Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Oto ołtarz. Ten oto ołtarz z zimnego kamienia, z pajęczyną pęknięć. Po jego obu stronach

wsącza się światło z księżyca przez szpary wąskich witraży.

Światło lodowatej jak grób nocy.

 

Jakieś stukania i szepty z pogłosem echa.

Jakieś roje nie wiadomo czego. Rozmyte cienie w niekończącym się korowodzie

sennej maligny.

 

Gdzieś tutaj… Gdzieś tam i nigdzie.

Zatopione

w ekstazie smutku…

 

Trwające przygotowania do nocnego misterium.

 

W półmroku, w sennym widzeniu.

W dobywających się z otchłani gongach stojącego zegara…

 

Ktoś tu kiedyś umarł, nie umierając wcale… Ty żyjesz, prawda? Żyjąc raz jeszcze

po śmierci.

 

Żyjąc w pamięci, bądź na jawie

tuż po przebudzeniu,

kiedy jeszcze,

kiedy wciąż jeszcze…

 

Srebrzą się krawędzie przedmiotów

w świetle schodzącym z wysoka.

Ono zstępuje, gdzieś spod łukowego sklepienia.

 

Gdzieś znad

regału

zakurzonych książek?

 

Prezbiterium?

 

Albo księgozbioru,

które stało się prezbiterium?

 

Zstępuje za plecami długowłosej, tworząc nad jej głową coś w rodzaju aureoli.

W blasku stworzenia podczas milisekundowej ekspansji rodzącego się wszechświata.

 

Idzie wolno. Bardzo wolno, a raczej spływa,

jakby z Raju (z piekła?)

Pani w sukni do samej ziemi czarnej

i w czarnej na głowie zdobionej dziwnymi znakami infule…

 

Biskupie, to? Nie-biskupie?

Co to takiego?

Jakby nie z tego świata mędrca jakiegoś przybycie.

 

Albo tak się przynajmniej wydaje

skołatanemu,

choremu umysłowi.

 

To trwa od wieków, od wieczności całej.

Ta maestria smutku i melancholii

była już zapowiedzią podczas moich narodzin.

 

Przyszła wtedy

pierwszy raz

majowym deszczem.

 

W białej i opuszczonej od zawsze sali pustego szpitala.

 

Wybacz, wszystko mi się miesza.

Nachodzi na siebie falami szumiącego oceanu.

 

Pamiętasz, jak ci o tym mówiłem? Wtedy, w sennym widzeniu rzeczy.

Byłaś tam

i nie byłaś, zarazem.

 

Ale czułem twoją obecność

w tym jarzeniu z wnętrza przedmiotów.

 

Pełza po plątaninie żeliwnych rur moje zdegradowane jestestwo,

ukrywając się w falujących płachtach pajęczyn pełnych przeznaczenia dla martwych motyli

i ciem.

 

Kochanie. Tak, kochanie. Ale, czy to na pewno ty, kochanie?

 

Albowiem twoje milczenie

miażdży mnie,

jakby betonową płytą.

 

Zaciska się wokół głowy

stalową obręczą niemówienia.

 

Nie wiem.

Nic nie wiem…

 

Ale widzę, jak w jakieś coraz donioślejszej muzyce

rozkłada ramiona ta postać, ta zjawa kobiety

w mżącej gwiazdami sukni z bardzo szerokimi mankietami…

 

Odchyla głowę,

ukazując

w półmroku nocy

piękność swojej twarzy.

 

Odchyla ją

jak w orgazmie,

w pełnej melancholii ekstazie.

 

To trwa od milionów lat. W tym pozbawionym czasu miejscu. W tej świątyni skruchy…

 

(Włodzimierz Zastawniak, 2023-11-03)

 

 

 

Edytowane przez Arsis (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski - dzięki - 
    • „Kac”   Jeszcze głowa nie pracuje, szeptem mowa, mętny wzrok. Życie trwoni, czas marnuje — stan agonii, istny szok.   Wszystko boli, wszystko nęka, w uszach piszczy, nery łupią. W gardle smoli, żołąd pęka, brwi się marszczą w minę głupią.   Ciężko znaleźć myśli w toku — tylko człowiek jest tak głupi, by się czuć jak śmieć w rynsztoku; żeby struć się — wódkę kupi.   Zdychać, rzygać, odchorować, jeszcze powie: „Kwestia bycia, po to, żeby odstresować — bez imprezek nie ma życia!”.    A piąteczek już się kłania,  Weekendu miną radosną, po co tyle tu gadania, abstynencja? — z przyszłą wiosną.   Leszek Piotr Laskowski
    • @Alicja_Wysocka jedna mniej czy jedna więcej jeśli z chęcią się zaręczę, co horyzont, to atrakcje - znika całe męstwo babskie    ;(    
    • Zanim powiedziałeś, że to koniec - mrok siadał naprzeciwko. Patrzył w oczy tak długo, aż zacząłeś wierzyć,że nie ma wyjścia. Przepisał ci świat swoim alfabetem. Drzwi nazwał ścianą, okna - przepaścią. I uwierzyłeś fałszywemu prorokowi, który każde "jeszcze" przekłada na "nigdy". Przygniata żebra, aby serce przestało ufać we własny rytm. Twierdzi, że rozpacz to jedyny świadek twojego życia, odebrała ci już wszystko i zamknęła książkę. Kłamie!   Rozpacz nie jest autorem. Jest zbyt szerokim marginesem. Zostań, bo ta chwila jest pęknięciem skorupy. A wszystko, co żywe, zaczyna się właśnie od pęknięcia.  
    • ,, Pan jest łaskawy ,  pełen miłosierdzia ,, Ps 145    kamień  rzucony w przepaść  leci na żywioł  w ciemnościach    czasami  go przypominam  mimo ...   porywy chwili  wiodą na manowce    cudem opatrzność  wydostaję mnie na światło  przecieram oczy  nie wierzę że mogłem  tak błądzić  byłem blisko …   miłosierdzie Boże    żyję    nie przepadałem  kolejny raz   Jezu ufam Tobie    8.2026 andrew  Piątek, dzień wspomnienia  męki i śmierci Jezusa   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...