Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I.

 

      Gdy niczym w rozłożystych gniazdach maleńkie ptaszyny,

Otulone tajemniczym płaszczem nieprzeniknionej nocy,

Zagnieździły się w rubrykach indeksów piątki,

Rozniecając tak wiele bezcennych emocji…

Pamiętam, zawsze po zdanych egzaminach...

Zbierała się licznie studencka brać,

Wieczorami przy kuflach grzanego piwa,

By snuć swe opowieści o zamierzchłych czasach…

 

Piątki z historii, archeologii, teologii,

Pretekstem były do długich dyskusji,

Na zawiłe światopoglądowe tematy,

Rodząc zarzewia rozlicznych sporów i kłótni…

Gdy z licznej i gwarnej studentów gromadki,

Każdy biorąc duży grzanego piwa łyk,

Rzucał śmiało kontrowersyjne swe tezy,

Licząc na wywołanie burzliwych reakcji…

 

Jeden przechwalał się piątką z archeologii,

Snując opowieść o rozwoju medycyny w starożytności,

Drugi piątką z bioetyki się chełpił,

By temat zbrodniczości eugeniki ochoczo poruszyć…

Jednego nieziemsko fascynowała paleoastronautyka,

Drugiego skrycie pociągała angelologia,

Jednego pochłaniała najnowocześniejsza wojskowa technika,

Drugiego przyciągał swą tajemniczością duchowy świat…

 

Gdy gorące studentów o historię spory,

Zawładnęły niejednym stolikiem kawiarnianym,

Niczym niegdyś żywiołowe najeźdźców hordy,

Rozległym i warownym grodem podbitym,

Emocje rozpalone w burzliwej dyskusji,

Studził dopiero pszenicznego piwa łyk,

Pozwalając ochrypłe gardło zwilżyć,

Dając czas dla ułożenia błyskotliwej riposty…

 

II.

 

Gdy filmowe megaprodukcje o polskiej historii,

Miały wejść dopiero na ekrany kin,

A w prawicowej prasie szumne ich zapowiedzi,

Do młodych pasjonatów przemawiały wyobraźni,

Wyczekując tych upragnionych premier kinowych,

Biorąc po wykładach duży piwa łyk,

Pokrzepialiśmy się wzajemnie barwnymi opowieściami,

O chlubnych kartach wielkiego narodu przeszłości…

 

Czasem ktoś przyniósł album stary,

Wyjęty z nieżyjącego już dziadka szuflady,

W limitowanej serii niegdyś wydany,

Przez co w oczach kolekcjonerów po tysiąckroć bezcenny…

A czasem w starym antykwariacie dziś nieistniejącym,

Udało się upolować jakiś historyczny komiks,

Poświęcony wybitnej w dziejach świata postaci,

Której dokonania wpłynęły na losy ludzkości…

 

Na błyszczących krążkach filmy dokumentalne,

Do prasowych tytułów niegdyś dołączane,

Kupowaliśmy ochoczo sypiąc ostatnie grosze,

Nieraz tracąc pieniądze odłożone na bilet…

A wymieniając się naszymi filmowymi kolekcjami,

Łataliśmy nawzajem swojej wiedzy braki,

Zszywając je w głowie niewidzialnymi nićmi,

Łączącymi tak wiele wielkich wydarzeń historycznych…

 

Czasem jakaś historyczna ciekawostka,

Rzucona mimochodem przez starego profesora,

Na wykładzie skrzętnie zapisana i podkreślona,

W pamięci naszej na lata zapadała...

A ubrana umiejętnie w wyszukane słowa,

Dla prostego studenta większą wagę miała,

Niż pełne brukowej prasy stoiska,

Zalegającej stertami w supermarketach…

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

III.

 

Pamiętam wtedy w studenckich latach,

Gdy zrosił okolicę księżyca blask,

W obszernych średniowiecznych Rocznikach Długosza,

Kochałem bez pamięci się rozczytywać…

A nakreślony piórem wybitnego kronikarza,

Dziejów polskich jakże barwny świat,

Szepcząc o wielkich tajemnicach średniowiecza,

Wyobraźnię moją tak bardzo rozbudzał…

 

I pasją do średniowiecznych polskich kronik,

Cały świat naiwnie niegdyś chciałem zarazić,

O pięknie tychże nie szczędząc słów wzniosłych,

Głoszonych przy każdej możliwej okazji…

Tak w snach i na jawie,

W wyśnionych karczmach i w całkiem realnym pubie,

Kosztując sporządzoną podług zapomnianej receptury nalewkę,

Unosząc namacalny grzanego piwa kufel,

 

Otwierając Mistrza Wincentego Kronikę,

Sięgając po zaznaczony w Rocznikach Długosza fragment,

O dziejach rodu Piastów opowieści swe snułem,

Przyodziewając średniowieczne zapisy w słowa wyszukane…

Paniczom i żakom z zamierzchłych czasów,

Współczesnym mi studentom wszelkich kierunków,

Nie szczędząc barwnych wyszukanych słów,

Dla opowiedzenia zasnutych mgłą niepamięci dziejów…

 

I nad wielkimi bitwami polskiego średniowiecza,

Pochylaliśmy się wspólnie w wnikliwych dociekaniach,

Każdy aspekt tamtych wiekopomnych starć,

Analizując przez naukowych opracowań pryzmat…

By gdy snem znużona przymknie się powieka,

Powędrowała w tamten utkany legendami świat,

Rozbudzona nocą senna wyobraźnia,

Każdego jednego ciekawego przeszłości studenta…

 

IV.

 

Gdy smakowych papierosów niedopałki,

Dociśnięte zdecydowanym ruchem dłoni,

Sypiąc ostatnie rozżarzone iskry,

Kończyły swój żywot na dnie popielniczki…

Z zamierzchłych czasów przeszłości szept,

Niósł się po spowitej dymem knajpie,

Poruszając niejednego młodego studenta serce,

Rozbudzając uśpioną wieczorami wyobraźnię…

 

O tajemniczych początkach prastarej słowiańszczyzny,

Snuli młodzi studenci najśmielsze domysły,

Popuszczając niekiedy wodze wyobraźni,

Zapuszczając się w gąszcza pseudonaukowych teorii…

Gdy o pochodzeniu Słowian od Wenedów teorii,

Jedni ochoczo czapkowali,

Drudzy w przypuszczeniach swych nadzwyczaj ostrożni,

Przy allochtonicznej koncepcji roztropnie obstawali…

 

Ciągnące się latami o historię spory,

Z pogranicza rzetelnej wiedzy i teorii spiskowych,

Kto wzniósł w starożytności potężne piramidy,

Kto tak naprawdę pierwszy Amerykę odkrył,

Gdy mrok wielotysięczne miasta otulił,

Oznajmiając czas końca letnich sesji,

Przy zastawionych piwem stolikach rozstrzygali studenci,

Sypiąc jedni drugim ironiczne przytyki…

 

O historyczność oracza Piasta i króla Popiela,

Wykłócali się do ostatniej kropli piwa,

O miejsce ukrycia Świętego Graala,

Toczyli swe spory do lokali zamknięcia…

Dzwoniły kufle wznoszone na zdrowie,

Odrapane krzesła szurały o podłogę,

A toczące się wieczorami burzliwe dyskusje,

Pozostawały bez rozstrzygnięcia w próżni zawieszone...

 

 

V.

 

Kto najwięcej zna tajemnic historii,

Wciąż między sobą się licytowaliśmy,

Przechwalając się swymi bogatymi kolekcjami,

Poupychanych w napęczniałe segregatory,

Bogato ilustrowanych popularnonaukowych czasopism…

By znanych tytułów kompletnymi rocznikami,

Dostrzegając w ich oczach nutkę zazdrości,

Na kolegach z uczelni wrażenie zrobić...

 

Choć różnie rozkładały się nasze fascynacje,

Pomiędzy poszczególnych bohaterów Kampanii Wrześniowej,

Jeden wielbił niestrudzenie generała Kutrzebę,

Drugi murem stawał za Hubalem…

W każdej z tamtych wieczornych dyskusji,

Dało się wyczuć w głosie nadłamanym,

Iż bohaterskich obrońców naszych polskich granic,

Wszystkich bez wyjątku szczerze szanowaliśmy…

 

Choć listę największych bitew II Wojny Światowej,

Każdy bez wyjątku znając na pamięć,

Wszczynał z kolegami burzliwe dyskusje,

Kreśląc tego światowego konfliktu alternatywne scenariusze…

Narosłych przez lata stereotypów twierdzę,

O nieuchronności klęski Kampanii Wrześniowej,

Niczym doborowym partyzantów oddziałem,

Zdobywaliśmy wspólnie naszych kontrargumentów szturmem…

 

O prawdziwych przyczynach katastrofy w Gibraltarze,

Snuliśmy swe spiskowe teorie,

O fiasku operacji Market Garden,

Wymienialiśmy się czasem wiązkami spostrzeżeń…

Czy dało się uniknąć Wołynia tragedii,

Czasem z łzą w oku jeden drugiego pytaliśmy,

Ignorując wymownie pogardliwe uśmieszki,

Wykolczykowanych nastolatek nieopodal sączących drinki…

 

VI.

 

Gdy kolejny aromatycznego piwa łyk,

Niejedno gardło skutecznie zwilżył,

I przyszło do zawiłych światopoglądowych dyskusji,

Nie szczędzących tematów bolesnych i trudnych,

Chłodnymi wieczorami gorący patriotyzm,

W duszy każdego młodego studenta się tlił,

Pomimo tej całej lewackiej propagandy,

Sączonej nam w głowy z mediów mainstreamowych…

 

Pamiętam jak z drżeniem w głosie,

Wspominaliśmy Żołnierzy Niezłomnych ofiarę,

Przeglądając w knajpach kolejne publikacje,

Dotykające tematu IPN-owskich historyków piórem…

Bo wiedzieliśmy z opowieści że i w naszym regionie,

Bezgraniczne swe oddanie Ojczyźnie,

Niejeden Żołnierz Wyklęty przepłacił życiem,

Przez bezpiekę zakatowany na śmierć…

 

Choć byli niekiedy i w naszym wieku,

W burzliwy wir okrutnych dziejów,

Wrzuceni zostali zrządzeniem losu,

Pośród upiornego historii chichotu...

I każdy z nas choć raz się zadumał,

Nad ofiarą młodego ich życia,

Naznaczonego tak bardzo przez wojny czas

I w okresie stalinizmu dotkliwego Polski upodlenia...

 

Progów wymarzonych uczelni,

Nigdy nie dane im było przekroczyć,

Rozległe puszcze, lasy i bory,

Były im ich uniwersytetem wyśnionym…

A najtrudniejszy egzamin z życia,

Każdy z nich niemal wzorowo zdał,

Gdy kresu dobiegła nierówna walka

I przyszło zdać raport przed obliczem Boga…

 

 

VII.

 

O zmarnowanych szansach transformacji ustrojowej,

Tocząc dyskusje z niejednym szanowanym profesorem,

Opuszczając nasze uniwersytety i uczelnie,

Zadowalających odpowiedzi wiedzieni niedosytem,

Kierowaliśmy wieczorami kroki ku knajpie,

By spróbować choć na kufla dnie,

Na nurtujące pytanie znaleźć odpowiedź,

O braku dekomunizacji w wolnej Polsce przyczynę…

 

Na kuflu piwa opierając dłoń,

Wspominaliśmy jak jeszcze przed chwilą,

Drżący starego profesora głos,

Hołdem był złożonym komunizmu ofiarom…

I tamte pamiętne z lat studenckich wykłady,

O globalnego komunizmu niewysłowionej zbrodniczości,

Wraz z zeszytami po brzegi zapisanymi notatkami,

W głębinach pamięci skrzętnie ukryliśmy…

 

Wspomnień siwowłosych profesorów,

Podczas prywatnych rozmów i akademickich wykładów,

Wysłuchiwaliśmy bez najmniejszego szmeru,

Usiłując zapamiętać każde ze słów…

Czasem w oczach starych profesorów pojawiały się łzy,

Gdy wspominali stanu wojennego ofiary,

Pozostawiając nas z dręczącymi duszę pytaniami,

Na które sami w dyskusjach szukaliśmy odpowiedzi…

 

W toku burzliwych wielogodzinnych dyskusji,

W studenckich latach sami powoli odkrywaliśmy,

Że o wspaniałości PRL-u wszelakie mity,

Najmniejszego nie miały pokrycia w rzeczywistości...

A gdy na temat zbrodniczego PRL-u,

Wymsknęło się komuś kilka dobrych słów,

Reszta rugała go bez namysłu,

Od kufli nawet nie odrywając wzroku…

 

VIII.

 

Choć od tamtych naszych pamiętnych dyskusji,

Upłynęły już tysiące dni,

Podług kalendarza praw bezlitosnych,

W kolejne lata pozaplatanych…

Czasem gdy na poświęconych historii forach,

Napiszę o północy ostatni już komentarz,

Wpatrując się nocami w pełnię księżyca…

Sięgam po puszkę pszenicznego piwa…

 

Drewnianą warzechę wielokwiatowego miodu,

Zatapiam w wrzącego piwa rondlu,

By okraszone szczyptą cynamonu,

Gorące jeszcze unieść do ust…

By kłębiąca się z wolna piana,

Była dla misternie zdobionego kufla,

Niczym najkosztowniejsza błyszcząca klejnotami korona,

Dla siwej głowy baśniowego króla…

 

Gdy powieje niekiedy przeszłości wiatr,

Zatapiając się w rzewnych wspomnieniach,

W niesionych emocjami myślach powracam,

Do tamtych pełnych szczęścia studenckich lat…

Gdy wytęskniony grzanego piwa kufel,

W doborowym pasjonatów historii towarzystwie,

Nagrodą był za piątkę w indeksie,

Budząc na twarzy łagodny szczęścia uśmiech…

 

Gdy tak zatapiam się w wspomnieniach,

Niejedna uroniona ukradkiem łza,

Spadnie niekiedy do kufla grzanego piwa,

Przez duchy przeszłości jedynie dostrzeżona…

By niczym trzaskające z świętego ognia iskry

Rozniecić nocą barwnych snów obrazy,

O tamtych minionych latach studenckich,

Zatopionych w niezliczone o historię spory…

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"Grzane piwo należy podgrzać i urozmaicić dodatkami, takimi jak: miód, cynamon, sok malinowy, goździki czy owoce. Najważniejsze, by w trakcie przygotowywania nie doprowadzić płynu do wrzenia. Zarówno piwo jak i jego grzana odmiana mają pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie, gdyż pomagają się rozluźnić, doskonale nawadniają i pobudzają nerki do pracy". - Tekst zaczerpnięty z internetu.

Opublikowano (edytowane)

@Kamil Olszówka

   

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kamilu, po raz kolejny jestem pod wrażeniem. Wielkim - Twoich Precyzji i Pieczołowitości . 

   Zwrócę Ci uwagę jedynie na dwa miejsca. Na trzeci fragment pierwszej części, gdzie - aby uniknąć "wyliczanki" napisałeś naprzemiennie "Jednego" - "Drugiego" i gdzie mogłeś użyć słów "Trzeciego" - "Następnego" - "Kolejnego" - "Ostatniego". Oraz na trzeci fragment piątej, gdzie zamiast "II" lepiej będzie użyć pełnego słowa - "Drugiej". Zdecydowanie, dlatego nalegam na zmianę.

   Cieszę się Ogromnie, że mogłem przeczytać Twój kolejny Utwór .

   Pozdrawiam Cię serdecznie.  

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Corleone 11 Dziękuję Ci po tysiąckroć!

 

Co do tej ,,wyliczanki"... Jednym z moich ukochanych poetów na których najczęściej się wzoruję jest Artur Oppman, a On pisał w taki właśnie sposób jak ja:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ale to właśnie zapis rzymską cyfrą zdecydowanie jest jak najbardziej poprawny:

 

 

By podziękować Ci za ten Twój pełen pochwał komentarz specjalnie dla Ciebie ułożyłem krótką rymowankę... Specjalnie dla Ciebie:

 

Dla każdego pisarza oddany czytelnik,

Cenniejszym jest od najkosztowniejszych kamieni,

Zdobiących smukłe szyje księżniczek indyjskich,

Obsypywanych na kartach powieści czułymi pocałunkami...

 

Dla każdego pisarza oddany czytelnik,

Cenniejszy jest od kufrów złotem wypełnionych,

Ukrytych przed światem w jaskiniach niedostępnych,

Chłodem wielkiej tajemnicy przez wieki zacienionych…

 

Pozdrawiam po tysiąckroć!

Opublikowano

@Kamil Olszówka

   Świadomość własnej wartości jest Ogromnie Cenna. Ale zapytam, po pierwsze: Artur Oppman pisał tak, jak Ty - czy Ty piszesz tak, jak on? Po drugie - równie Ogromnie Warto dążyć do wypracowania własnego stylu. 

   Po kolejne: ogólne  

zasady swoją drogą, a tu jest Twój Utwór. Twoja osobista treść. Zgodnie z moim wyczuciem, w tej Przestrzeni właśnie pełne polskie słowa są bardziej na miejscu, niż latynizmy. Ale oczywiście decyzja o zmianie należy do Ciebie. 

   Po tysiąckroć dziękuję za poetycki prezent

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. Kamilu, wielce mi miło .   

   Serdeczne pozdrowienia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kamil... czytałam wcześniej... dłuuuugaśne jak licho...;)

Co do wyliczanek, czasem, Corleone ma rację. I tak podziwiam Twój zapał, że takie długie historie opisujesz.

Serdecznie pozdrawiam, życząc spokoju, na każdej linii.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kilka dni temu (11.02.2026) odeszła Dominika Żukowska. Zmarła w wieku zaledwie 41 lat. W duecie z Andrzejem Koryckim wykonywała poezję śpiewaną, piosenki turystyczne i żeglarskie. Byłam na koncercie Dominiki i Andrzeja dwa lata temu.  I ciężko mi uwierzyć w to, co się stało. Nie przyjmuję tej informacji. Ciągle słyszę w głowie Jej głos, melodie piosenek...  Za szybko, zdecydowanie za szybko łódka po Nią popłynęła.... :((((((    
    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...