Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wszystko stało się tak dziwnie
Słowa wyleciały oknem
Chciałem je złapać
Ale ty powiedziałaś że mają przecież spadochron
No i jeszcze trawa jest miękka
A beton sprężysty

Księżyc śmiał się ze mnie
Morderca, a ja przecież nie chciałem
Tłumaczyłem że to tylko kolejne błahostki
Żadne piękne słowa, piękne myśli
Wyrzucone w błoto
I to nawet bez szczególnego okrucieństwa
Korektor wisiał spokojnie na swoim miejscu
Nad kominkiem
Ty też nie chciałaś mnie słuchać

Dzisiaj żarówka się przepaliła
I powietrze takie szare
Trochę ciężkie od westchnień
Pamiętam jak nasze oddechy też wyleciały przez okno
Z wiosna kulącą się ku zachodowi
Skazane na dożywotne spadanie

Opublikowano

eh, więc tak; mniej słów, więcej pracy. to trzeba przemyśleć, a nie rzucać sobie frazami, jak pomidorem w jurora pewnego programu.
"I powietrze takie szare"- na początku, przez nieuwage, przeczytałam " powietrze takie szczere" i przyznam, że ta wersja mi się bardziej podobała;). nie mowię, że to nie ma sensu, ale marna puenta mi się nasuwa po przeczytaniu

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @KOBIETA   Z estrady do złotej klatki, paa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Karano mnie ciszą. Więc nie licz na to,  że usłyszysz z moich ust choć jedno słowo, które mogłoby mnie zdradzić  i odrzeć z tajemnic wnętrza. Karano mnie odosobnieniem. Dlatego nie spotkasz mnie za dnia, na gwarnych ulicach i placach. Wpajano mi agresję jako jedyny obraz relacji. Dlatego rany  budzą we mnie szyderczy śmiech  a krew z nich tryskająca, budzi we mnie zwierzęcy afekt. Być drapieżnikiem w zagrodzie owieczek. Nie tym z natury porywczym i morderczym. A zimnym i analitycznym. Mógłbym zabić ich natychmiast, lecz w tym tkwi cała zabawa  by przywdziać ich skórę. Udawać partnera, przyjaciela. Być tą bielutką a nie czarną owcą. Zdobyć zaufanie stada. Przedstawić siebie jako biedną, skrzywdzoną przez inne stado owce. A potem śmiać się z ich ułomnej empatii. Płakać kiedy trzeba. Łkać kiedy patrzą. A potem powoli piąć się w hierarchii. Po plecach uśpionej czujności. Pleść wiarygodne kłamstwa po tysiąckroć, by wreszcie nabyły  w ich oczach status prawdy. Być kaznodzieją, który zmienia ich  w podwładne podnóżki. Mieć rząd ich dziurawych dusz. A potem posiąść na własność  najmłodsze, piękne ciała. Być najwyższym Bogiem panteonu. Powołanym ku zagładzie swego ludu. Nie sprzeciwią się. Nie podniosą buntu. Nie poznają prawdy innej niż ta  która ich karmi z mojej ręki. Ja ich nie karam. Już stali się ciszą. Odosobnionym atomem  w porzuconej przez świat widzialny farmie. Strzeżcie się ludzi, którzy kiedyś tu przyjdą  i będą chcieli odebrać Wam zbawienie. Brońcie królestwa niebieskiego. W dniu sądu ostatecznego. W dniu gniewu Bożego. Moją bronią jest słowo. Waszą bronią jest jedność w wierze. Stańcie na murach twierdzy swej i rzućcie wyzwanie Szatanowi. Zwycięstwo i tak będzie Wasze. Kiedy Was okrąży mrok piekielnych legionów. Rzućcie się w płomień ratunku. Pożogę prawdziwego odkupienia. Obiecałem Wam raj. Więc nie lękajcie się. Podążajcie za mną aż do zbawienia.    
    • @onasamaPomysłowe, interpretacji może być wiele :) Z reguły, to gwiazdki cicho spadają,w przeciwieństwie do gwiazd , taka pierwsza myśl :)) Pozdrawiam:)  
    • Ogromną radość i mądrość, młodość nam dała, Ucztowaliśmy wszyscy z otwartymi drzwiami, Gdy przeszła kobieta, co Zachód w oczach miała I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami.   O, z miejsca stanęły serca szybko bijące, Zapadło głuche milczenie. Kiedy szli, zamierały usta żartujące, Ostygły Lipca promienie.   Bladła w kielichach czerwień wina rozlana, Czerniał na stole biały chleb. Suka zapomniała ręki swego pana, U jego stóp złożyła łeb.   Daj mi na ziemi leżeć, obok zdechłego psa, Zanim znowu do tej uczty zasiądę z wami, Gdy przejdzie ta kobieta, co Zachód w oczach ma I mężczyzna zwrócony do Wschodu plecami.   I Mary (1897): We were young, we were merry, we were very very wise, And the door stood open at our feast, When there passed us a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East.   O, still grew the hearts that were beating so fast, The loudest voice was still. The jest died away on our lips as thy passed, And the rays of July struck chill.   The cups of red wine turned pale on the board, The white bread black as soot. The hound forgot the hand of her lord, She fell down at his foot.   Low let me lie, where the dead dog lies, Ere I sit me down again at a feast, When there passes a woman with the West in her eyes, And a man with his back to the East.
    • Wybrzmiały oklaski, gasną górne światła opada kurtyna aksamitem czerwieni na pustej scenie melancholia zasiadła, w teatrze groteski rozmytej przestrzeni.    Unoszą się szepty zachwytu, tęsknoty zastygłe twarze goryczą zazdrości,  wyczekiwane spektaklów powroty z estrady odchodzi Królowa Miłości.          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...