Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I.

 

      Gdy niczym w rozłożystych gniazdach maleńkie ptaszyny,

Otulone tajemniczym płaszczem nieprzeniknionej nocy,

Zagnieździły się w rubrykach indeksów piątki,

Rozniecając tak wiele bezcennych emocji…

Pamiętam, zawsze po zdanych egzaminach...

Zbierała się licznie studencka brać,

Wieczorami przy kuflach grzanego piwa,

By snuć swe opowieści o zamierzchłych czasach…

 

Piątki z historii, archeologii, teologii,

Pretekstem były do długich dyskusji,

Na zawiłe światopoglądowe tematy,

Rodząc zarzewia rozlicznych sporów i kłótni…

Gdy z licznej i gwarnej studentów gromadki,

Każdy biorąc duży grzanego piwa łyk,

Rzucał śmiało kontrowersyjne swe tezy,

Licząc na wywołanie burzliwych reakcji…

 

Jeden przechwalał się piątką z archeologii,

Snując opowieść o rozwoju medycyny w starożytności,

Drugi piątką z bioetyki się chełpił,

By temat zbrodniczości eugeniki ochoczo poruszyć…

Jednego nieziemsko fascynowała paleoastronautyka,

Drugiego skrycie pociągała angelologia,

Jednego pochłaniała najnowocześniejsza wojskowa technika,

Drugiego przyciągał swą tajemniczością duchowy świat…

 

Gdy gorące studentów o historię spory,

Zawładnęły niejednym stolikiem kawiarnianym,

Niczym niegdyś żywiołowe najeźdźców hordy,

Rozległym i warownym grodem podbitym,

Emocje rozpalone w burzliwej dyskusji,

Studził dopiero pszenicznego piwa łyk,

Pozwalając ochrypłe gardło zwilżyć,

Dając czas dla ułożenia błyskotliwej riposty…

 

II.

 

Gdy filmowe megaprodukcje o polskiej historii,

Miały wejść dopiero na ekrany kin,

A w prawicowej prasie szumne ich zapowiedzi,

Do młodych pasjonatów przemawiały wyobraźni,

Wyczekując tych upragnionych premier kinowych,

Biorąc po wykładach duży piwa łyk,

Pokrzepialiśmy się wzajemnie barwnymi opowieściami,

O chlubnych kartach wielkiego narodu przeszłości…

 

Czasem ktoś przyniósł album stary,

Wyjęty z nieżyjącego już dziadka szuflady,

W limitowanej serii niegdyś wydany,

Przez co w oczach kolekcjonerów po tysiąckroć bezcenny…

A czasem w starym antykwariacie dziś nieistniejącym,

Udało się upolować jakiś historyczny komiks,

Poświęcony wybitnej w dziejach świata postaci,

Której dokonania wpłynęły na losy ludzkości…

 

Na błyszczących krążkach filmy dokumentalne,

Do prasowych tytułów niegdyś dołączane,

Kupowaliśmy ochoczo sypiąc ostatnie grosze,

Nieraz tracąc pieniądze odłożone na bilet…

A wymieniając się naszymi filmowymi kolekcjami,

Łataliśmy nawzajem swojej wiedzy braki,

Zszywając je w głowie niewidzialnymi nićmi,

Łączącymi tak wiele wielkich wydarzeń historycznych…

 

Czasem jakaś historyczna ciekawostka,

Rzucona mimochodem przez starego profesora,

Na wykładzie skrzętnie zapisana i podkreślona,

W pamięci naszej na lata zapadała...

A ubrana umiejętnie w wyszukane słowa,

Dla prostego studenta większą wagę miała,

Niż pełne brukowej prasy stoiska,

Zalegającej stertami w supermarketach…

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

III.

 

Pamiętam wtedy w studenckich latach,

Gdy zrosił okolicę księżyca blask,

W obszernych średniowiecznych Rocznikach Długosza,

Kochałem bez pamięci się rozczytywać…

A nakreślony piórem wybitnego kronikarza,

Dziejów polskich jakże barwny świat,

Szepcząc o wielkich tajemnicach średniowiecza,

Wyobraźnię moją tak bardzo rozbudzał…

 

I pasją do średniowiecznych polskich kronik,

Cały świat naiwnie niegdyś chciałem zarazić,

O pięknie tychże nie szczędząc słów wzniosłych,

Głoszonych przy każdej możliwej okazji…

Tak w snach i na jawie,

W wyśnionych karczmach i w całkiem realnym pubie,

Kosztując sporządzoną podług zapomnianej receptury nalewkę,

Unosząc namacalny grzanego piwa kufel,

 

Otwierając Mistrza Wincentego Kronikę,

Sięgając po zaznaczony w Rocznikach Długosza fragment,

O dziejach rodu Piastów opowieści swe snułem,

Przyodziewając średniowieczne zapisy w słowa wyszukane…

Paniczom i żakom z zamierzchłych czasów,

Współczesnym mi studentom wszelkich kierunków,

Nie szczędząc barwnych wyszukanych słów,

Dla opowiedzenia zasnutych mgłą niepamięci dziejów…

 

I nad wielkimi bitwami polskiego średniowiecza,

Pochylaliśmy się wspólnie w wnikliwych dociekaniach,

Każdy aspekt tamtych wiekopomnych starć,

Analizując przez naukowych opracowań pryzmat…

By gdy snem znużona przymknie się powieka,

Powędrowała w tamten utkany legendami świat,

Rozbudzona nocą senna wyobraźnia,

Każdego jednego ciekawego przeszłości studenta…

 

IV.

 

Gdy smakowych papierosów niedopałki,

Dociśnięte zdecydowanym ruchem dłoni,

Sypiąc ostatnie rozżarzone iskry,

Kończyły swój żywot na dnie popielniczki…

Z zamierzchłych czasów przeszłości szept,

Niósł się po spowitej dymem knajpie,

Poruszając niejednego młodego studenta serce,

Rozbudzając uśpioną wieczorami wyobraźnię…

 

O tajemniczych początkach prastarej słowiańszczyzny,

Snuli młodzi studenci najśmielsze domysły,

Popuszczając niekiedy wodze wyobraźni,

Zapuszczając się w gąszcza pseudonaukowych teorii…

Gdy o pochodzeniu Słowian od Wenedów teorii,

Jedni ochoczo czapkowali,

Drudzy w przypuszczeniach swych nadzwyczaj ostrożni,

Przy allochtonicznej koncepcji roztropnie obstawali…

 

Ciągnące się latami o historię spory,

Z pogranicza rzetelnej wiedzy i teorii spiskowych,

Kto wzniósł w starożytności potężne piramidy,

Kto tak naprawdę pierwszy Amerykę odkrył,

Gdy mrok wielotysięczne miasta otulił,

Oznajmiając czas końca letnich sesji,

Przy zastawionych piwem stolikach rozstrzygali studenci,

Sypiąc jedni drugim ironiczne przytyki…

 

O historyczność oracza Piasta i króla Popiela,

Wykłócali się do ostatniej kropli piwa,

O miejsce ukrycia Świętego Graala,

Toczyli swe spory do lokali zamknięcia…

Dzwoniły kufle wznoszone na zdrowie,

Odrapane krzesła szurały o podłogę,

A toczące się wieczorami burzliwe dyskusje,

Pozostawały bez rozstrzygnięcia w próżni zawieszone...

 

 

V.

 

Kto najwięcej zna tajemnic historii,

Wciąż między sobą się licytowaliśmy,

Przechwalając się swymi bogatymi kolekcjami,

Poupychanych w napęczniałe segregatory,

Bogato ilustrowanych popularnonaukowych czasopism…

By znanych tytułów kompletnymi rocznikami,

Dostrzegając w ich oczach nutkę zazdrości,

Na kolegach z uczelni wrażenie zrobić...

 

Choć różnie rozkładały się nasze fascynacje,

Pomiędzy poszczególnych bohaterów Kampanii Wrześniowej,

Jeden wielbił niestrudzenie generała Kutrzebę,

Drugi murem stawał za Hubalem…

W każdej z tamtych wieczornych dyskusji,

Dało się wyczuć w głosie nadłamanym,

Iż bohaterskich obrońców naszych polskich granic,

Wszystkich bez wyjątku szczerze szanowaliśmy…

 

Choć listę największych bitew II Wojny Światowej,

Każdy bez wyjątku znając na pamięć,

Wszczynał z kolegami burzliwe dyskusje,

Kreśląc tego światowego konfliktu alternatywne scenariusze…

Narosłych przez lata stereotypów twierdzę,

O nieuchronności klęski Kampanii Wrześniowej,

Niczym doborowym partyzantów oddziałem,

Zdobywaliśmy wspólnie naszych kontrargumentów szturmem…

 

O prawdziwych przyczynach katastrofy w Gibraltarze,

Snuliśmy swe spiskowe teorie,

O fiasku operacji Market Garden,

Wymienialiśmy się czasem wiązkami spostrzeżeń…

Czy dało się uniknąć Wołynia tragedii,

Czasem z łzą w oku jeden drugiego pytaliśmy,

Ignorując wymownie pogardliwe uśmieszki,

Wykolczykowanych nastolatek nieopodal sączących drinki…

 

VI.

 

Gdy kolejny aromatycznego piwa łyk,

Niejedno gardło skutecznie zwilżył,

I przyszło do zawiłych światopoglądowych dyskusji,

Nie szczędzących tematów bolesnych i trudnych,

Chłodnymi wieczorami gorący patriotyzm,

W duszy każdego młodego studenta się tlił,

Pomimo tej całej lewackiej propagandy,

Sączonej nam w głowy z mediów mainstreamowych…

 

Pamiętam jak z drżeniem w głosie,

Wspominaliśmy Żołnierzy Niezłomnych ofiarę,

Przeglądając w knajpach kolejne publikacje,

Dotykające tematu IPN-owskich historyków piórem…

Bo wiedzieliśmy z opowieści że i w naszym regionie,

Bezgraniczne swe oddanie Ojczyźnie,

Niejeden Żołnierz Wyklęty przepłacił życiem,

Przez bezpiekę zakatowany na śmierć…

 

Choć byli niekiedy i w naszym wieku,

W burzliwy wir okrutnych dziejów,

Wrzuceni zostali zrządzeniem losu,

Pośród upiornego historii chichotu...

I każdy z nas choć raz się zadumał,

Nad ofiarą młodego ich życia,

Naznaczonego tak bardzo przez wojny czas

I w okresie stalinizmu dotkliwego Polski upodlenia...

 

Progów wymarzonych uczelni,

Nigdy nie dane im było przekroczyć,

Rozległe puszcze, lasy i bory,

Były im ich uniwersytetem wyśnionym…

A najtrudniejszy egzamin z życia,

Każdy z nich niemal wzorowo zdał,

Gdy kresu dobiegła nierówna walka

I przyszło zdać raport przed obliczem Boga…

 

 

VII.

 

O zmarnowanych szansach transformacji ustrojowej,

Tocząc dyskusje z niejednym szanowanym profesorem,

Opuszczając nasze uniwersytety i uczelnie,

Zadowalających odpowiedzi wiedzieni niedosytem,

Kierowaliśmy wieczorami kroki ku knajpie,

By spróbować choć na kufla dnie,

Na nurtujące pytanie znaleźć odpowiedź,

O braku dekomunizacji w wolnej Polsce przyczynę…

 

Na kuflu piwa opierając dłoń,

Wspominaliśmy jak jeszcze przed chwilą,

Drżący starego profesora głos,

Hołdem był złożonym komunizmu ofiarom…

I tamte pamiętne z lat studenckich wykłady,

O globalnego komunizmu niewysłowionej zbrodniczości,

Wraz z zeszytami po brzegi zapisanymi notatkami,

W głębinach pamięci skrzętnie ukryliśmy…

 

Wspomnień siwowłosych profesorów,

Podczas prywatnych rozmów i akademickich wykładów,

Wysłuchiwaliśmy bez najmniejszego szmeru,

Usiłując zapamiętać każde ze słów…

Czasem w oczach starych profesorów pojawiały się łzy,

Gdy wspominali stanu wojennego ofiary,

Pozostawiając nas z dręczącymi duszę pytaniami,

Na które sami w dyskusjach szukaliśmy odpowiedzi…

 

W toku burzliwych wielogodzinnych dyskusji,

W studenckich latach sami powoli odkrywaliśmy,

Że o wspaniałości PRL-u wszelakie mity,

Najmniejszego nie miały pokrycia w rzeczywistości...

A gdy na temat zbrodniczego PRL-u,

Wymsknęło się komuś kilka dobrych słów,

Reszta rugała go bez namysłu,

Od kufli nawet nie odrywając wzroku…

 

VIII.

 

Choć od tamtych naszych pamiętnych dyskusji,

Upłynęły już tysiące dni,

Podług kalendarza praw bezlitosnych,

W kolejne lata pozaplatanych…

Czasem gdy na poświęconych historii forach,

Napiszę o północy ostatni już komentarz,

Wpatrując się nocami w pełnię księżyca…

Sięgam po puszkę pszenicznego piwa…

 

Drewnianą warzechę wielokwiatowego miodu,

Zatapiam w wrzącego piwa rondlu,

By okraszone szczyptą cynamonu,

Gorące jeszcze unieść do ust…

By kłębiąca się z wolna piana,

Była dla misternie zdobionego kufla,

Niczym najkosztowniejsza błyszcząca klejnotami korona,

Dla siwej głowy baśniowego króla…

 

Gdy powieje niekiedy przeszłości wiatr,

Zatapiając się w rzewnych wspomnieniach,

W niesionych emocjami myślach powracam,

Do tamtych pełnych szczęścia studenckich lat…

Gdy wytęskniony grzanego piwa kufel,

W doborowym pasjonatów historii towarzystwie,

Nagrodą był za piątkę w indeksie,

Budząc na twarzy łagodny szczęścia uśmiech…

 

Gdy tak zatapiam się w wspomnieniach,

Niejedna uroniona ukradkiem łza,

Spadnie niekiedy do kufla grzanego piwa,

Przez duchy przeszłości jedynie dostrzeżona…

By niczym trzaskające z świętego ognia iskry

Rozniecić nocą barwnych snów obrazy,

O tamtych minionych latach studenckich,

Zatopionych w niezliczone o historię spory…

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"Grzane piwo należy podgrzać i urozmaicić dodatkami, takimi jak: miód, cynamon, sok malinowy, goździki czy owoce. Najważniejsze, by w trakcie przygotowywania nie doprowadzić płynu do wrzenia. Zarówno piwo jak i jego grzana odmiana mają pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie, gdyż pomagają się rozluźnić, doskonale nawadniają i pobudzają nerki do pracy". - Tekst zaczerpnięty z internetu.

Opublikowano (edytowane)

@Kamil Olszówka

   

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kamilu, po raz kolejny jestem pod wrażeniem. Wielkim - Twoich Precyzji i Pieczołowitości . 

   Zwrócę Ci uwagę jedynie na dwa miejsca. Na trzeci fragment pierwszej części, gdzie - aby uniknąć "wyliczanki" napisałeś naprzemiennie "Jednego" - "Drugiego" i gdzie mogłeś użyć słów "Trzeciego" - "Następnego" - "Kolejnego" - "Ostatniego". Oraz na trzeci fragment piątej, gdzie zamiast "II" lepiej będzie użyć pełnego słowa - "Drugiej". Zdecydowanie, dlatego nalegam na zmianę.

   Cieszę się Ogromnie, że mogłem przeczytać Twój kolejny Utwór .

   Pozdrawiam Cię serdecznie.  

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Corleone 11 Dziękuję Ci po tysiąckroć!

 

Co do tej ,,wyliczanki"... Jednym z moich ukochanych poetów na których najczęściej się wzoruję jest Artur Oppman, a On pisał w taki właśnie sposób jak ja:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ale to właśnie zapis rzymską cyfrą zdecydowanie jest jak najbardziej poprawny:

 

 

By podziękować Ci za ten Twój pełen pochwał komentarz specjalnie dla Ciebie ułożyłem krótką rymowankę... Specjalnie dla Ciebie:

 

Dla każdego pisarza oddany czytelnik,

Cenniejszym jest od najkosztowniejszych kamieni,

Zdobiących smukłe szyje księżniczek indyjskich,

Obsypywanych na kartach powieści czułymi pocałunkami...

 

Dla każdego pisarza oddany czytelnik,

Cenniejszy jest od kufrów złotem wypełnionych,

Ukrytych przed światem w jaskiniach niedostępnych,

Chłodem wielkiej tajemnicy przez wieki zacienionych…

 

Pozdrawiam po tysiąckroć!

Opublikowano

@Kamil Olszówka

   Świadomość własnej wartości jest Ogromnie Cenna. Ale zapytam, po pierwsze: Artur Oppman pisał tak, jak Ty - czy Ty piszesz tak, jak on? Po drugie - równie Ogromnie Warto dążyć do wypracowania własnego stylu. 

   Po kolejne: ogólne  

zasady swoją drogą, a tu jest Twój Utwór. Twoja osobista treść. Zgodnie z moim wyczuciem, w tej Przestrzeni właśnie pełne polskie słowa są bardziej na miejscu, niż latynizmy. Ale oczywiście decyzja o zmianie należy do Ciebie. 

   Po tysiąckroć dziękuję za poetycki prezent

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. Kamilu, wielce mi miło .   

   Serdeczne pozdrowienia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kamil... czytałam wcześniej... dłuuuugaśne jak licho...;)

Co do wyliczanek, czasem, Corleone ma rację. I tak podziwiam Twój zapał, że takie długie historie opisujesz.

Serdecznie pozdrawiam, życząc spokoju, na każdej linii.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 ... bo zabrakło ludzkiego spojrzenia co bliźniego spostrzega   nie odwraca głowy do pomocy jest gotowy    trudno być dobrym nie tylko w lustrze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • "Na górze róże, na dole fiołki, kochamy się jak dwa..." Wpiszesz mi się? Tylko wiesz, adres zostaw. Wyświetlisz mi się? Kto dziś listy piórem pisze drobniutkim ledwie maczkiem Wysyła z naklejonym śliną znaczkiem? Dzień dobry proszę Pana, jak się ma Hania z rana? Ach jaka cudna brzana świtem brana Znowuż rozszumiała snem czereśnia, ona ambrozją jest tylko do września. A słowik o świcie chwali życie. On hejnałem niemożliwym nad ranem, O piątej, ale tak bardziej z wieczora, O rany, to niemożliwe znowu zaspałem! Jakże jest pięknie powiedział wczoraj, czyż to nie jest szczęść urodzaj?        
    • Song Sans Paroles (Nieparzystość wolę) Chciałabym o piękności Twej  Napisać bielą biały song  Do bladej melodii tej, Co w ciemną noc zakwitła w jasność twą  Chciałabym, przecież dobrze wiesz Jak koronki z Alençon   Misterny utkać wiersz Najczystsze "Kocham czystość twą" Oświadczyć  ci "Miłości ma" Prosić cię "Zawsze trwaj" Ale w tysiącu stron... Ale na tysiąc pas  Dać tobie to: "Wysnujmy stąd miłość swą" Powiedzieć: "Spłońmy czułością tą, Płońmy nią wciąż, każdego dnia, Palmy się ku wszystkich pór dniom" Lecz nim rozświetli się ma myśl,  Na pergaminie mym w tę noc, Nim pióro w rękę ujmę, i Zanim stemperuję go, Nim sformuję  ją w  blask gwiazd By z  nicości wydobyć rzecz Nadejdzie czas, Gdy już  nie kochasz mnie Zagraj "Pieśń bez słowa"... Pozwól mi być - drugi głos Nienawidzę tego, że sprawiłam, że mnie pokochałeś -  Powtórz to - Martin Garrix Sanktuarium Tłumaczeń - Evanescence Starzy ludzie nic nie mówią już,  Tylko czasem szepce ich wzrok... Nawet bogaci biedni są: nie mają złudzeń, nic, tylko jedno serce dzielone przez pół W domach ich pachnie tymianek, czystość, lawendaa i słowa, co odchodzą w mrok Czy w Paryżu mają dom, czy na prowincji wiodą niedolę swą, gdy  długo zbyt życia trzymają się Może dlatego, że zbyt często wpadali w śmiech,  ich głos łamie się, gdy bieżą ku  przeszłym dniom, I  płacz też był częstym gościem ich, więc łza  im wciąż klei się do rzęs A jeśli  drżą, to  przez to, że ich wzrok śledzi, jak srebrny zegar  wahadłu nałożył srebrny włos, I mruczy w salonie,  mówi "tak", i  "nie", i mówi "czekam tu, czekam wciąż" Starzy ludzie już nie śnią, ich książki przysypiają,  fortepian zamknięty stoi, jak stał  Kotek odszedł już, niedzielny apéritif  nie wchodzi w śpiew Starzy ludzie nie ruszają się, ich gest ma zbyt wiele zmarszczek, zbyt mały jest ich świat  - łóżko okno  łóżko  znów fotel a potem łóżko i łóżko jest A jeśli wychodzą, za rękę wciąż, cali w sztywność ubrani są, To idą za słońcem, na grób  kogoś starszego ,  brzydkszej, niż.. I przez chwilę, szlochając, zapominają na godziny pół o srebrnym zegarze, co  W salonie warczy,  mówi "tak",  mówi "nie", i że czeka właśnie ich... Starzy ludzie nie umierają, zasypiają pewnego dnia i  już nie budzą się  Trzymają się za ręce, boją zgubić szlak, więc gubią go A drugi zostaje sam, na dobre lub na zle, łagodne lub surowe pół Nieważne, które zostanie, już w piekle jest  Można to zobaczyć,  czasami,  gdy wchodzą w deszczu i w smutku toń  Wykraczają poza dzisiejszy dzień, wciąż  przepraszając za to, że nie gdzie indziej są  I chłonąc innych wzrok uciekają przed srebrnym zegarem, ostatni raz A on w salonie tyka,  mówi "tak", i "nie",  mówi "czekam wciąż" W salonie tyka,  mówi "tak", i "nie",  mówi "oczekuję was" ... Zagraj w "Starych" Amazon Music Unlimited (reż. reklama) Paroles.net ma umowę licencyjną z Society of Music Publishers and Authors (SEAM) Jacques Brel (Światła, podkład, żel) Winniśmy, ma  Następny! Villona już mamy za... Owinięty tylko w ręcznik, co nim przepasalem się w pas Czoło rumieńcem lśni, a w dłoni mydło mam, już czas: Następny, ja was...! Miałem dwadzieścia lat, a było nas chyba ze stu Byłem następny...! Za tym, za co już dostąpił u... Następny, ku..! Tylko dwadzieścia lat mam, a mam nauczyć się żyć W wędrownym burdelu tym, i ten sierżanta ryk jak życia mego nić: Następny, bo wam w rzyć...! Ja chciałbym tylko czułości ciut, choć na lek... Albo uśmiechu pół, lub po prostu czasu czek... Następny, trzeci bieg...!! I wiem, to nie było Waterloo, nie, nawet nie Verdun  To było jak parę chwil, gdy żałujesz, że w szkole byłeś dno den  Następny, ruchy, bo jak cie w tę..! Ale przysięgam, że ten sierżanta zza pleców głos Był jak los rzucony, bynajmniej, na gruzów stos Następny, bo wos...! Przysięgam na wszystkie... To było jak pierwszy tradzika swąd  I ten głos, który wciąż słyszę, tych przekleństw swąd: Następny, wy...mi stąd! Ten głos, co pachniał jak czerstwy chleb i jak bimber zły Ten głos narodów, ten zew czarnej krwi Następny, zasuwać mi!: I nawet dziś, gdy kobieta spermą podpisuje kapitulacji akt, W moich wątłych ramionach zdaje się szeptać w mych biódr takt: Następny, bo wpis do akt! Następcy moi że świata czterech stron powinni za ręce się wziąć I krzyczeć to, co ja co noc, mój zwykły koszmar śniąc: Następny, następny! Wciąż i wciąż A gdy gorączka spadnie mi, myślę sobie, że Bardziej brudzi cię to, że jesteś po zamiast przed Następny, bo cię... W ten durny łeb ! Kiedyś na wózek przesiądę się, do zakonu, lub na stryczka ostatni sznyt, W taki obrót spraw, że nie będę musiał się martwić zbyt... Następny! Nie! Ja nie chcę  tej najbardziej zdartej z płyt! Następny, dawaj, git chwyt.. ...księgowanego kryt... [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jeśli mam mieć tylko Twój żar, By odziać nas w życia cud I ubrać w słońca czar Przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jestem tej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę - Za bolączki, jakie zna świat, Za mój trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar By go ofiarować tym, których jedyny dar - To wpleść się światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Daj mi wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I ten hymn, co ciszę skradł, By werbel już zamilknąć chciał Wtedy, mając za jedyną broń Siłę, którą daje Twój żar, Wreszcie ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę.... ( I. Od chryzantemy do chryzantemy Przepadają przyjaźnie nam  Od chryzantemy do chryzantemy Wypada z jaźni to, czego pragnęliśmy bardziej, niż sam... Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą, by... Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok nich Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze raz Zawlec znów kości stare Do słońca, aż do lata, z wiosną wraz Do wiosny dojść, którąś z jutra tras... Zaraz będę, już za parę chwil Ale tak bym chciał jeszcze znów  Zobaczyć raz, czy rzeka trzyma kil, Ciągle czeka nas, czy zatoka naszych snów Jest przystanią wciąż, znów być tam, gdzie nuci gil... Zaraz będę, szybciej, niż myśl  Ale dlaczego ja, czemu teraz i tu  Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwil... Oczywiście, że Mu... Zawsze byłem  przybyszem tu... Od chryzantemy do chryzantem - Za każdym razem coraz bliższy ci, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej ponad liczbę dni... Zaraz będę, za chwilę już... Lecz chciałbym tak nie zniknąć z map... Znów w miłość wsiąść, jak ostatnia z gap... Jak łapie się autobus, choć cel jest tuż Zamustrować się, nim zamknie się trap  By zawinąć na czyjś próg, być jedną z dusz Znowu dobrze się czuć, nic nie musieć już... Zaraz, za chwil, zaś... Ale tak pragnął bym,  Gwiazdami znów nakarmić jaźń, Drżące ciało, i martwy paść  Miiłością spalony, jak słońcem, Twym  Sercem, spopielonym, czasowi, skraść... Za. Raz. Za... To nawet nie ty, jesteś, wcześnie - To spóźniłem się ja  Za. Raz. Będę. Kto? Za. Wsze. Był,em. Kimś. Innym, niż...  Przy, bysz, em... Wciąż.  Tak... II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości ) Norwida ( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałaś/liśmy się w powietrza ]dal[ I każde tu pamięta z nas, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y bas); Nic nie przypomina(ło) tam już nic (whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(już czas!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale: miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/ Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dnia Wciąż cię kocham, wieszKocham Cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki)  Jak szarmanckiego( -księcia ) Od czasu (do czasu), traciłem/liśmy }się{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku ] w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/na czas Aby się zestarzeć, bez [fazy] dorosłości  {Precz z krużganku!} Im więcej czasu nas otacza [brak dźwięku] Tym więcej )w tej przyszłości( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[na gracza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę (wkrótce) mniej  Rozpadam się trochę później ja ] kawałki/na[ Mniej wierzymy naszym sekretom (przed/po wódce). Nie: Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Lata Miłości • 1962 Walc no. 104 (Paukenschlag) W pierwszej  wersji mego walca Jestem sam, lecz już uśmiechasz się W tej perwersji tego walca Jesteś sama, lecz już dostrzegłem cię A Paryż sam nam rytm walca wybija  Paryż przygląda się i mierzy nam puls Paryż walcowi w takt bębenek podbija  Szepcze, szepcze mi obelg chlust, W ucha głąb, refren ten  jak z ust spust; To walc to trzy-takt Który wciąż sobie daje czas Który wciąż czas dla mas  Na boku lecz daje w gaz (fact!) By z drogi zboczyć ciut, Zebrać miłości miód,  Zboczyć z miłości w brud... I czaru mu nie brak Posuwny cztero suw i takt Gdy tańczyć go Abschmack Choć tańczyć go trudno tak Ma świetny gust, choć z niego Schmack  Jest jak ów trojga pakt Ten walec z czterech-pak  A potem walc, ten Pięcio-ksiąg, Który bynajmniej  nie powiem mnie wciągł I walc, co ma dwudziestki smak, Dziwny niepokoj w sobie ma,  Verfremdung oraz Angst, Ale o wiele lepiej życie zna  Niż walc Osi wszystkich państw  I czaru mu nie brak Posuwny cztero suw i szlak Gdy tańczyć go Abschmakt Choć tańczyć go trudno tak Ma świetny gust, choć schmuck Jest jak ów trojga pakt Ten walec z czterech-pak Walc, co na lat dwadzieścia brzmi Walc, co z dwudziestu rur grzmi A teraz walc dla sto-nóg  Walc pał uderzeń stu, co w stuletni puka próg  Walc tu letni nieco już I na koniec sam zostawiłem wam walc z tysiąca nóc, czystą przyjemność dla ócz Ten walc tysiąca stóp  On tkwi na skrzyżowaniu dróg W Paryżu, sam jak słup Wiosną, gdy ciągnie chłód Ten walc nie jest wciąż kaput  Choć w tysiące idzie trup  Ten walc tysiąca stóp Walc tysiąc razy Verruckt! I na koniec  sam zostawiłem wam walc z tysiąca nóc, czystą przyjemność dla ócz Walc, com go chciał tysiąc razy stłuc  Czekalem czasu szmat Lecz w końcu masz dwadzieścia lat I ja też niejeden wziąłem bat  Walc jak szkoła - jedna na tysiąc lat Walc snuty z tysiąca rad Walc na tysiąc rat  Tylko zakochanym daje się wczuć (Trzysta trzydzieści trzy to pół Z sześćset sześćdziesiąt sześć, jak wół) W życie z rozspisem ról  Walc ci prawdę powi: chcesz zgarniać koła pół Bycie wierszopisem rzuć! Zakończenie La lala la, la lala Lala la la lala... La la la la, la la la la la la la... Skończyłem Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia Ni zwierza, Ni człeka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, ... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczynę w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje...  III. Nie zostawiaj mnie,  Czas, Co nam wszystko skradł; Czas zapomnieć czas - Ten wieczny zbieg Zapomnieć wciąż  Nie daje nam  Niezrozumień w nas I straconych lat, I wciąż martwić, jak Zapomnieć o dniach,  Które niosły jad Wymierzając cios W sam nasz serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Co z życiem nam zbiegł, Zapomnieć czas nierozumny świat, Świat straconych lat... Wciąż nie wiemy, tak Wciąż martwimy, jak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios Prosto w serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Obiecuję ci Wyssać perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada deszcz I z najrzadszych ziem Wydrążę ci tu   Śmierci żywy tlen, By skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę ci świat, a w świecie tym Miłość będzie królem twym Miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów  Wyzutych ze snów,  Lecz ty ich sens i każdy ich kęs,  Zrozumiesz w mig... Opowiem ci baśń Jak kochankowie dnia   Widzieli raz i dwa, jak  Płoną serca im I: opowiem ci Baśń, o tym, jak król  Na serca zmarł ból, bo nie mógł  Spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... Czas mam dał nie raz  Nie dwa widzieć, jak Ogień tryska znów Z gór starych jak świat I z wulkanu, co  Wszak...nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem Lepszy diament plon Da, niż z kwietniów wszech, I tak po zgon... (Czas ma drobną dłoń) A gdy nadejdzie sen, Niebu - w ogniu stać Nie zostawiaj mnie, Zapomnijmy czas, Co nam wszystko skradł; Czas zapomnieć czas - Ten niepomny czas,  Co nam nie daje wciąż  Zapomnieć to, co  Bezrozumne w nas I czas straconych lat, I przestać martwić, jak Zapomnieć o dniach,  Które niosły jad, Wymierzając cios W sam nasz serca splot [2]  Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu...  Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Co z życiem mam zbiegł, Zapomnieć nierozumny świat Świat straconych lat...  Wciąż nie wiemy, jak  Lecz wciąż chcemy tak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios Prosto w serca splot  [2]  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu  Obiecuję ci; dam Ci perły dżdżu Z krain tych, gdzie  Nie pada deszcz.  Tam wydrążę z ziem Śmierci żywy tlen By skryć ciało twe W całun światł i złót  I stworzę ci świat, a w nim Miłość będzie królem twym, Miłość - prawem mym, A królową - ty  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co...  Nazbieram ci słów Bez sensu słów, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli raz i dwa Jak płoną serca ich  I: opowiem ci Baśń, jak ten król, Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to...  Czas mam dał nie raz widzieć, jak Ogień tryska znów Z gór starych jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów  Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem Lepszy da diament plon, Niż z kwietniów wszech,  I tak aż po zgon..  A gdy nadejdzie sen Niebu w ogniu  stać - Wtedy Czerwień i Czerń Swój ślub będą brać  Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi...  Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż  Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ...  Tańczę, śmieję się I słuchając cię Śpiewam, i wnet  Milknę, bo już nie wiem, gdzie...  Daj mi ostać się Jako tylko cień Twego cienia cień Twojej ręki cień, a nawet psa cień  
    • @Wiechu J. K. dziękuję i pozdrawiam z nad morza :)
    • @Leona ... to nie wymaga pisania to złamana gałązka wymaga podtrzymania   i wiem nie z opowiadań że potrafi zakwitnąć być ... potrzebna dłoń dobrego ogrodnika  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia  Tak łatwo poddajemy się z pomocą. Najłatwiej powiedzieć NIE DA SIĘ 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...