Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I.

 

      Długimi jesiennymi wieczorami,

Okraszonymi blaskiem tajemniczej księżyca pełni,

Gładząc z rozrzewnieniem palcami,

Bogato zdobione okładki ukochanych powieści,

Biegłem nieśpiesznie swymi myślami,

Ku światom na ich kartach odmalowanym,

Natchnionego pisarza pędzlem wyobraźni,

Namoczonym w tajemniczych barwach przeszłości…

 

Zapewne niegdyś przed wielu laty,

W napisanie ich całe serce swe włożył,

Oddany sprawie pisarz natchniony,

Dziełami swymi bez reszty pochłonięty…

Długimi wieczorami wybitny stary pisarz,

Dotykając z rozrzewnieniem wysłużonego pióra,

Wyobraźnię swą na papier przelewał,

By inspirowała w przyszłych wiekach kolejne pokolenia…

 

By na bezdrożach współczesności,

Młodzi ludzie w współczesnym świecie zagubieni,

W barwnych postaciach literackich,

Godne wzorce do naśladowania odnaleźli…

W sprawy dni codziennych tak bardzo uwikłani,

Pochylając się nad kartami ukochanych powieści,

Rozczytując się w ich bohaterów losach niezwykłych,

Od przykrości wszelakich ukojenie znaleźli…

 

Przeto ja niegdyś w dziełach rzeczonych,

Rozczytując się wciąż bez pamięci,

Gdy otulały ziemię wieczorne mroki,

I gdy złociste słońce weszło w zenit,

Czy to przyjemnym wieczorem letnim,

Czy smętnym popołudniem zimowym,

Przewracałem wciąż stronice kolejnych Mistrza powieści…

- Miast powietrza oddychając Kraszewskim…

 

II.

 

Dotykając z nostalgią okładki Starej Baśni,

Wertując z zainteresowaniem kolejne karty Lublany,

Wędrowałem oczyma mej duszy,

W tamten świat wieków minionych…

By bez pamięci się w nim zatopić,

Niesionymi wyobraźnią myślami,

Wszelkie jego sekrety zgłębić,

Prostego czytelnika niezliczonymi domysłami…

 

W rozległe bory kraju Polan,

Unosiła mnie ma czytelnicza wyobraźnia,

Skąd rzewnym swym śpiewem ją przyzywała,

Młodziutka pięknolica Lublana…

Skąd młode siostry Żywia i Dziwa,

Wołały niesłyszalnymi szeptami młodego czytelnika,

Zaklętymi w tajemniczą moc pisanego słowa,

Odmalowując w mej głowie zapomnianych pradziejów obraz…

 

Na tajemnicze pradziejów rozstaje,

Z współczesności przywoływały mą wyobraźnię,

Złego króla Chwosta straszliwe dzieje,

W prastarych legendach słowem Czasu zaklęte…

Z głębin zamierzchłej przeszłości wyłowione,

Wybitnego powieściopisarza twórczym natchnieniem,

Na czysty papier z rozrzewnieniem przelane,

By rozniecały przez pokolenia czytelników emocje…

 

Przeto w zamierzchłych pradziejów głębiny,

Zarzucałem sieci mej czytelniczej wyobraźni,

Wraz z mym powieściopisarzem ukochanym,

W niknącą w pomroce dziejów przeszłość wiedziony,

Wrzuconym w upływ czasu słowem wieszczym,

Dotykającym strun mej wrażliwości,

Przewracając kolejne karty Lublany i Starej Baśni... 

- Miast powietrza oddychając Kraszewskim…

 

III.

 

Wielkie tajemnice pierwszych Piastów,

Ukryte skrzętnie w biegu dziejów,

Niczym w bogato zdobionego kufra wnętrzu,

Maleńki okruch bezcennego kryształu,

Wydobywane z niepamięci niewidzialną dłonią wyobraźni,

Pochylających się nad przeszłością wybitnych powieściopisarzy,

I niczym świętojańskie ziele w pięknolicych dziewcząt wianki,

Wplecione w kolejnych znakomitych powieści rozdziały,

 

Gdzie burzliwe losy rodu Luboniów,

Wrzucone w zmierzch pogaństwa czasów,

Splecione z dziejami dynastii Piastów,

Zaznaczyły się na chrześcijańskiej Polski progu,

Gdy Włast po latach powrócił z niewoli,

Niosąc w sercu skarb nowej Wiary,

By Słowem Bożym niczym krzesiwem krzemiennym,

Zarzewie Chrześcijaństwa w kraju Polan rozniecić,

 

Gdzie Jurga i Andriuszka bracia Jaksowie,

Stawali trwożnie przed króla Bolesława obliczem,

Czy winy ich zostały im odpuszczone,

Zatopieni pospołu w niepewności dojmującej,

By uzyskawszy wspaniałomyślnego króla przebaczenie,

Udać się wkrótce przed papieża oblicze,

Wyjednując swemu władcy królewską koronę,

Papieską na koronację uzyskując zgodę…

 

Błądząc oczyma duszy po mazowieckich kniejach,

Gdzie buchała tysiącami płomieni reakcja pogańska,

Gniewem Mazowszan sięgającym skrzących gwiazd,

Parszywą nienawiścią roznieconym w sercach,

Gdy dobiegł końca czas wielkiej bitwy,

Radując duszę triumfem wojsk Kazimierzowych,

Litowałem się nad Masława losem nieszczęsnym...

- Miast powietrza oddychając Kraszewskim…

 

IV.

 

Liczne tajemnice szlacheckich dworków,

Zasnute delikatną pomroką dziejów,

Niczym pajęczyną wnętrza spowitych mrokiem komór,

Skrywających gliniane dzbany pełne szczerozłotych talarów,

Odsłonił przede mną mój ukochany powieściopisarz,

Na dziesiątek powieści swych kartach,

Narzuty skrywającej minione wieki uchylając rąbka,

Pociągnięciami swego zaostrzonego pióra…

 

Gdzie wypłakiwało nocami oczy w poduszkę,

Młode płoche wrażliwe dziewczę,

Złączone niechcianym małżeńskim węzłem,

Z gwałtownego charakteru niekochanym człowiekiem…

Gdzie stara szalona cześnikówna,

W obłąkańczym szale snuła się po lasach,

W tajemniczym blasku pełni księżyca,

Nieszczęśliwa jak lata wcześniej młoda Wilczkowa...

 

Gdzie Mistrz Twardowski z księżyca podziwiał,

Jak trawiony gorączką Janasz Korczak,

Wskoczył na płonącego zamku dach,

By rozżarzone dachówki w zapamiętaniu siekierą rąbać,

Powstrzymując zuchwale rozprzestrzeniający się pożar,

Rozniecony wyobraźnią pisarza na powieści kartach,

Odbijając się w przerażonych miecznikówny źrenicach,

Niczym skrząca gwiazda w ostrzu żelaznego miecza…

 

Długimi księżycowymi nocami,

W ukochanych książkach bez pamięci zaczytany,

Zaglądając oczyma duszy w swych emocji głębiny,

Historiami tamtymi bez reszty pochłonięty,

Będąc jedynie duchem obecnym,

Pośród licznych hucznych biesiad szlacheckich,

Przewracałem pożółkłe karty kolejnych powieści... 

- Miast powietrza oddychając Kraszewskim…

 

V.

 

Nie stroniąc i od trudnych w odbiorze lektur,

Poruszających problemy prostego ludu,

Wplecione w zawiłe meandry wielowiekowych dziejów,

Dotykających aspektów nierówności, biedy, niedostatku,

Pomiędzy skrzące zielenią wiejskie łąki,

Pomiędzy kryte strzechami chłopskie chaty,

Wędrowałem wzruszony oczyma mej duszy,

Pełen rozbudzonych rzeczonymi powieściami emocji…

 

I za wieś gdzie stała samotna chata,

Zawędrowała ma czytelnicza wyobraźnia,

Litując się nad losem ludzi dwojga,

Złączonych potęgą niespodziewanego uczucia…

Gdzie tajemnicza Cyganka Aza,

Tańczyła zapamiętale nocami w blasku księżyca,

Odbitego w jej czarodziejskich źrenicach,

Spływającego po jej kruczoczarnych włosach…

 

Gdzie uczucia tlące się w sercu Ulany,

Pośród krytych strzechami chat chłopskich,

Mimo upływu wieków nie zagasły,

Tląc się także i w czasach naszych…

Rozniecane wciąż w sercach dziewcząt młodych,

Pośród wielopiętrowych wieżowców szklanych,

Wzorem swych ukochanych bohaterek literackich,

Poszukujących okraszonej szczerym uczuciem miłości…

 

Wędrując oczyma wyobraźni,

Na Polesia Wołyńskiego puszcze, bagna, lasy,

By oddać hołd prostoduszności i pracowitości,

Żyjących tam niegdyś ludzi prostych,

Litując się nad dolą chłopa Jermoły,

Uroniłem łzy nad pożółkłymi powieści kartami,

Biorąc ze wzruszenia oddech głęboki…

- Miast powietrza oddychając Kraszewskim…

 

VI.

 

Urzeczony do głębi wszystkimi tymi powieściami,

Rozmarzony do snu mrużąc powieki,

Odmalowując w snach swych tamte obrazy,

Księżycowymi nocami marzeniem sennym,

Wszystko o czym w blasku dnia czytałem,

Barwnymi lekturami rozniecając swe emocje,

W mroku nocy rozmarzony wyśniłem,

Zaklinając je potęgą wyobraźni w obrazy senne…

 

Tajemniczych mych snów potęgą,

Nadając żywe barwy wyrytym w pamięci rozdziałom,

Zapisanym na papierze atramentu czernią,

Wykutym na sercu przeżyć głębią,

Jak i innych podobnych mi czytelników miliony,

Śniąc zaklinaliśmy je w żywe obrazy,

W objęciach przyjaznej czerni matki nocy,

W snu otchłani pozostając zatopieni…

 

I ujrzałem milionów wiernych czytelników sny,

Rozniecone ich ukochanego pisarza powieściami,

Ukryte niczym najrozliczniejsze skarby,

W tajemniczej nieznanej ludzkiemu oku jaskini,

Utajonej między ludzkich emocji konstelacjami,

Rozmaitych czytelniczych przeżyć gwiazdozbiorami,

Bogatych księgozbiorów i olbrzymich bibliotek galaktykami,

I wszechświatami zatopionymi w serc głębi…

 

I dotykałem oczyma duszy Wielkiej Tajemnicy,

Zatopionej w mrokach nocy,

O czym śnią śpiąc niewzruszenie snem kamiennym,

Miłośnicy Józefa Ignacego Kraszewskiego twórczości…

Gdy snów Ich strzeże księżyc pozłocisty,

By w marzeniach sennych podświadomie zatopieni,

O światach z ukochanych powieści mogli wciąż śnić...

- Miast powietrza oddychając Kraszewskim…

 

- Wiersz zainspirowany twórczością Józefa Ignacego Kraszewskiego.

 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

Wiersz ten planuję w przyszłości włączyć do powstającego właśnie zbioru kilkudziesięciu wierszy mojego autorstwa opatrzonych wspólnym tytułem „Oddychając Kraszewskim…".

 

W zamierzeniu moim ma to być zbiór kilkudziesięciu wierszy zainspirowanych twórczością Józefa Ignacego Kraszewskiego i będących zarazem hołdem dla tego arcywybitnego polskiego pisarza. Spoiwem łączącym wszystkie te moje wiersze będzie chęć oddania hołdu szeroko rozumianej twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego będącej fenomenem w skali całego świata... Każdy z wchodzących w skład niniejszego zbioru moich barwnych wierszy będzie hołdem dla jakiejś powieści, opowiadania lub poematu autorstwa tego wielkiego Mistrza polskiej literatury.

 

Od czasu przeczytania przed kilkoma laty z wypiekami na twarzy Starej Baśni, to właśnie J.I. Kraszewski pozostaje jednym z moich ukochanych pisarzy, a każda przeczytana przeze mnie kolejna powieść Jego autorstwa zachwyca mnie jeszcze bardziej… Dlatego też pomysł stworzenia zbioru wierszy dedykowanego pamięci tego jakże wybitnego pisarza zrodził się we mnie z potrzeby serca, by w ten sposób wyrazić mój szacunek i uznanie dla tego jednego z najwybitniejszych Polaków w dziejach naszej Ojczyzny i dla Jego wieloletniej działalności pisarskiej i wydawniczej… Niestety nie mogę ze swojej strony obiecać że uda mi się rzeczony zbiór kilkudziesięciu wierszy mojego autorstwa szybko ukończyć, ani też nie mogę obiecać że uda mi się kiedykolwiek wydać go drukiem...

Edytowane przez Kamil Olszówka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Corleone 11 Dziękuję Ci po tysiąckroć!

 

Jakże inaczej określić nienawiść jeśli nie parszywą...

Nienawiść zawsze jest parszywa...

 

Celowo napisałem ten wiersz tak by przypominał XIX-wieczny styl J.I. Kraszewskiego. Jestem głęboko przekonany że każdy Polak choć raz w życiu powinien przeczytać Starą Baśń autorstwa J.I. Kraszewskiego!

 

Najważniejszym działem twórczości Kraszewskiego są powieści: w ciągu 57 lat napisał ich 232, w tym 144 powieści społeczne, obyczajowe i ludowe, 88 historycznych!

 

Moim marzeniem jest przeczytać je wszystkie, choć nie wiem czy starczy mi na to życia...

@Nata_Kruk Najserdeczniej Dziękuję!
Polecam także szczególnej uwadze mój długi wiersz zatytułowany ,,Złoty klucz do Tajemnic Historii".

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To jest dopiero dłuuugi wiersz!

Opublikowano

@Kamil Olszówka

   Słowa "nienawiść" też nie lubię. Chociaż rzeczownik tenże, pochodzący - jak na pewno wiesz - od "nie nawiedzać", tylko pośrednio wiąże się z negatywnymi emocjami. Jako że przecież nie one zawsze stanowią powód, dla ktorego kogoś się nie odwiedza (nie nawiedza). 

   Dzięki wielkie za odpowiedź

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

i przedstawione w niej wiadomości. Mistrz Józef ŚMIAŁO zasługuje na tytuł Wieszcza Narodowego . Ile z Jego powieści zostało Ci do przeczytania ? 

   Serdeczne pozdrowienia .

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

@Kamil Olszówka

"Poranek wiosenny świtał nad czarną lasów ławą otaczającą widnokrąg dokoła" – to pierwsze zdanie Kraszewskiego, które w życiu przeczytałem, początek Starej Baśni; dlatego pierwsze zdanie tego, co miało być moją powieścią fantasy brzmiało "Uśpione miasto szumiało szos szarą nawierzchnią przez nocne pojazdy o tej przedświtu godzinie przemierzaną". 

Bardzo fajnie się czytało Twój wiersz, koniec o wspólnym śnie doskonale pasuje do sposobu, w jaki myślę należy go czytać.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...