Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Klimatycznie i obrazowo :)

Niby wyliczanka, ale tutaj jak najbardziej na miejscu. 

Wspomnienia do moich niepodobne, ale współprzeżywam z Peelem.

A to znaczy, że wiersz jest dobrze napisany. 

 

Pozdrawiam! 

 

Deo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Są w pamięci dopóki żyją ci, którzy się na nich bawili.
Jednak gdy odejdą pozostaną tylko w tekstach takich jak ten i nielicznych zdjęciach.

Mało kto myślał o tym, by fotografować coś tak oczywistego jak własne podwórko, przecież w umyśle dziecka ono zawsze było obecne.
Nikt nie przewidywał, że może go kiedyś zabraknąć.

Ja miałem pierwszy aparat w wieku 7 lat. Rodzice fotografowali, wywoływali samodzielnie w łazience. Zdjęcia suszyły się na sznurkach do prania nad wanną.
Jednak nikomu nie przyszło do głowy, by fotografować własną okolicę.
Robiłem zdjęcia z wycieczek.

 

Dziękuję za odwiedziny i serduszko.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za miły komentarz i serduszko.
 

Też tak pomyślałem, dzieci wtedy bawiły się w wyliczanki na podwórkach.
Ja też.
 

To mnie cieszy, że do młodszych też trafia.
A peel to ja. Wszystko autentyczne z moich doświadczeń i obserwacji, bardzo typowe dla podwórkowych dzieci, których dziś już nie ma.
A szkoda.
Psycholodzy dziecięcy wzdychają do tych czasów.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rzeczy oczywiste i powszednie warto uwieczniać. Ja od siedmiu lat nie miałam możliwości (choć chciałam), ale gdzieś w połowie podstawówki zabrałam w końcu aparat po ojcu do naprawy i wtedy zaczęłam przygodę z fotografią. Te czarno białe, robione smieną, są dziś moimi ważnymi pamiątkami.

 

Miłej niedzieli życzę :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie moje nie tyle przez wiek (chociaż jakoś ultrastara nie jestem :)) co miejsce zamieszkania

(dosyć długo mieszkałam na obrzeżach miasta, w domku jednorodzinnym, a Twój wiersz jest jednak bardziej blokowiskowy) i względne domatorstwo, choć pewnie i inne czynniki należałoby wziąć pod uwagę :) 

Poważnie? :) Jakoś nie natknęłam się na artykuł na ten temat, 

ale skoro tak piszesz... Chociaż.... co prawda trafia do mnie Twój sentymentalizm

(ale i trochę się śmieję, bo to brzmi odrobinę jak seria memów - kiedyś to byli czasy - teraz nie ma czasów :)

to jednak kminię sobie jeszcze, że te kiedysiejsze podwórka i dzieciaki mogły takie być, bo... nie było aż tak niebezpiecznie, jak obecnie :)

 

Deo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Teraz też tak robię odkąd się cyfra pojawiła.
Jak się ma aparat samodzielny, czy w smartfonie to można robić zdjęć ile się chce bez żadnych dodatkowych kosztów.
Natomiast wtedy ludzie fotografowali tylko to co było niezwykłe, gdyż każde zdjęcie kosztowało.
Otoczenie mało się zmieniało. Jak już wybudowali nowe osiedle na gruzach zburzonej Warszawy, to stało tak przez lata. Co najwyżej ząb czasu nadgryzł jakiś obiekt, a jak się coś  przewróciło to leżało, nikt nie dbał by uprzątnąć. Drzewa, latarnie spoczywały na ziemi, a dzieci bawiły się na nich.
Wszechobecna dekadencja przez całą moją młodość nie zachęcała do zapisu na kliszy.

 

 

Ja też miałem smienkę po cioci, jako mój drugi aparat. Pierwszym był ami, średnioformatowy sprzęt dziecięcy z negatywem o wymiarach 6x6. Dzięki temu robił lepsze zdjęcia, ale znacznie droższe. Poza tym te szpulki były trudne do kupienia, stąd przesiadka na mały obrazek.

 

 

Wzajemnie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak rozumiem, dzieci z jednorodzinnych nie miały podwórek. Tak było wszędzie.
Zupełnie inne życie, na pewno spokojniejsze. Jednak podwórka uczyły pewnych umiejętności społecznych, radzenia sobie w niebezpiecznych sytuacjach, wytrzymałości na stres i ból.

 


Zdecydowanie blokowiskowy. U nas było 6 ogromnych bloków, każdy po około 2000 mieszkańców. W większości młode małżeństwa z małymi dziećmi.  Wtedy było większe zagęszczenie. Dużo nas. Każdy funkcjonował w jakiejś swojej enklawie towarzyskiej. Nie sposób było wszystkich znać.

 

 

To jest związane z neurologicznym potwierdzeniem hipotezy o oknach rozwoju, jakieś dwa lata temu.
Są środowiska, które próbują reaktywacji podwórek dla dobra swoich dzieci. Sprawa dość świeża, ze 30 lat minie zanim przebije się do szerokiej opinii społecznej.

 

 

Jeśli chodzi o moje osiedle to myślę że obiektywny stopień bezpieczeństwa wzrósł obecnie co najmniej stu krotnie. To co się zmieniło to informacja. Teraz media nagłaśniają to co złe i każdy przypadek przemocy wobec nieletnich rozdmuchiwany jest na całą okolicę.

Wtedy było dokładnie na odwrót. Cenzura czuwała nad wszystkim. W socjalistycznym państwie dobrobytu musiało być idealnie, pod każdym względem, niestety tylko w środkach masowego przekazu.
W rzeczywistości przemoc była czymś powszechnym, uważanym za normalne i nikt się tym nie przejmował.
Młodzi załatwiali swoje sprawy między sobą, a dorośli nie mieli prawa o tym wiedzieć.
W wierszu wspomniałem o tym tylko jednym słowem "bójki", bo nie ma potrzeby więcej.

Z drugiej strony była też solidarność i samoobrona. Szkoła nie potrzebowała żadnej zewnętrznej ochrony, bo pilnowali jej uczniowie ze starszych klas. Nikt obcy nie miał prawa do niej wejść. Podobnie  było na podwórku starsi pilnowali młodszych przed zewnętrznymi zagrożeniami.
Zatem bezpieczeństwo zależało tylko od nas samych, na ile będziemy w stanie się zorganizować. Braterstwo broni.

Obecnie jest obojętność, znieczulica i indywidualizm. Każdego obchodzi tylko czubek własnego nosa i dlatego nawet niewielkie zagrożenie może być niebezpieczne.
Wtedy każdy chłopak z ferajny umiał się dobrze bić, używać noża. Ćwiczyliśmy to tysiące godzin od malucha. Nikt nam na naszym terenie nie podskoczył.
Zgodnie z regułą. Chcesz mieć pokój, szykuj się do wojny.

Ona mówi tak naprawdę o równowadze. Chodzi o to, by żadna ze stron nie uzyskała znaczącej przewagi.
Niestety obecnie w naszym kraju ten balans jest zachwiany na korzyść przestępców.
Młodzież nie potrafi się obronić, nie jest wyćwiczona w codziennych bojach podwórkowych, wydelikacona.
Nie na darmo zwą ich pokoleniem płatków śniegu.

Mam na osiedlu, szkołę, przedszkole i wielki plac zabaw. Obserwuje ich na co dzień. W porównaniu z nami to aniołki.
Dzieje się tak dlatego, że ich agresja przeniosła się do internetu (są na to badania). Tam wyrównują swoje rachunki, oczywiście bez opieki dorosłych. To jest ich dzisiejsze podwórko, realizacja potrzeby samodzielnego decydowania o własnym życiu, zabawy bez kontroli.

Niestety badania również pokazują, iż umiejętności społecznych nie można ćwiczyć w internecie.
Zatem nasuwa się odwieczne pytanie....
Co z nich wyrośnie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję bardzo za miłe wrażenia i serduszko.

 

 

Ja również. Szczególnie, że niezmiennie na nim mieszkam.
Bardzo wypiękniało od tego czasu. Niestety bawią się na nim tylko maluszki, pod opieką dorosłych.
Reszta siedzi w szkole, w domu lub na dodatkowych zajęciach.
A podwórka przeniosły się do internetu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ty masz dzieci to wiesz najlepiej.
W każdym razie na podwórku ich nie ma.
Nawet po zakończeniu roku szkolnego od razu wszystkie poszły do domku.
A myśmy imprezowali do wieczora.

Dziękują za zajrzenie i serduszko.
 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pewnie tak. Moje kompetencje miękkie są nienajlepsze, czuję to.

I brak miejskiego podwórka mógł się też do tego nieco przyczynić. 

A to bardzo ciekawe, dzięki, że o tym wspominasz, jak będę miała czas i chęci, 

to temat zgłębię. 

I tu z jednej strony przyznam Ci rację, ale... ta informacja (o której zresztą sam piszesz w kontekście sieci) to broń obosieczna. Z jednej strony może pomagać wykrywać sprawców przemocy i zagrożenia, co pozwala zwiększać bezpieczeństwo, z drugiej zaś może być narzędziem przemocy lub ko-przemocy. W czasach "podwórkowych" nikt by nie wrzucił czyjegoś nagiego zdjęcia z szyderczymi podpisami do Internetu, bo po prostu nie było takiej możliwości. 

A teraz takie rzeczy się zdarzają. Poza tym, kiedyś np. ruch uliczny był mniejszy. 

 

Szkoda, bardzo szkoda. Tylko czy na pewno tak jest w każdym przypadku, czy dotyczy to tylko np. rozmów 1:1 na czacie? Czy takie portale jak ten, jednak kompetencje społeczne użytkowników mogą podnieść? Ja mam wrażenie, że tak, że mój sposób wyrażania myśli (odkąd jestem na tym portalu) - zyskał :) Ale może to tylko moje wrażenie :)

Bo na żywo jednak hamują mnie nieśmiałość, introwersja i zaburzenia ze spektrum autyzmu. 

Ale dosyć już o mnie ;)

A tutaj napiszę tak... Znam parę tzw. Zetek, czyli osób należących do pokolenia Z,

urodzonych w latach 1996-2010 i owszem, różnią się od mojego pokolenia, nie są tak "zaprawieni w bojach", nakierowani na przetrwanie, zaangażowani w pracę, karierę i przyziemni. Często wrażliwi, lekkoduszni, wygodni i lekkomyślni. Nie mają też tak wielkiej potrzeby prywatności, bo dużo zdarzeń ze swojego życia upubliczniają, "szpiegowska technologia" towarzyszy im niemal od początku i pozwala czuć się bezpiecznie. Ale też w większym stopniu dbają o swoje zdrowie (zwłaszcza psychiczne), są zawodowo elastyczni i nie tracą czasu na rzeczy, które ich niszczą i im nie służą. Mają umysły nakierowane na wolnościowe i przyszłościowe rozwiązania, są tolerancyjni :) 

I w związku z tym, ja ich jednak nie przekreślam :)) Wyrosną z nich ludzie :)

 

Deo

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak oczywiście, jak pisałem powyżej, przemoc przeniosła się do internetu i realizowana jest innymi środkami.
Nastolatki nie stały się aniołami, to tylko z pozoru tak dobrze wygląda. Na podwórku jest spokojnie, bo cała akcja dzieje się na komunikatorach i innych wynalazkach aktualnie modnych wśród młodzieży. A co oni tam robią tego dorośli nie wiedzą. To co jest ujawniane to tylko wierzchołek góry lodowej.
 

 

Był  mniejszy, ale za to kierowcy jeździli jak piraci, często gęsto pod wpływem alkoholu i znacznie przekraczając prędkość.
Każdy milicjant brał łapówki i można się było za niewielkie pieniądze wykręcić.
Ja jeździłem od 3 klasy podstawówki na rowerku po wszystkich ulicach w centrum Warszawy, zatem wiem jak było.

Wiele razy zostałem potrącony, ale  byłem chłopak bardzo sprawny. Potrafiłem przelecieć przez maskę samochodu i resztę na drugą stronę i inne wybicia wyczyniać. Kierowcy mieli trudne chwile.
Posiadałem super refleks najlepszy w szkole. Ja to wszystko widziałem jakby w zwolnionym tempie i miałem czas zareagować. Badali mnie nawet pod tym kontem w instytucie, jako cud natury.

A u nas w centrum stolicy kierowcy obecnie bardzo uważają, jeżdżą wolniutko i nie ma się czego bać. Pełna kultura na drodze jak nigdy dotąd.

 

 

Tutaj z psychologicznego punktu widzenia obecne są dwa czynniki. Pierwszy to arteterapia wynikająca z pisania wierszy,  publikowania i omawiania ich z innymi. Tego rodzaju metodę stosował mój wujek psychoterapeuta już w latach 70tych na grupach, które prowadził. Jest od lat praktykowana, sprawdzona i skuteczna. Wielu osobom pomogła.
Ja też takie grupy prowadziłem z dobrymi rezultatami.

Drugi czynnik to luźne rozmowy wokół wierszy, takie jakie my w tym momencie prowadzimy. I te mogą poprawić umiejętności społeczne, ale tylko w internecie. Na real to się nie przenosi. Jednak to jest prawda statystyczna, a tego rodzaju statystyki zawsze mają wyjątki choć, niezbyt liczne.

 

Zapewne ten pierwszy czynnik jest tu decydujący, czyli arteterapia.  
Zresztą nie tylko Tobie pomogło. Słyszałem to samo od kilku innych tutejszych osób również.
A ja też mógłbym się pod tym podpisać.

 

 

Tak to właśnie jest w większości przypadków, że trening w internecie nie daje rezultatów w realu.

Do tego są  okna rozwojowe, które pozwalają na rozwinięcie pewnych umiejętności tylko w określonym wieku. Potem okno się zamyka i klamka zapada na wieki.
Ale jednak pewne wyjście jest. Można się na pamięć nauczyć właściwych reakcji, na określone ludzkie zachowania i później w takiej samej sytuacji reagować prawidłowo.
Wiele osób autystycznych tak właśnie robi i jeśli opanują takich schematów setki lub nawet tysiące radzą sobie całkiem nieźle.

Niestety jest to dość męczące, bo cały czas trzeba się zastanawiać jak się właściwie zachować, podczas gdy inni potrafią to robić w naturalny i spontaniczny sposób bez żadnego wysiłku.

Podstawowym kryterium rozróżnienia między intro i i ekstra jest, to że introwertycy tracą energię w sytuacjach towarzyskich natomiast ekstrawertycy zachowują ją bez zmian lub nawet zyskują dodatkową.


Ekstrawertycy po prostu mają wyższe umiejętności społeczne, gdyż od małego dziecka je ćwiczą, tym samym stają się jeszcze bardziej swobodni. Taki samo wzmacniający się mechanizm.
U introwertyków jest odwrotnie. Od dziecka mają skłonność do bycia samemu. Nie ćwiczą wystarczająco umiejętności społecznych przez co stają się co raz bardziej introwertyczni.

Smutne to, ale trudno pomóc.
Ja zawsze w młodości starałem się wyciągać introwertyków do ludzi, czasem nawet na siłę, ale co ja jeden mogłem.
Reszty to nie obchodziło.
Fakt, że jednak wielu osobom pomogłem.

 

 

Możesz pisać ile chcesz. Ja chętnie przeczytam.

 

 

Ja też taki jestem. Choćby nawet na tym forum można sobie poczytać setki zdarzeń z mojego życiorysu i mojej rodziny rozsianych pod wieloma wierszami.

 

 

Ja też dbałem i dbam, choć u mnie to przede wszystkim wynika z wychowania w rodzinie, gdzie 4 osoby pracowały w psychobranży.

 

 

Ja też, ale również mam to z wychowania. Oboje rodzice tacy byli, może aż za bardzo.

 

 

Za to mają duży problem w nawiązywaniu głębszych relacji. Zupełnie tego tematu nie czują.
Często widzę jak parki z tego pokolenia umawiają się na randkę do parku.
Siedzą obok siebie na odległość 0,5 do 1 m i zamiast sobie w oczy, to patrzą w smartfon.
Powinni się przytulać i całować tak jak my.
Bez tego głębszej relacji w tym wieku nie będzie.
Nastolatkom potrzebne są emocje i sensoryka.

 

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za uznanie i serduszko.

 

Nadawała by się do straszenie dziewczynek.

 

Zdecydowanie inne.

Mają podwórko w internecie.

Widocznie im tam lepiej niż w "cudownym" świecie zbudowanym przez dorosłych.

Opublikowano

@Rafael Marius

Najciekawsze w treści, którą z podobaniem dużym czytam, począwszy do samego końca; na nim pojawił się pierwszy czasownik, który dopełnia wszystkie wersy celną puentą-:)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kraina wspomnień z dzieciństwa kartki

w pamięci kwiatach wyrwane lata.

 

To jest symetryczne! Mi się podoba.

 

Pozdrawiam cię!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • A bobra paker, że zeżre? Kapar Boba
    • @Nata_Kruk  bywa że tak coś przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. I mierzymy się z tym- chwilą, wspomnieniem. I wzbraniamy się z nimi, choć przecież wiemy, że i tak zmierzyć się przyjdzie.
    • Dawno dawno temu, gdzieś tam w galaktyce, solidnie dysząc spłaszczonymi płucami, wypełza typ spod ciemnej gwiazdy. Strudzony wielce oraz spocony, niczym mysz w norce bez klimatyzacji, żywi wygłodniałą nadzieję, że teraz wreszcie wydostał ciało i umysł, na zawsze i na wieczność. Otrzepuje wesoło krótkie porcięta z resztek ciemnych światełek i wyrzuca je do czarnodziury, dziurawiąc niemiłosiernie, wnerwiony horyzont swoich planów i marzeń.     Dlatego też ni stąd ni zowąd, nie zauważa i nie słyszy echa, albowiem ślimaki w jego uszach, grają na bębenkach, ucztując smakowicie, pożerając ser, którym obleczone są ich rogi. Nie zauważa też wysokich ograniczeń po bokach. Dopiero po chwili dostrzega leżący wniosek. Przeto dochodzi do wniosku, że wędruje na dnie wąwozu. Z każdym krokiem, ściany są coraz bliżej, jakby wchodził do lejka. Na domiar złego, nie może przestać. Musi iść.     Wtem dostrzega piłkarza. Lekko spłaszczony, kopie też z lekka spłaszczoną piłkę. Ta rozpędzona jak absurdalny bicz, uderza typa w głowę. Ów wszczyna kłótnie, mimo wszystko pojednawczą, ale po chwili z lekka otumaniony, znowu widzi gwiazdy. Na szczęście już spod żadnej nie musi wychodzić, gdyż są leciutkie i tylko zwiewnie otrzeźwiają, gilgocząc strudzone ciało. Niestety. Piłka odbita od ciemienia, leci dalej. Trafia w kran na ścianie. Niszczy go doszczętnie, a wypływająca woda, zaczyna potop.       Tu następuje zmiana bohaterów w tekście, gdyż dotychczasowi giną w odmętach, z braku tchu. Jednak nie wszystko ginie. Szczególnie przyszłe wydarzenia, obiekty oraz nowi bohaterowie.      W powstałym oceanie, płynie sobie spokojnie, pośród pluszowych rekinów oraz pomiędzy płotkami, łódź podwodna, w kolorze słoneczka. W środku słychać mamroczące, niewyspane rżenie. Odgłosy owe, wydaje ranny koń. Wstał ze żłoba za wcześnie i teraz marudzi, nie do końca rozbudzony. Ponadto głodny, gdyż nie mógł wybrać, czy pożreć owies, czy siano, czy też truchło osła, który też nie wybrał i zdechł.      Nagle łódkę z zawartością, połyka także wygłodniały kraken. Na domiar złego, tnie na wilgotne strzępy, wbudowaną piłą mechaniczną, by po chwili strawić i wydalić niepotrzebne odpadki. Tym samym zanieczyszcza środowisko wodne, doprowadzając do szewskiej mokrej pasji, wkurzone koralowce, które budzą oceaniczną wróżkę. I bardzo dobrze. Nie przynajmniej nie przegapia randki z morskim bałwanem.       Razem odnajdują na dnie morza, strasznie zawilgocony, pokaźnych rozmiarów skarb. Nie zauważają jednak, iż kryje on w sobie, przeklęty bunkier, na którego klątwę rzucili duchy bohaterów, oficjalnie już w opowiadaniu, niewystępujący. Czyli: typ spod ciemnej gwiazdy, ślimaki, bębenki, ser, piłkarz, koń, osioł, pluszowy rekin, kraken i inni.       Dlatego po chwili, wróżka i morski bałwan, nie żyją długo i szczęśliwie.        Chociaż to wcale nie jest takie pewne, gdyż właściwe zakończenie, skradli wyżej wymienione duchy i wywlekli poza stronę. Nawet puenty z końcowych wnętrzności nie wyłuskali, by ją zostawić do przeczytania. W sumie może to i lepiej, bo na takiej okrwawionej puencie, krew mogłaby skrzepnąć, kusząc wampiry do jej obgryzania i czosnek na kołku wie, z kogo by tam jeszcze, krwinki wyciućkali.
    • w odłamkach zwierciadła łąkę zrodziłeś ziemia czarna i strumyk płonie   że niby co że to już koniec   kwiaty zwiędłe i złote kłosy białe motyle złem nieskalane trup skowronka lecz pieśń została   czy miłość powróci przez lustro całe
    • @Poet Ka   ja żyłem w Arkadii” lub „Nawet w Arkadii jestem ja. Memento mori- pamiętaj o śmierci. I Ekfraza  do obrazów  Nicolasa Poussina.   Czas przewyższa przestrzeń. Przestrzeń to to co jest, to życie- od do. Rodzimy się wszyscy, wszystkie zwierzęta też z dwoma datami: narodzin i śmierci. Czas to nieskończoność to wieczność. Non omnis moriar"- chcę w to wierzyć. Bo człowiek nie wszystek umiera.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...