Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jeden z nich - ot, taka dziwna persona. Ot, taki odszczepiony pragmatyk. Wierzył zdaje się w szeroko rozumianą tablicę Mendelejewa. I całkiem ładnie go udupili. Otóż, po prostu kazali mu odpowiedzieć na pytania, które nie mają odpowiedzi. Poprosili go o wyjaśnienie spraw nie do wyjaśnienia. Chcieli od niego recepty na coś na co nie ma lekarstwa. Ach co to była za męka, aż sam miałem ubaw nieziemski. Jak pięknie się on trudził. Można rzec, że podręcznikowo nawet. Po prostu gruba komedia. Zresztą mój kumpel Franciszek miał podobnie. Bardzo podobnie. Wdał się w taki związek z wydawałoby się ideałką. No ale ideałka nie była idealna, oj, nie. Realia skazały go na dwadzieścia lat domyślania się. I ciągle nie mógł się domyślić. No a potem ta ideałka, chyba Natalia jej było na imię, dała w długą przed Franciszkiem, a domyślanie w sumie na niewiele się zdało. Potem żałował, że nie umiał się domyśleć, co miało miejsce również lat ładnych kilka. W dodatku jego konto bankowe przestało być kontem bankowym, ale to akurat jest najmniejszy szczegół z tej całej jakże pouczającej i jakże banalnej historii.

 

Warszawa – Stegny, 10.12.2024r.

Opublikowano

@Leszczym No dobra są czasami pytania ...bez odpowiedzi 

Ale wtedy zazwyczaj mówi się .."nie wiem".. co jest... zgodne z prawdą . Wszystko jest kwestią komunikacji - milczenie gromadzi troski i potrzeby .."cienka igłą"... Pękają różnice 

I jest ktoś idealny i ktoś kto nie tylko jest nieidealny ale ma jeszcze wiele innych przywar ...naiwny, niezaradny, niewystarczający itp. itd...

Rozmowa dużo kosztuje odwagi 

Słuchanie dużo kosztuje dyscypliny charakteru ...

Gdyż łatwiej być "nadawcą" 

Opublikowano

@Domysły Monika To tylko tak Ci się wydaje. Bo jak Ciebie - tak Ciebie - postawią w stan wyjaśniania, a w sumie może chciałbyś wyjaśnić, to jak masz nie nadawać? Jak masz słuchać, gdy oni ciebie bez przerwy wypytują. I to z różnych względów. Nawet do końca nie bardzo wiesz jakich. No jak to zrobić? Ja i tak każdego dnia mnóstwo milczę. Ale ciągle mnie ktoś o coś wypytuje... Mało tego, miesza mnie w jakieś dziwne krypto zorganizowane sprawy, gdzie numerem jeden jest mnie wypytać. I to całkiem nie bezpośrednio, a zupełnie jakoś naokoło. Wpadłem trochę na pomysł jak się bronić. Unikam psychiatry. Nie chodzę po lekarzach. Z psychoterapeutą gadam raz na miesiąc. Ale i tak ciągle coś ktoś chce mnie o coś zapytać... I ja nawet nie bardzo wiem jakie to ma podłoże. Czy chorobowe, czy mistyczne, czy kryminalne, czy polityczne, czy artystyczne, a może nawet wszystkie naraz. A dzieje się tak już w sumie od ładnych paru lat... Nagle kierwa urosłem... A ja nawet nie chcę być dorosły... 

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym są czasami takie "magiczne" uniki 

Nie wiem, nie pamiętam, być może, nie do końca jestem pewny, trudno powiedzieć itp.itd.

Jest fortel odpowiadać pytaniem na pytanie...

I kwestia słuchania ...jeśli zamykamy się na wypowiedź kogoś z "zewnątrz" tzn.

Ktoś inny niż my sami.

Jest ktoś wychodzący, ktoś z naprzeciwka, może nie  zawsze będzie mieć rację, ale zawsze coś dla nas niesie,..

czyli wiadomość...

konstruktywnie analizując można czasem komfort dnia swojego poprawić...

Edytowane przez Domysły Monika (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Domysły Monika To wszystko są jakieś koncepcje. Ale jest jeszcze inne oblicze człowieka, ludzi różnych, że jedni wolą słuchać, a drudzy opowiadać. Jeden ma przysłowiową gadkę, drugi jej nie ma. I jeszcze inna kwestia, fazy życia. Bo to podejście do rozmowy może się zmieniać z biegiem lat i doświadczeń. I jeszcze inna sprawa. Lubią karać za wygadanie. A jak spotka Ciebie, bo Ciebie również może spotkać, kara za naopowiadanie to możesz się zamknąć i to na ładnych parę lat. A w Polsce akurat bardzo lubi się karać, oj bardzo lubi. To wybitnie jest kraj bardziej kija niż marchewki.  

Opublikowano

@Leszczym

Oblicze człowieka to niezliczoną ilość ...tak jak mówisz z biegiem wszystko się zmienia a nawet gdy stoisz w miejscu i tak się zmienia ... Twój tytuł "Było takich dwóch" jeden pyta -drugi słucha . Wybór jest zawsze - on jest jest tak zwaną wolnością....jak zjesz marchewkę to fakt zostanie tylko kij ale on wcale nie jest symbolem kary ..

 

Opublikowano

@Domysły Monika Ja tam myślę, napisałem o tym kiedyś, ale zgubiłem, ale w fazie myślenia na dużo większych obrotach niż teraz, no naprawdę czacha mi aż dymiła, choć z kolei dopiero wtedy zaczynałem pisać, że święty to leń. Naprawdę tak sądzę. Z pełną świadomością i odpowiedzialnością i przemyśleniem stoi w miejscu i do tego to lubi. Lubi bardzo bo święci lubią chyba się ze światem. Ale prawdę powiedziawszy no zupełnie nie pamiętam co ja tam ponawypisywałem, duży spontan to był. Kartkę zgubiłem i nie wklepałem jej w kompa. Nie wiem co jest symbolem kary, pewnie są różne symbole, ale mnie ona najbardziej z kijem się kojarzy. Wiesz, że tylko kijem bez marchewek. 

@Domysły Monika No i chyba klatka. 

Opublikowano

@Leszczym to co oczekuje od nas świat jesteśmy tak na tym zafiksowani ... Potem jest czego my od świata oczekujemy ...i to są te twoje pytania ..jest ich cała masa 

Ktoś kiedyś mi powiedział... "trudne są te moje medytowania"..

Marchewka kiedyś złamałam na niej zęba ...

Opublikowano

@Domysły Monika Choć ja uważam, a jest to fajna metafora przeróżnych ludzkich działań, bo na polu artystycznym, medycznym, politycznym, naukowym, prawniczym i na kilku jeszcze innych, że istotnie sporą karą może być kazać komuś coś wyjaśnić, nakazać mu się nad tym nie lada napracować, wpuścić go innymi słowy, w coś czego wyjaśnić się nie da. A dużo jest takich spraw w naszym otoczeniu, całe mnóstwo. I jakby się zastanowić wszyscy jesteśmy w to wpuszczeni. A już pisarze i poeci no to czołówka normalnie :))

Opublikowano

@Leszczym Kiedyś napisałam tu kanarka w klatce...zresztą zawsze było i jest .. 

nawiązaniem do tego wewnętrznego głosu który krzyczy a jednak nic nie mówi, o wolności wewnętrznego człowieka który jest tym co zewnętrzne . Wszyscy jesteśmy różni - inni ...i nie da się w każdej dziennie być numerem jeden - najlepszym .

Inni karzą wyjaśniać.... Po pierwsze inni to nie Ty

Karzą - mogą chcieć ewentualnie bo Ty decydujesz co i komu i ile

Wyjaśniać i się napracować - im więcej chcesz tym mniej wychodzi 

Zresztą wiem że to nie takie proste i raczej ten dialog toczy się na zasadzie niuansów.

Ale ten ktoś w lustrze na przeciwko to Ty i posłuchać trzeba z czasu jego głosu .

Opublikowano

@Leszczym

 

Mi też, mam już 30 zł do 23 grudnia, a za to pełną lodówkę i pięć paczek papierosów, poza tym: na 20 grudnia jestem z mamą umówiony i mama mi coś tam na święta kupi, jeśli chodzi o Krytykę Literacką - nie jest łatwo tam wejść, otóż to: 70% tekstów jest odrzucana, a mi redaktor Tomasz Sobieraj 14 lat temu wydrukował - "Tron", "Perspektywę" i "Fatum", jasne: musiałby pan publikować pod własnym imieniem i nazwiskiem.

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym

 

I powiem panu jak należy robić dobre interesy: na przykład - przez dwie kadencje należy do spółek Skarbu Państwa wrzucać zimnych drani z Opus Dei, a kiedy przyjdzie nowa władza - pieniążki znikają w niewyjaśnionych okolicznościach i winę należy zrzucać na nową władzę, proste i logiczne?

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Całkowicie się zgadzam, ale teraz ludzie jakby mniej odporni i niejednemu w / po jednej złej chwili wali się świat. Pozdrawiam
    • @Waldemar_Talar_Talar Nasze życie jest wszystkim, co mamy, a nie jest tylko nasze. Nikt z nas nie zdoła się go dokładnie nauczyć - skoro żyjemy pierwszy raz. Wszystko co nas w nim spotyka jest "przyprawą istnienia", darem - tak cierpienie, jak szczęście. Cieszmy się, że zostaliśmy zaproszeni na tę ucztę... przez Kogoś. Pozdrawiam Serdecznie :-)
    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
    • Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople  które są jak kamienie.    Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko  nawet niebo nie pomaga.   Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren.   Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos  znika gdzieś w zaroślach.   Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami  jesteś jak lód który topnieje.   Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz.   Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...