Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Nad miastem  stadem grzmotów

Stubarwnych stratowanym,

Przy brzozach obalonych,

Dachówkach rozsypanych.

 

Nad szkoły rumowiskiem

(O kształcie gołoborza),

Tam, gdzie szpital się zmienił

W strzępiastych gruzów morze.

 

Nad minionym osiedlem

(O linii ekspresyjnej),

Gdzie wielkość oraz małość

We wspólnej śpią  mogile.

 

Tam, gdzie pod turnią murów

Drobny ślad się urywa,

A ceglana jaskinia

Zgaszoną młodość skrywa.

 

Tam, gdzie szkielet teatru

W formie dziwnego wzgórza

I niby bryłki lodu

Wspomnienie po marmurze.

 

Tam, gdzie wodospad iskier

Z igieł szklanych potokiem

Zjednoczył się świetliście

(To historii wyroki)

 

Tam, gdzie kamienic licznych

Docześnie kruche szczątki

W mgły szatę przyodziały

Ciche niebiańskie prządki

 

I tam, gdzie wiele losów

Wielo – brakiem się stało,

Gdzie kruchość się złączyła

Piaskowca – z dłonią małą,

 

Tam, gdzie przestrzeń  na tysiąc

Pękła fragmentów złotych,

Została garść popiołu

I okruszek tęsknoty,

 

Gdzie w rubinowo – sine

Upiorne nieistnienie

Zmienił się wybuch rudy,

Krew, ból – i przerażenie.

 

I nad serc  wielu   grobem

Pod kościołem zburzonym

W żałobnej sukni czuwa

Maria  od zaginionych.

 

Jej dłonie  tulą zgasłe

Życia miękko, troskliwie

I opatrują  ziemi

Zranienia litościwie.

 

Ten bandaż z chmur zesłany

O barwie niewinności

Okrywa srebrzystością

Garść bezimiennych  kości.

Edytowane przez Agnieszka Charzyńska (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny ten monolog pod lirycznego jest wielowymiarowy. Różnorodność podejmowanych tematów na pewno zaciekawia. Doszukałam się między wersami poszukiwania sensu życia i własnej tożsamości. Zainteresował mnie fragment o tym, że sztuką jest zrozumieć drugiego człowieka , gdy często on sam siebie nie rozumie...   "A teraz chodź i powiedz: kto widział mnie prawdziwego? Komu udała się ta sztuka?"   "Ta sztuka " jest tak trudna, że wątpię, aby komukolwiek się udała, być może w jakimś stopniu, ale na pewno nie w całości...   Podoba mi się motyw podróży ciężarówką i mijanych aut po drodze...Interesująca metafora życia , gdy ludzie mijają się w pędzie zbierając przywołane mandaty.  Wspomnienie o babci nastraja natomiast nostalgicznie, bo często doszukujemy się prawdy o sobie wracając myślami do naszych przodków jak byśmy chcieli coś z tej przeszłości " wydrapać"- zrozumieć i tym samym doszukać się sensu życia...  
    • @Berenika97 ta cisza wyeksponowana w wierszu jest tak namacalna, że czuje się ją wszystkimi zmysłami. Tu słowa są zbędne- jest tylko wspomnienie i pamięć i ten wiersz " pamięta". Ujął mnie spokój bijący z wersów...Nie pozostaje nic innego jak również zamilknąć...
    • @Ewelina Niech nadejdzie Dobra flauta Cicha Bez pracy Na żaglach Niech nic się Nie zdarzy Co trzebaby Nazwać
    • nie warto tylko pracować czasem trzeba odpocząć inaczej świat by zwariował nie byłby sobą   świat nie wytrzyma ciągłej pracy - musi ratować wiarę  kościoły  kapliczki świątynie które są mu bardzo bliskie   które pomagają zrozumieć co to jest człowieczeństwo na czym ono naprawdę polega czemu boi się wojen  kłamstwa   nie  łudźmy się  że liczy się tylko praca praca jeszcze  raz praca świat to jedna wielka tajemnica którą  zawsze warto odkrywać   jakiej  warto poświecić więcej czasu na  jej zrozumienie by o nią się nie  potykać  tylko przeżywać 
    • Ten wiersz tytułu nie potrzebuje na dwa spojrzenia pięknie przystroi strofy, co błądzą po sferze nieba może opowie więcej niż trzeba, albo zamilknie, bo gdy się boi wyśpiewać żale i melancholię wpaść może w dołek co sam wykopie... I w ciszy schowa własną melodię, by spocząć marnie w gwiezdnym okopie, lecz, gdy go miłość ciepłem swym dotknie rozbłyśnie słońcem w sercu stokrotnie.   Ten wiersz jest dziwny, o dziwach prawi trochę dla żartu, trochę dla wprawy, by łamać rymy błądzące wszędzie mając już za nic, co z nich dziś będzie. Ten wiersz relaksik sobie dziś robi odpoczywając na łonie natury rzewną melodią przestrzeń ozdobi śpiewając głośno, prosto pod chmury.   Zapewne będzie trochę czytany , komentarz pod nim może się sypnie, a potem spać pójdzie poobijany, gdy wena w końcu całkiem w nim zgaśnie - co czyni właśnie.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...