Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To przychodzi do mnie, kiedy zamykam oczy w nocy, 

przedzieram się przez labirynty wspomnień obcych

Biegnę szukając wyjścia z tego padołu grozy 

A gdy się budzę dochodzi do mnie, że ciągle siedzę w bagnie 

Czy to wszystko się dzieje naprawdę? 

 

Przychodzą do mnie różne potwory, zmory

Czy to demony mojej osobowości, 

która w cieniu błądzi ?

Na piedestał wyniosłem wartości, za które mi tak bardzo wstyd

Może dlatego zamiast szczerze rozmawiać wolę zamknąć kolejne drzwi 

Chciałem żeby wyszło dobrze a dziś znowu idę pić 

Nie znoszę siebie bez tego, prawie tak bardzo, jak nie znosisz mnie Ty 

I muszę z tym żyć, a nie umiem z tym żyć 

Zrobiłem to raz, mogę powtórzyć to dziś

To wszystko jest nic nie warte, 

a trwam w tym ciągle, 

w nocy nie mogę zasnąć, 

rano nie mogę podnieść powiek 

Nadchodzi koniec 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wochen   Szukajcie, a znajdziecie.
    • @aniat.   Świat nie jest przyjazny dziewczynkom. Wiele z nich to co najlepsze gubi po drodze. Na szczęście nie wszystkie. Dobrze, że o tym piszesz.    
    • @Claire dzięki. Fotografia mojego autorstwa:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ja jestem zwolennikiem metody małych kroczków.
    • Utrudzoną życiem rękę położyłem delikatnie na twojej cudownej piersi najmilsza moja i czuję teraz w sobie  niebiański spokój błękitnego kochanka w niezgłębionych otchłaniach  wszechświata. Po przyjechaniu tramwaju podniósł się z  torów jakiś przygnębiony jegomość i z widocznym niesmakiem przyglądał się leżącej na torowisku dłoni która wydała mu się zapewne tak odległa i obca oraz tak bardzo nie warta zainteresowania, że cokolwiek zażenowany patrzał na kilkudziesięciu gapiów zebranych wokół miejsca zdarzenia. Było wtedy wczesne popołudnie i w pięknej pogodzie ludzie wyglądali bardzo beztrosko i niefrasobliwie z  radosnymi błyskami w tych wielu oczach o różnych barwach i odcieniach.  Bohater całego wydarzenia nie zemdlał tam wtedy pośród tych sympatycznych ludzi. Patrzał zdziwiony na całe zamieszanie jakby ujmując je z dalekiej perspektywy i nie pojmował zapewne spojrzeń kobiet,  dzieci, mężczyzn i  motorniczego tramwaju,  tych spojrzeń które wędrowały od komicznie leżącej na torowisku dłoni, do ręki która przez tyle lat ją nosiła przytwierdzoną jak mu się wydawało nierozerwalnie. -Boli pana?, zapytała uczennica. -Cicho głupia, powiedział facet z teczką. -Szkoda ręki, powiedział stojący najbliżej gość używający brylantyny. -Dobrze, że lewa, powiedziała babka. -Zabierz ją,  powiedział lekarz do młodziutkiego sanitariusza. -Kurwa jak to wziąć, zapytał sanitariusz nie patrząc specjalnie na nikogo. Nikt mu też nie odpowiedział i  młody sanitariusz urwał garść rosnącej przy torowisku trawy, obłożył nią leżącą dłoń  delikatnie jakby obawiając się o jej naruszenie i  położył ją w bagażniku sanitarki. -Prawie nie było krwi, powiedział bezzębny robotnik. -Może mu odrośnie?, zaśmiał się podpity młodzieniec. Babka popatrzała krzywo na tłum i  uśmiechając  się koślawo pod pomarszczonym czołem odeszła. Po trzech miesiącach przyprawili mi plastikową protezę wy pieprzone sukinsyny. Ta cholerna proteza nie wygląda już na twojej świetnej piersi tak obiecująco  jak dawniej.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...