Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kulkami nienawiści rzucasz we mnie od niechcenia
Nie patrzysz czy to boli , bo spełniasz swe marzenia
Oczami dziecka , spoglądam na Ciebie
I nie widzę ciebie , widzę tylko siebie
To nie mnie chcesz skrzywidzić, lecz tylko ja jestem obok
Nieporadne dziecię karmione swobodą
Utopioną duszą karmisz swoje ciało
jakby tego bólu było jeszcze mało
Otwórz swe podniebne skrzydlate marzenia
One cię wybawią z chwili zwatpienia.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to tu to już całkowicie mi się nie podoba...
ciebie ciebie siebie....
i do tego kilka powtórzeń innych...
nawet nie dałaś mi szansy poczuć tego cierpienia...
spróbuj mniej słów, skup się na myślach i uczuciach, nie na formie,
po prostu postaraj się wbić wierszem w umysł kogoś innego...
bo to co napisałaś to tylko słowa, posiadasz uczucia, ale nie potrafisz ich dobrze przekazać, a wierszy są tysiące...
napisz coś jeszcze kiedyś tam :)
zamkinij oczy, poczuj te uczucia, potem to napisz,
będzie dobrze
Opublikowano

Treść ogólnie niezła i gdybyś zrezygnowała z rymu i pocięła strofy na myśli
lub poprawiła rytm który jest moim zdaniem tragiczny.
Wybór należy do Ciebie.
Pracuj nad warsztatem jeżeli chcesz powiedzieć coś światu.

Opublikowano

pierwsze dwa wersy są stwierdzeniem wyżywania się kogoś na tobie
trzeci wers świadczy o twojej bezradności
czwarty świadczy, że to ty jesteś, a właściwie twoja podświadomość tym ciermiężcą dla... samej siebie
piąty wers świadczy o twojej na to bezsilności
szósty też

siódmy jest stwierdzeniem o którym mówiłem wyżej, o wersie piątym
ósmy jest twoim świadomym buntem
dziewiąty i dziesiąty jest wyrazem chęci do walki z tą bezsilnością.
Ten wiersz jest wyrzutem twojej bezsilnej świadomości, mimo pozorów, że chodzi o kogoś innego. Dobrze, że go napisałaś! Pozdrawiam!


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...