Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ja miałem namyśli odczucia rodziny pacjenta z demencją.

Natomiast jeśli chodzi o nich samych, nie mają wglądu w to co się z nimi dzieje.

Uważają, że są zdrowi i nie chcą się leczyć, a w stanach początkowych nie można ich do tego zmusić. Potem gdy pojawia się zagrożenie życia i zdrowia już tak. Jednak to już za późno, by spowolnić przebieg choroby.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ja tu mam w bloku co najmniej kilkanaście osób mniej lub bardziej chorych na demencje, wliczając w to moją mamę, z którą mieszkam.

 

Niektóre stanowią poważne zagrożenie dla życia i zdrowia innych mieszkańców.

Wystarczy nie zakręcony gaz, który spowoduje pożar i wybuch. Niezgaszony papieros itp. Takie przypadki u nas są powiedzmy raz w roku.

Jeśli ktoś ma opiekę 24h na dobę to w porządku, ale nie zawsze tak jest.

Koniec jest ten sam, przymusowe umieszczenie w DPS.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak i właśnie w ten sposób robiłem przez całą młodość wyciskałem z życia ostatnią kroplę i piłem kielich do dna.

Nikt ze znanych mi osób tak nie żył. Oni bardziej się oszczędzali mieli więcej czasu.

U mnie było go niewiele. Ja to czułem od dziecka. Coś mi mówiło, że 26 lat to moja granica. Pomyliłem się tylko o rok.

Prawdziwe życie skończyło się gdy miałem 25. Teraz to tylko wegetacja.

 

A mój dziadek tak ciągnął 58 lat. Ostatnich dwóch nie liczę, bo to już było umieranie na raka.

Spał tylko 4 godziny dziennie a przez resztę robił co chciał. Stracił rodziców, gdy miał 10 lat i wychowywał się na ulicy. Nikt mu nic nie mógł narzucić. Bardziej wolnego człowieka nie spotkałem. Ale do tego trzeba mieć końskie zdrowie, a on się chorobom nie kłaniał.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Łososie pod prąd, wracają do źródeł. Warunek to ważny, nie dążą do zguby.   Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • @violetta Ale czapla siwa czy biała? :)  wiesz, że ona poluje zawsze samotnie? :) 
    • Wybacz, że cię zawiodłem, że nie dałem rady stać na własnych nogach. Wybacz, że cię opuściłem, ale decyzja nie była tylko moja.  Przepraszam za stracone chwile.  Przepraszam za te lata izolacji.  Przepraszam, że się pogubiłem  i że wcale nie miałem racji.  Tak. Tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem.   Nigdy nie było łatwo i to od samego początku.  Ja za dużo czułem i nie potrafiłem pomóc nikomu, nikogo zadowolić. Jedynie rozczarować.    I wcale już nie chciałem wracać, wracać w te zatrute ściany,  ale jakoś musiałem dawać sobie radę i niczego nikomu nic nie zdradzić.   Nigdy nam się nie przelewało i to także z mojej winy.  Nie potrafiłem jednak się dopasować, przygnieciony i bezsilny.  Nie zapominałem jednak nigdy i każdego dnia się starałem.  Życie boleśnie zweryfikowało wiedzę, emocje i to z kim, kiedy gadałem.  Tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem. Tak bardzo.  Tak bardzo nie chciałem być z tym wszystkim sam. Sam.  Wybacz, że cię zawiodłem, że nie dałem rady stać na własnych nogach. Wybacz, że cię opuściłem, ale decyzja nie była tylko moja.  Przepraszam za stracone chwile.  Przepraszam za te lata izolacji.  Przepraszam, że się pogubiłem  i że wcale nie miałem racji.  Tak. Ja naprawdę chciałem mówić wspólnym głosem.  Związałem przecież całe poszarpane życie z twoim własnym losem.  Cieszyłem się chwilami, powoli budowałem, bywałem odcięty,  ale zawsze z tobą nawet jeśli tylko całkiem sam. Sam. Czy tak powinna wyglądać miłość? Czy świat to wybaczy?  Tak bardzo chciałem ciebie ochronić, ale nie dawałem rady.  Aż musiałem się wynieść i wszystko pozostawić.  Cała reszta to już adwokaci i nie bałem się wszystkiego stracić  bo najważniejszy jest twój promień, uśmiech i dłoń ciepła.  Wszyscy siedzieli w sali a ja z tobą na schodach  bo nie interesowała mnie ta głupia walka o nic nie warte pieniądze.  A ja tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem.  Wybacz, że cię zawiodłem, że nie dałem rady stać na własnych nogach. Wybacz, że cię opuściłem, ale decyzja nie była tylko moja.  Przepraszam za stracone chwile.  Przepraszam za te lata izolacji.  Przepraszam, że się pogubiłem  i że wcale nie miałem racji.  Przepraszam też za dzisiaj i na tym nie przestanę.  Przed nami cała przyszłość nawet jeśli nie łatwa  to i tak pójdziemy ramię w ramię.      
    • @huzarc   Wiersz o pamięci jako narzędziu, o reinterpretacji prawdy, o tym jak łatwo dziś "zaktualizować" własną wersję wydarzeń. Ten wiersz trafia w coś bardzo współczesnego - żyjemy w czasach gdy pamięć przestała być świadkiem, a stała się materiałem do obróbki. "Aktualizacja oczyszcza z winy lepiej niż wody Jordanu" - to jedno z trafniejszych zdań o epoce, w której żyjemy.    
    • @huzarc Zgadza się niestety, a znam sprawę z pracy zawodowej. Liczba i jakość, szybkość i sprawność plemników z każdym pokoleniem dramatycznie spada. Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...