Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Cześć,

 

czy używa ktoś tutaj Linuksa, albo systemów bardziej uniksowych, jak FreeBSD, albo OpenBSD?

 

Używam Debiana 12 Stable, choć przechodziłem jeszcze przez Corel Linuksa z jądrem 2.2, ale to było dawno temu, kiedy byłem jeszcze dzieckiem.

Używałem swego czasu również FreeBSD na laptopie, oraz trochę krócej OpenBSD.

Bardzo lubię systemy uniksopodobne, a pytam z czystej ciekawości.

 

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem.

 

Mam w domu Thinkpada T450s na Debianie 12 Stable. Bardzo sobie chwalę. Polityka linii stabilnej zakłada wypuszczanie wyłącznie poprawek bezpieczeństwa, bez wdrażania nowych funkcjonalności, więc mam pewność, że system mi się nie wywali, bo przyszedł update, tak jak to jest np. w Archu, gdzie trzeba śledzić zmiany zachodzące w pakietach. Jeśli chcę czegoś nowego, używam Flatpaka. :)

Opublikowano (edytowane)

@Manek @Sylwester_Lasota Chodzi o systemy operacyjne. W większości przypadków, na rynku komputerów osobistych, instalowany jest Windows, ale jako że Uniksy bardzo mnie interesują, w zasadzie już od dzieciństwa, postanowiłem zapytać się tutaj, czy aby ktoś również takowych używa. 

 

Uniksy rozwijają się bardzo dynamicznie i dzisiaj już nawet takiego FreeBSD lub nawet OpenBSD da się ładnie przystosować do pracy na komputerze osobistym. Systemy BSD są w ogóle Thinkpado-lubne, zauważyłem. :)

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ależ oczywiście. Tyle wiem. Naśmiewałem się tylko z samego siebie. Nigdy jakoś nie sprawiało mi przyjemności zajmowanie się technologią komputerową. Ma działać i koniec. Podziwiam ludzi, którzy się w tej dziedzinie rozeznają.

Opublikowano

@Manek Rozumiem. IT jest niesamowicie fascynującą dziedziną nauki, no ale trzeba to lubić, to fakt.

@Sylwester_Lasota A zajmowałeś się może ZFS na FreeBSD, albo na Solarisie? Kiedy używałem FreeBSD, lubiłem funkcjonalność snapshotów systemu plików. Wiem, że na Linuksie też to jest, ale jakoś do BTRFS nie potrafię się przekonać. Na BSD to wszystko było jakieś takie prostsze. 

Opublikowano

@Wędrowiec.1984

 

Ja przez większość swojego życia korzystam z Linux.

Teraz mam na starym laptopie i komputerze, którego nie używam.

Ten komentarz piszę z komputera z Windows 10, ale w październiku 2025 mają zakończyć wsparcie, zatem pewnie zainstaluje jakiegoś Linuxa.

 

Kiedyś też mnie to interesowało. Stworzyłem nawet własną dystrybucję pod kątem bezpieczeństwa z kodu źródłowego podłączoną do repozytorium Debiana. Siedziałem nad tym przez dwa lata po kilkanaście godzin dziennie. Byłem wtedy chory, praktycznie leżący, zatem takie sobie znalazłem zajęcie. Sam się sobie dziwie jak ja to ogarnąłem. Tam jest tyle wiedzy do zgłębienia.

 

Ale żebym coś z tego pamiętał to nie powiem. Jednorazowa akcja jak to często u mnie. Pobawię się trochę, osiągnę to co zamierzałem i szukam innych igraszek z życiem, a o minionych zapominam, jak kamień w wodę.

 

Używam też androida, który również jest linuksopodobny.
Z BSD nie korzystałem zbyt wiele, ale też styczność była. Szczególnie tamtejsze firewall`e mnie interesowały i ewentualne ich implementacje na linuksa.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zapewne korzystając z Linux From Scratch. Fajne, ale zawsze wolałem Gentoo pod kątem składania systemu od zera. Jeśli system korzystał z repozytoriów Debiana  musiałeś w jakiś sposób zapewnić z nimi kompatybilność, żeby paczki z których złożyłeś dystrybucje, nie gryzły się z oprogramowniem z repo, powodując konflikty zależności.

 

Jeśli chodzi o budowanie systemu, mam podobne doświadczenie. Nie byłem chory, no bo napisałbym, że takie samo, lecz chodzi mi tu bardziej o długość zajmowania się tematem. Katowałem Gentoo, rozpracowywałem każdy szczególik, a były to jeszcze czasy, kiedy np. odpowiednie flagi podczas kompilacji pakietów, albo odpowiednio skompilowane jądro, dawały realny przyrost wydajności, więc się opłacało, no i satysfakcja była, tak jak u Ciebie. Pamiętam bardzo dobrze, jak zapuszczałem kompilację np KDE na całą noc i kładłem się spać, by rano przekonać się, że się nie powiodła i kluczyć, co takiego się stało. 

 

Pamiętam bardzo dużo i w zasadzie używam tej wiedzy do dziś. Nie żebym stawiał Gentoo na serwerach, tak jak kiedyś upierałem się, by robić i zresztą robiłem, ale nauka nie poszła w las.

 

A tak, to prawda.

 

OpenBSD miało na tamte czasy świetnego firewalla (zresztą ma do dzisiaj) o nazwie PF. Linuksowy iptables mógł się schować. Pamiętam komfort pracy, jakiego doswiadczyłem, kiedy robiłem chociażby routing na OpenBSD. Bajka po prostu.

 

Tak, jak już pisałem, pamietam jeszcze Corel Linuksa, na jądrze 2.2. To były fajne, pionierskie czasy. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie ja to jakoś sam kombinowałem.

 

 

Jak najbardziej i nie było to wcale łatwe. Zresztą nic nie było. Miałem wtedy wiele cierpliwości. Nie przejmowałem się i krok po kroczku parłem do celu.

 

Mnie się osobowość co jakiś czas zmienia. Cześć zdarzeń kasuje się z pamięci, ale nie wszystko tak jak w osobowości mnogiej.
i potem sam się sobie dziwie.

 

W młodości byłem dyskotekowym playboy`em spod znaku Modern Talking uganiającym się za panienkami, a potem potrafiłem robić takie rzeczy.

Ech czego ja w życiu nie robiłem.

Teraz jestem niepełnosprawnym na wózku i to też jest nowe wcielenie. Zupełnie inne życie.

 

 

W sumie to Twój zawód, nie ma się co dziwić.

 

 

Tak BSD jest lepszy pod tym względem. To zapamiętałem.

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To podniosłeś sobie poprzeczkę wysoko, ale też wiele się nauczyłeś.

 

Tak, tym bardziej, że repozytoria się aktualizują. Pół biedy, kiedy synchronizację robi się do gałęzi stable, gdzie są jedynie łaty bezpieczeństwa. Zresztą, łaty są stricto debianowe, więc i tak zapewne nie obyło się bez rekompilacji tego i owego.

 

Rozumiem, choć jestem osobościowo raczej jak Debian Stable. Tylko łaty bezpieczeństwa :)

 

Tak, od małego lubiłem komputery. Moją pierszą grą było R-Type na Commodore C64C, w amigopodnej już wtedy obudowie. 

 

Dzisiaj te różnice się zacierają. Na iptables powstało kilka nakładek, cywilizujących pracę z firewallem. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak bardzo wysoko jak dla mnie. Ja nie mam studiów informatycznych, ale za to duży talent i wyczucie w którą stronę iść, a możliwości jest zawsze wiele.

 

 

Tak ja robiłem do stable.

Jasne wiele rzeczy nie pasowało.

 

 

Ja dostałem od sąsiada pierwszy komputer w 1983. Nie pamiętam nazwy, ale to był poprzednik zx spectrum. Nazwy nie, za to świetnie emocje tego sąsiada i całą tą sytuację, jakby się to działo dziś.

To było coś, pierwsza osoba z komputerem w całej szkole podstawowej liczącej 500 dzieci.

 

Commodore i Amiga miałem w drugiej LO, a w trzeciej mieliśmy już pc na DOS.

Pamiętam bo jeszcze z dwoma panienkami byłem w komisji powitalnej rodaków z Ameryki, którzy nam je przywieźli. Ja zawsze w niej byłem, bo dobrze wyglądałem i umiałem się odpowiednio zachować.

 

Generalnie mam dobrą pamięć emocjonalną i co się przyklei do emocji to zostaje na całe życie. Te wszystkie rodzinne historie opowiadane mi w młodości do sześciu pokoleń wstecz, przez prababcie o jej rodzicach i dziadkach.

 

Gdy byłem mały opowiadano mi ciągle o jakiś dorosłych sprawkach, o których nie miałem pojęcie, ale czytałem świetnie emocje mówiącego i to wystarczało by wiedzieć w czym rzecz i wchodzić w głęboką relację.

Bardzo chciałbym żeby to wróciło i wiem że wróci, bo już tak częściowo jest.

To chyba najlepsze mój okres życia.

 

Ten komputer też z tego powodu dostałem, że potrafiłem złapać z tym sąsiadem kontakt uczuciowy. On był naukowcem i tak mądrze mówił, że nic nie rozumiałem, a komputery mnie kompletnie nie interesowały.

Wielu go o niego męczyło bo marzyli o takim wynalazku. Kosztował 20 średnich pensji. Sam rozumiesz kupa kasy. A trafił do mnie niesiony falą emocji, chociaż go wcale nie prosiłem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wtedy, gdy brałem się za Gentoo też jeszcze nie miałem. Dopiero zaczynałem i tym bardziej satysfakcja była wielka, kiedyś coś się udało.

 

To mi się wydaje jedynym racjonalnym podejściem. W ogóle bardzo lubię Debiana Stable, popieram ich politykę tworzenia systemu. Używałem Stable nawet jeszcze przed erą Flatpaka, żeby zawsze mieć pewność, że system nie wywali się przy byle aktualizacji. Lubię stabilność rozwiązań. Dzisaj nie postawiłbym już Gentoo na serwerze, ale wtedy Linuksem zwyczajnie żyłem i zajmowanie się utrzymywaniem takiego systemu nie było problematyczne, a wciąż dostarczało nowych informacji, których łaknąłem. Na stabilne dystybucje przyszedł czas, kiedy takowe informacje już posiadałem i umysł czuł, że teraz trzeba zająć się na tych Linuksach czymś innym. Kiedy zacząłem rozkładać na czynniki pierwsze inne rzeczy na Linuksie, niż system sam z siebie, Gentoo zaczynało mnie coraz bardziej irytować brakiem stabilności i ilością czasu, potrzebnego na chociażby rekompilację najróżniejszych rzeczy. No i wtedy pojawił się Debian Stable i FreeBSD wraz z OpenBSD. 

 

Jesteś ode mnie starszy, to też zachaczyłeś zupełnie inną generację komputerów na początku, choć to rzecz jasna nie musi być oczywistość. Zapewne to, z czym miałeś do czyszczenia to ZX-81.

 

Zaczynałem od Commodore C64C. Amigi nigdy nie miałem, ale był okres w dzieciństwie, kiedy bardzo chciałem ją posiadać.

 

Rozumiem. Też mam z tym Commodore C64C bardzo miłe wspomnienia i jest ich mnóstwo. 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie, nigdy nie instalowałem sytemu BSD i nigdy z nim nie pracowałem. Moje zainteresowania skupiały się na Linuksie, na fenomenie jego powstania i rozwoju. Jeżeli chodzi o technologie informatyczne, to w tej chwili jestem ich końcowym użytkownikiem. Chociaż moja droga zawodowa potoczyła się w innym kierunku, to zdobyte w tamtym czasie doświadczenia czasami się przydają. Poza tym, podobnie jak @Rafael Marius, zastanawiam się nad przesiadką na jakiegoś user frendly Ubuntu po zakończeniu wsparcia dla Win 10 dzialającego na moich dwóch domowych sprzętach. Był już raki czas, kiedy nie używałem żadnych systemów Microsoftu :)

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem.

 

Po eksperymentach z Gentoo, czy przebojach z Archem, przy których mnóstwa rzeczy się nauczyłem, przyszedł czas na coś stabilnego, co mi się po tygodniu bez aktualizacji nie wywali, kiedy w końcu będę chciał takową zrobić. Poza tym, kiedyś dużo bardziej interesowałem się informatyką, niż teraz, gdy zgłębiam zupełnie inne zainteresowania. Potrzebuję stabilnego systemu, z długim wsparciem, a Debian Stable od zawsze taką właśnie miał filozofię i tak już pewnie zostanie. Niestabilny system operacyjny jedynie przeszkadzałby mi w zagłębianiu się w tematy, które jednakowoż są już całkowicie poza sferą IT.

 

No i Windows.... Dziesiątka traci wsparcie w tym roku, będąc w mojej opinii naprawdę całkiem niezłym systemem, a do Jedenastki w ogóle mnie nie ciągnie, zważywszy też na fakt, że wciąż zdaje się niestabilna i np. uwalana przy aktualizacjach. Mam wrażenie, że to na dzień dzisiejszy trochę taka Fedora wśród Windowsów. :)

 

Co do FreeBSD na komputerze osobistym - można, owszem można i to nawet działa, tylko jest tutaj jeden problem. Non stop ma się wrażenie, że oprogramowanie nie jest natywnie szyte pod ten system. Idę o zakład, że stawiając FreeBSD na biurku, 99% oprogramowania to będzie kod przeportowany z Linuksa i podczas używania to widać, bo np. w KDE na FreeBSD nie działał (piszę w czasie przeszłym, bo może dzisiaj działa) Odkrywca, instalując jakiekolwiek większe środowisko graficzne, trzeba przy okazji odpalać wszelakiego rodzaju udevy, czy hald, dublując mechanizmy zaszyte w BSD, trzeba uruchamiać obsługę /proc z Linuksa, zupełnie (w natywnym BSD) niepotrzebną. W KDE na BSD nie działa np. Network Manager z KDE i trzeba instalować zamiennik. No... to wszystko czuć, kiedy się BSD używa na biurku, a w Debianie po prostu działa, bo zwyczajnie pod Linuksa jest robione z założenia.

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Chyba tak właśnie się nazywał.

 

A w pierwszej LO mieliśmy polskie komputery meritum.

Tak Polska kiedyś produkowała komputery osobiste własnej konstrukcji niczym nie ustępujące tym ZX.

 

O starszych klasach LO już pisałem.

Natomiast na Politechnice był centralny superkomputer chyba nazywał się Odra i też był polski, ale ja go nigdy nie widziałem.

 

W pracowni mieliśmy dostęp do tak zwanych końcówek, które były spięte siecią z tym centralnym i między nimi też była komunikacja poprzez ten centralny chyba.

Ta końcówka to był tylko monitor i klawiatura z ruskimi bukwami na klawiszach.

Obok była ściągawka na karteczce, która ruska litera odpowiada polskiej.

Bardzo to utrudniało zadanie, bo one nie odpowiadały sobie fonetycznie.

To wszystko razem chyba właśnie chodziło na Unix, ale tym pierwotnym.

 

 Mój kolega z bloku pisał pracę magisterską z tego systemu.

Kiedyś przyszedł do mnie z taką miną wskazującą na zmieszanie zakłopotania z brakiem nadziei i nieśmiało poprosił mnie czy bym mu mojego PC nie pożyczył na kilka dni, bo potrzebuje go spiąć w sieć ze swoim, by coś tam testować.

 

Zaraz mu wręczyłem bez  najmniejszego wahania i zwłoki. Pamiętam jak się strasznie ucieszył i zdziwił. Pewnie swojego by nikomu nie dał, i dlatego nie wierzył w powodzenie swojej misji.
Mała rzecz, a cieszy. Ja takie chwile najlepiej pamiętam.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...