Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pamiętasz
było kiedyś ta­kie nieme kino
z lus­tra­mi i pus­tym bufetem
cza­sem ko­bieta w golfie
sprze­dawała tam herbatniki
zja­daliśmy je bezszelestnie
a wokół słychać było
krzyk
łuszczo­nych małych pestek
zbi­ci w jed­no ciało
szu­kaliśmy bezustannie
gniazda prawdy
nadzieja przyk­ry­ta
śla­dami czołgów
jarzyła się śniegiem w ciemności
nig­dy nie przes­tałem
wierzyć
że Wol­ność is­tnieje realnie

Opublikowano

Nie lubię pamiętników - pamiętniki piszą kobiety, a zresztą: mnie - jako osobę nielegalnie bezdomną (zostałem bezprawnie wyrzucony na warszawską kostkę brukową, więc: byłem osobą nielegalnie bezdomną - to jest właśnie logika) - namawiano w różnych miejscach (tymczasowo zamieszkiwanych nie z własnej woli i nie z mojej winy), abym obserwował ludzi i zapisywał ich zachowania w pamiętniku, de facto: chcieli ze mnie zrobić donosiciela, oczywiście: nic z tego, podobnie jak tutaj - co poniektórzy wywierają na mnie presję - bym pisał prozę o własnym życiu i życiu innych ludzi - chcą ode mnie wyciągać informacje, odsyłam ich do moich prozatorskich tekstów - "Silva Rerum", "Z pamiętnika bezdomnego" i "Statek" i co? I nic - nie zostawiają żadnego śladu - takie zachowanie jest charakterystyczne dla wtórnych analfabetów - niewolników.

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano

@marekg

 

Wtórni analfabeci używają również mowy nienawiści - takich zwrotów jak "trybunał Rzeplińskiego" i "trybunał Przyłębskiej", poprawna nazwa - to: Trybunał Konstytucyjny Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, nie wspominając już o takich słowach jak - "pochylę się" - świadczą one o różnorakich kompleksach, szczególnie - umysłowych.

 

Łukasz Jasiński 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...