Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                     - dla Belli i dla A.

 

   - Była tak słodka... - wspominał później Mil, chwilę przed zaśnięciem przeglądając oczami serca myśli duszy. - Tak bardzo słodka, wręcz niesamowicie... I tak delikatna... tak czuła. Wcielona słodycz.... delikatność... czułość... ach, to mało powiedziane! A raczej mało pomyślane - poprawił siebie, sam przed sobą, ale dla niej. Najdelikatniej, jak potrafił i najczulej, jak tylko mógł, przesunął czubkami palców po jej szyi, od ucha ku obojczykowi. A zaraz potem po krzywiznie biodra. Tak wolno i tak ostrożnie, jak tylko byl w stanie. - Jest tak bosko piękna... - pomyślał kolejną myśl. - Jednak to z duszy przecież, nie skądinąd, biorą się jej czułość i delikatność.

   Poruszyła się przez sen, a jej wargi drgnęły, jak gdyby chciała coś powiedzieć w odpowiedzi na jego myśli. - Ale nie mogła przecież ich usłyszeć - zaświtała mu kolejna. - A może jednak? Nic byłoby w tym dziwnego, skonstatował. - Staje się przecież anielicą, duchowo zostałem za nią tak bardzo z tyłu... - zasmucił się. - Ach...

 

                    *     *     *

 

   Wydało mu się, że się obudził. A raczej, jakby to ona go zbudziła, szepcząc jego imię i po każdym wyszeptaniu muskając jego wargi swoimi. W pierwszym momencie odniósł wrażenie, że co prawda nadal leży na łożu, ale otaczająca przestrzeń zdecydowanie rożniła się od ich apartamentu w zamku. Było jasno, to prawda - i przyjemnie ciepło. Ale gdzie podziały się ściany?? I okna?? Gdzie w ogóle jesteśmy?... gdzie jestem, zaniepokoił się jeszcze bardziej, nie widząc jej przy sobie. Co to za przestrzeń?? Jak to się dzieje, że jest jasno, chociaż nigdzie widać Słońce?? 

   - Bellu, kochanie! - zawołał, podniósłszy się, usiadłszy i rozejrzawszy. - Gdzie... - nie dokończył pytania zauważywszy, że otacza go łąka. I że trawy wokoło są jakieś... dziwnie inne. Niby takie same: zielone i róznorodne. Ale bardziej intensywne w swoich barwach i odcieniach. I to o wiele. 

   - Bellu?! - zawołał żonę ponownie, wstając i znów rozglądając się wokoło, z coraz bardziej wzrastającym niepokojem. - Gdzie jesteś?! Gdzie my oboje jesteśmy? Co to za dziwne miejsce... przestrzeń? Bellu, kochanie!

Cdn.

 

   Voorhout, 7. Marca 2024 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   przepraszam Cię    zmieniłem wiersz
    • @Migrena Ślicznie, bardzo.  ... On    On się przygląda  mgła i farba  to my   nie zawsze ufamy    jesteśmy  na podobieństwo ...    tworzymy obrazy  nie tylko siebie  bliźniego    dziś zachwyceni  jutro zawiedzeni    On jednak wie    ofiaruje cierpliwość  zachęca do wiary  w siebie    to droga   zdążymy  będziemy  ... Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • Zazdraszczam :) I do tego "Pisane na kolanie". Ech... Pozdrawiam :)
    • Ulubiłam sobie ciebie niechcący  jak się zdarza ulubić jedzonko, i choć wczoraj byłeś czarny duch nocny  dziś jaśniejesz od rana jak słonko.   Ulubiłam sobie ciebie przypadkiem  wpadłeś w ręce jak mały kwiatuszek, choć go miałam nadepnąć i odejść to od dzisiaj podlewać go muszę.   Ulubiłam sobie ciebie-wariactwo do lubienia to skora nie bywam, ale widać ktoś cię uszył na miarę no więc lubię i się czuję szczęśliwa.   Ulubiłam sobie ciebie na jutro  na pojutrze i na świata końcówkę, jeszcze nie wiesz, że gdy znikasz na krótko  to fundujesz mi ducha głodówkę.   Ulubilam sobie ciebie, cóż pocznę wpływu na to nijakiego już nie mam, niech no będzie tylko wreszcie owocnie ulubienie nie mija - tak  mniemam.   Czy ulubisz mnie trochę na chwilę ? Na dzień cały, na miesiąc, na wiecznosć? I zostawisz czas przeszły juz w tyle taką czuję zachłanną konieczność.     * z cyklu "Pisanie na kolanie".    
    • @Poet Ka   doświadczenie kontemplacyjne     modlitwa przestaje być rozmową z bogiem a   staje się powolnym wymazywaniem granicy między oddechem a nieskończonoscią    róża jest tylko  śladem po   tym czego język już nie potrafi nazwać   Twój wiersz tak mocno we mnie zagrał bo jest w nim coś z mojego własnego widzenia świata   to echo brzmi we mnie teraz   świetny wiersz:)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...