrzeba - tym lepiej. A to dopiero jest kwestią interpretacji. Nie róbmy z literatury sprawy absolutnie niemierzalnej...

Równie nieofensywnie i równie ostentacyjnie odpowiadam na pozdrowienie :)
F.

Opublikowano

witam wszystkich :) widzę, że wczesna godzina dodania wiersza (notabene około 7:00) nie wystraszyła was, kochani ;)

Aniu : stwierdzenie "nad niebem" miało pewien sens... chciałam ukazać, iż - tak naprawdę - pragniemy uczynić Boga człowiekiem. teoretycznie w dzisiejszych czasach rzadko można usłyszeć - Dałby Bóg, niech się dzieje wola nieba itp. Człowiek chce być sam odpowiedzialny za wszystko - mimo iż czasem idzie przez to zdecydowanie dłuższą drogą

Leszku : bardzo dziękuję. cóż, na wiosenno-upalno-deszczowe dni dobrze znać jakiś przyjazny klimacik ;) z tą kartką to się zgadzam - ale jakie można mieć przez to szerokie interpretacje :p

Vero : ano Aniołowie chyba nigdy nie wadzą... a pomagają ;)

Freney : dzięki za pomoc ;)

Oscar : kroczył, bo chciał zobaczyć, co się na tej ziemi dzieje. chciał na nią spojrzeć oczyma człowieka - tak, jak jest tu naprawdę. poza tym jednym to powodów miał jeszcze miliony :) - nie czepiajmy się szczegółów :)

Agnes : wiesz co, ostatnio ciągle mnie chwalisz :) jeszcze osiądę na laurach i co wtedy? :) a tak poważnie to bardzo cenię sobie twoje zdanie. d z i ę k i :))

Alter Net : nie chce pisać wierszy tylko w jeden sposób. dlatego tak mieszam, bawię się różnymi stylami. cieszę się, że ten przypadł Ci do gustu :)

Arku : ooo - nie gustujesz w kasztanach? :))

jeszcze raz DZIĘKUJĘ wszystkim za wizytę i komentarz

Pozdrawiam
Kalina

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arnold Lane Rybak w Teatrze   Huczne oklaski wznoszą na scenę Spektakl zagrany, jak koncert z nut. Jakież w Aktorów wstąpiło marzenie – W górę wzleciały - kapelusze z głów.   Więc lecą tak świsty i aplauz wzruszony Niech blask ich dumy - za scenę niesie; Dyrygent liczy te tuziny gęb, Niechaj zachwyt we foyer rozniesie!   Aż Rybak wstaje i pyta;     „Czy leszcze biorą na chleb?”   Oburzy wnet się publika;  Choć nikt do gardła –     jemu nie fika, Pod nosem tak myśli: „Pan puknie się w łeb!” I do domów publika znika.   Ach, biedny ten Rybak,     co Błaznem sam jest – Gdy na strzępki go szarpią jak dzika Wilki srogie, tym winem spojone.   I jak ten Rzecki, z ogonem skulonym Wlecze po przednie miejsc futerały - Tak w ludzkie serce – będzie wpatrzony, Które chłodem odpowie niemrawym;     Jak wdzięk Izabeli,       gdy nie ma żony. A publika z niego zaśmieje…   Stanę wtem Ja — bez sławy na scenie - Rękę wyciągnę, gdy foteli las od grozy ustanie; I jeszcze raz, zapytam Ciebie:     „Czy leszcze łapią na chlebie?”
    • Twoje ciało pamiętam szybciej niż powinienem jakbym wracał drogą którą kiedyś już znałem gdzie oddech staje się cięższy gdzie skóra odpowiada wcześniej niż słowa uśmiechasz się przez sen   przestaję wierzyć że spotkaliśmy się pierwszy raz   najbardziej boję się jednak że to wszystko wymyślam   dotykam Twojej duszy ostrożniej niż ciała   jakby była czymś kruchym co już kiedyś trzymałem w dłoniach i zgubiłem   są w Tobie obrazy których nie rozumiem nagły smutek znajomy błysk w oczach cisza która nie jest obca   czasem patrzysz na mnie jakbyś pamiętała więcej ode mnie   jakby ciało wiedziało zanim zdążyliśmy się poznać kto już raz Cię...
    • Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne     płacze i krzyki;     nawyki behawioralne  Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne.   Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki     młodzieńcze; beztroskie zabawy   Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści     pokoje kontrakty, rozmowy   Czyny chwalebne i akty nienawiści.   Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie   Wiersze i Poezje; dzieła wybitne     trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne   Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i —     kościelne dzwony.   Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie,     Boś ile warci są „My”?         W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
    • śliskie zmurszałe skały, w srebrnej trwając skali, powinnością zmęczone, brudne tkwią w oddali   woda między nimi śliska, zimna, nie mokra, płynie chytrze, wciąż wspomina każda przebyta,   te stopnie nierówno choć chwalą carpe diem ostatni po ostatnim, brzmi nullus dies est
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze to ujęłaś... bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Również dziękuję ;)   I pozdrawiam       Można tak powiedzieć :) Dzięki za wizytę.   Pozdrawiam :)       Też się nad tym zastanawiałem, ale miał wnieść dodatkową wartość. I teraz nie wiem czy działa... ale na razie go zostawiam :) Dzięki za uwagę.  Pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...