Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

   - Dobrze, Aga... - odezwał się po długich chwilach ciszy.

   Wciąż trzymałam głowę opartą na jego ramieniu, a moja dłoń wciąż znajdowała się w uścisku jego palców. Im dłużej tak przy nim siedziałam, tym bardziej czułam, że moje serce i moje myśli zaczyna wypełniać spokój. Pewność nie tylko odnośnie do tego, że pomiędzy nami wszystko ułoży się dobrze - tak, jak powinno. Ale także spokój o wszystkie inne sfery życia. Czułam przy nim to, czego nie poczułam nigdy przy moim byłym. Coś, czego nie rozumiałam. Coś, do odczuwania czego nie byłam przyzwyczajona. I co tym samym - pomimo wypełniającego mnie z wolna spokoju - rodziło pewien dyskomfort.

   - Jerzy, a jeśli... - zaczęłam wyrażać go szeptanymi słowy. 

   - ... Jeśli? - podjął, woląc usłyszeć moją myśl wprost ode mnie, zamiast domyślać się jej.

   - A co... - słowa nagle stały się trudnymi do wypowiedzenia. - A co, jeśli... nam nie wyjdzie? Taki jesteś pewien, że znasz siebie? Przecież wiesz, że kolejny zawód byłby dla mnie naprawdę ciosem... Ciosem, którego nie zniosę, a w każdym razie nie od ciebie! I mój Milanek. Przecież...

   Wyobraziłam sobie, że przenosi na mnie spojrzenie, zwracając ku mnie oczy. Gdyby nie moja głowa na jego ramieniu - pomyślałam - na pewno... 

   Poczułam, jak znów trochę mocniej ściska mi dłoń. I jak uspokajająco przygarnia mnie do siebie. 

   - Wyjdzie, Aga - powiedział powoli. - Wziąłem pod uwagę wszystko na tyle, na ile było to możliwe. Nie pominąłem niczego, a w każdym razie niczego istotnego.

   - Czyli mnie też uwzględniłeś w swoich analizach? - zażartowałam. - A dokładniej rzecz biorąc, moje obawy i lęki? Moją mroczną stronę? 

   Przeniósł wolną prawą dłoń na moje włosy i pogłaskał mnie po nich delikatnie. Tak, jak lubiłam. Z razu na raz coraz bardziej.

   - Uwzględniłem - potwierdził. - Wiedząc, że pracujesz z własną energią i tym samym panujesz nad swoimi wewnętrznymi cieniami. 

   - Czasem bywa to trudne...  - szepnęłam po chwili myśl, która zrobiła wszystko, co tylko była w stanie, aby pozostać awypowiedzianą i skrytą w moich osobistych przestrzeniach. 

   - Wiem - odparł. - Ale wiem też, że dajesz sobie świetnie radę - kontynuował. - Ale gdyby coś...

   Momentalnie poczułam, jak pojawiający się - swym okropnym zwyczajem z przeszłości - strach lodowato zimną dłonią zaciska się na moim sercu. Jak kurczę się w środku, a zarazem jeżę, chcąc krzyknąć. Wiedziałam, że żartuje, zmiana tonu na lekki była wyczuwalna. A jednak... 

   - Jerzy, nie żartuj tak... - wyszeptałam, ze wszystkich sił starając się opanować. 

   - Miałem na myśli dokładnie to - uścisnął mi palce następny raz tego popołudnia. - Sama widzisz.

   Uśmiechnęłam się na swoje kolejne energetyczne zwycięstwo. Do siebie i do niego jednocześnie...

 

   Warszawa, 12. Lutego 2025

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Muszę wtrącić swoje trzy grosze :)    Ten utwór to przejmujące studium depersonalizacji i kryzysu egzystencjalnego. Posługujesz się językiem nowoczesnym - łączysz medycynę, informatykę i fizykę, aby opisać stan zawieszenia między istnieniem a niebytem. „Reszta po dzieleniu bytu przez sens” - to genialne ujęcie absurdu istnienia. „Błąd w kodzie źródłowym” - sugeruje, że świat jest systemem, w którym podmiot jest usterką. System go nie usuwa nie z miłości, ale z lenistwa lub oszczędności - naprawa wymagałaby stworzenia świata od nowa. Sugerujesz, że nasza codzienność to tylko „znieczulenie, które dostało pozwolenie na ruch”. Prawdziwe „ja” leży gdzieś indziej, podłączone do aparatury. To, co widzimy tutaj, to tylko projekcja. Pojawia się lęk przed przebudzeniem - śmierć w tym „śnie” mogłaby być momentem, w którym okazuje się, że prawdziwe życie było tylko sekundą, mgnieniem między uderzeniami serca. Relacje z innymi ludźmi są całkowicie odarte z emocji. Zostały sprowadzone do czystej wymiany danych. Jest w tym głęboka samotność - nawet dotyk drugiego człowieka służy jedynie do potwierdzenia, że obie strony jeszcze „mechanicznie” funkcjonują, a nie do budowania bliskości. Podmiot opisuje siebie jako opóźnienie sygnału. To piękna metafora nawiązująca do światła gwiazd, które dociera do nas, gdy sama gwiazda już dawno zgasła.   Świat nie rani podmiotu, bo go nie zauważa - boi się przyznać, że ta „usterka” w ogóle istnieje. To egzystencjalny horror ubrany w bardzo nowoczesne, techniczne obrazy. „Trwam. Półprzytomny. Półprawdziwy.” - to zdanie definiuje całą postawę bohatera- egzystencję opartą na bezwładności, a nie na woli życia. Tekst bardzo przejmujący i niesamowity. To wiersz, który boli. Nie sentymentalnie, nie melodramatycznie - ale precyzyjnie, jak narzędzie chirurgiczne. Jakbyś znał ten stan od środka. I znalazł na niego język, który jest zarówno piękny, jak i niepokojąco dokładny. Prawdziwy.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @vioara stelelor :) oczywiście. Ale po wypróbowaniu wszystko warto jednak dokonać wyboru:) Dzięki        @violetta ;) Dzięki        @Migrena właśnie właśnie:) jak wolne ptaki bez kontroli granicznej:) Ślicznie dziękuję        @andrew ;) Dzięki, również pozdrawiam i miłego        @Marek.zak1 :) no, wiadomo:) Ale po pracy... Dzięki         
    • @viola arvensis   przyjedziesz ?
    • @Nata_Kruk :) dzięki     
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Alicja_Wysocka :) dzięki     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...