Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdy kaźń to marzenie

 

Strzechy pamiętają oddechy i cienie
Tętnieniąca krew pamięta kominek
A serce czuje drżenie i zwątpienie
Oplatające bezprawia dni uczynek

 

Rosła dłoń kata cieła z zamiłowaniem
Siekierą nie wrogów a kochane dzieci
A krew tryska i gorzkie łzy nieudawane
Piekło przyszło, krew jak duch nie wzleci

 

Krople z czerwonej dzieciństwa plamy
Krzykiem jak strzałą na wylot przebite
Dziś nadzieją krzyża jak chustą oplatamy
Dobro ponad tragedie cedzimy sitem

 

I jeśli oczy niebieskie z gory patrzą
I jakaś śmierć jakimś bywa życiem
Wezmę ofiarę i przebaczenie na czczo
Niech niewinność darzy obficie

 

A jeśli łaska nie spadnie na pustyni
Bo wiara jak deszcz co rzadko pada
A grzech świątynię jak oborę zaświnił
Wtedy pustka zostaje celem nielada

 

I gniew rośnie w kamieniu bez życia
Bez krwi i mózgu, bez świętej jaźni
Bez oddechu ani podróży odbycia
Lepsze są nawet cierpienia kaźni

 

Autor: Dawid Daniel Rzeszutek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur   Piękna metafora lata i jesieni jako dwóch przeciwstawnych trybów przeżywania - natchnienia i nostalgii, wiersza i prozy. Obraz furtki zostawianej dla kogoś, kto nie wróci, jest bardzo emocjonalny. Podoba mi się ta forma pytań retorycznych, które nadają całości rytm niepokoju. Bardzo podoba mi się. :) Pozdrawiam. :) 
    • A daje i Nil: bulwy by w Lublinie - jada.   Łoi co kanar - grule - welur gra na kocioł.   Iks, ul, kanon, a pyry - rypano na kluski.   Stare, Ibo: kartofle elf o trak obiera...ts.   Ziemniaki, Kain - me, Izy...   I na prażynki - pi(ę)kny żar, pani.   A na puure - żeru - u pana.        
    • @Gosława   Wiersz czyta się trochę jak kadr z mrocznego filmu - zaczyna się od szerokiego planu, by na końcu uderzyć  ostrym zbliżeniem. Pierwsza strofa angażuje zmysły - sprawia, że leśna przestrzeń staje się gęsta i niemal namacalna. Natura jest tu spokojna, ale podszyta subtelnym niepokojem. W drugiej części krajobraz zaczyna jednak ożywać, a las staje się drapieżny. Świetny jest ten moment przejścia od kontemplacji przyrody do brutalnej, surowej fizyczności. Jeżyny raniące łydki i krew spływająca wzdłuż palców wyrywają z onirycznego klimatu do ciała i bólu. Natomiast puenta - słowo - "zliż" wszystko zmienia. Z ładnego obrazka natury w niezwykle intymną interakcję, bo w tym gęstym lesie nie jet się samym.  Niezwykle plastyczny, gęsty od emocji i po prostu świetnie napisany wiersz. Zostawia z poczuciem fascynującego dyskomfortu.
    • Na Grochowie mieszkał sobie Roch Miał on prasę, którą łuskał groch Aż tu prasa się zepsuła Grochem Rocha w twarz opluła No mój Rochu! Przy robocie nie bądź śpioch!   @Annie @jan_komułzykant koszerne teraz? ;)
    • @Radosław   Ładna metafora, ale struna, którą się przeciąga za mocno, w końcu pęka. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...