Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przy okazji Twojego wiersza, rozpętała się dyskusja, która nie ominie żadnego forum i właściwie żadnej społeczności w internecie - kółka wzajemnej adoracji, ktoś się z kimś lubi, ktoś się nie lubi... Każdy z nas przychodzi tu z własnym postrzeganiem poezji i każdy szuka takiej, która mu odpowiada. Mimo swoich upodobań, czytam inne formy - mniej zgodne z moim "czuciem". Każdy twórca jednak jest moim zdaniem zobligowany do tego, by znać swoje środowisko, by nie zamykać się w jednym gatunku, by operować wiedzą na dany temat. To tak jakby nie czytać Mickiewicza, bo nie lubię rymów. Albo Poświatowskiej, bo za smutno. Nie wszystko musi mi się podobać - poezja jest trudna do "recenzji", ale są pewne wykładniki, które jej się należą. Pisanie świadome, bezbłędne, szerokopatrzące - to rzeczy cenne, pożądane. Ale jak do tego dojść? Ucząc się na błędach swoich lub błędach innych. Obserwując jak inni - bardziej biegli w temacie, są w stanie "poprawić" nasz warsztat. Nikt z nas nie pisze samych wspaniałych wierszy - bo tak się nie da. Są wiersze wybitne, są wiersze dobre, są takie, które nazywam "ćwiczeniowe" - bo żeby dobrze pisać, to trzeba dużo pisać. Są oczywiście osoby - geniusze, ale i im pewnie zdarzały się pogięte kartki w koszu;) Do czego zmierzam? Osobiście cenię krytykę - taką konkretną, bo ogólniki typu: "nie podoba mi się" każe mi zawsze zapytać: "Ale co? Temat, wykonanie, typ rymów, użyte słowa?" To właśnie pomaga pisać lepiej, a przecież każdy chce się rozwijać. 

Napisałam w swoim życiu dziesiątki wierszy - w każdym możliwym stylu, bo człowiek szuka siebie w pisaniu. Zdecydowana większość jest w szufladzie, ale coraz częściej biorę je i poprawiam - bo dzięki krytyce, rozmowom widzę lepiej i rozumiem lepiej pisanie. Możemy się wszyscy kłócić, kto napisał coś "po mojemu" a kto nie, ale chyba nie takie jest założenie tego forum? 

Dyskusja jest po to, by, gdy mam rację - udowodnić ją. Gdy uznaję w trakcie, że nie - móc przyznać się do błędu bez poczucia, że jestem głupia, że znajdę przestrzeń do kontynuowania rozmowy. Takiej szczerej, ale życzliwej. 

Co do wiersza - nie jestem dobra w rymach, więc doceniam osoby, które potrafią. Sam temat jest ciekawy, swego czasu dużo czytałam o tym i uważam, że dobrze go rozumiesz. Wiersz jest lekki. Ja lubię wiersze "wielopoziomowe", które rozkładam i składam - tu mi tego troszkę brakuje. Sama pisałam tak jak Ty - bez dokładnej interpunkcji, bez konsekwencji w tym - ale pytałam o to "mądrzejszych" - tu jest parę drobiazgów do poprawy. Jak zaczynałam pisać, to zaimki "cię, ciebie, ty" też pisałam z dużej litery, ale też mi ktoś pod jednym z wierszy napisał, że to nieprawidłowo i jak nie mam akurat celowości w tym, to powinno być z małej. To szczegóły właściwie o czym piszę, ale pomogą Ci i mam nadzieję, że nie odbierzesz tego źle, bo mam zawsze dobre intencje, a swego czasu mierzyłam się z dość dużą krytyką, wynosząc z niej dużo lekcji.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Wniosę do dyskusji małe, ale. Jeśli mówimy o zaimkach z wielkiej litery, dopuszczalne jest wtedy, gdy szczególnie chcemy kogoś uszanować, docenić. Interpunkcja poza podstawowymi zasadami, ma też uwypuklać intonację, może też stanowić swojego rodzaju informację dla czytelnika. Autor (zbyt zmęczony?:-) ) nie tylko w ostateczności, może tłumaczyć się Licentia poetica czyli regułą w której prawie nie ma reguł.
Wiersz jest adresowany, a adresat czy jest znany? :))))
Pozdrawiam. :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@wolnosc_mojej_duszy myślę, że tym komentarzem autorka pokazała swoją wielkość i zrozumienie :) widać, że ma dystans do siebie i świata i podobnie jak ja nie przejmuje się słowami krytyki :) ale pięknie to ujęłaś @wolnosc_mojej_duszy chyba co niektórzy na forum potrzebują takiego przypomnienia bo strasznie emocjonalnie reagują na komentarze

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

mi tam ciągle ktoś coś zarzuca pod moimi wypocinami i jest mi z tym dobrze hehe dziś np. usłyszalam, że piszę w stylu barokowym albo zbyt egzaltowanie etc etc no i super, przecież to żaden dramat gdy nasza twórczość się komuś nie podoba. Poczucie wartości powinno być zbudowane na mocnych podstawach już zanim się tu przyjdzie, a jeśli jest na lichych filarach z papieru to potem człek się spina i wybucha bo ktoś coś tam napisał ludziska, błagam, popuście jeden z drugim ten balon nadętego ego bo to jakaś kocia kuweta się z tego forum robi jak się poczyta co niektórzy tu wyprawiają i jak wojują niczym przedszkolaki z łopatkami i grabkami

Edytowane przez emwoo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@emwoo uwierz mi, że moja pewność siebie jako poetki (nie wiem czy pierwszy raz nie nazywam się tak bez uczucia jakiegoś zawstydzenia) jest dość średnia na jeża - że się tak profesjonalnie wyrażę. Nie byłoby mnie tu, gdyby nie została wzmocniona i trochę przygotowana na to - tu puszczam wirtualne podziękowania za to

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Myślę, że najważniejsze, to spotkać odpowiednich ludzi w odpowiednich momentach. 

Dystans do siebie - to trudne, wymagające wbrew pozorom wyższego poziomu inteligencji emocjonalnej. No ale z drugiej strony - czy walka o siebie i o swoje nie wymaga skrócenia tego dystansu? I gdzie leży jej granica? 

:)

Opublikowano (edytowane)

@wolnosc_mojej_duszy miałam na myśli pewność siebie jako człowieka, na fundamentalnym poziomie, a nawet głębiej, na duchowym. Gdy w tych eterycznych warstwach jest to mocno ugruntowane to później w każdej wyższej sferze życia wibruje i porywa swym aromatem :) ja jako dusza i osobowość zaklęta w ciele czuję swą moc i dlatego nikomu niczego udowadniać nie muszę :) a poetka to ze mnie żadna  haha obrazić mnie się nie da w zasadzie bo średnio mnie interesują opinie osób o mentalności jaskiniowców więc "śliny nie psuję" na potyczki rodem z kindergarden :) ot i cała prawda :) w całej historii czatów nie znajdziesz mnie tu uwikłanej w konflikty z innymi. Od toksyn uciekam, a energię daję tylko tam gdzie uznam, że warto. 

Edytowane przez emwoo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@emwoo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja też unikam konfliktów, ale czasem nie da się nie ubrudzić. Staram się dać pole do rozmowy - staram się zrozumieć i nie oceniać, ale każdy ma też swój charakter i potrafię też przyjąć, że ktoś musi się wypowiedzieć agresywniej - nie neguję też potrzeby, jeśli widzę w tym jakiś sens lub cel.

Ściskam i dziękuję :)

Opublikowano (edytowane)

Przeczytałem raz jeszcze i stwierdzam, że jednak nie jest tak źle. Dwa miejsca bym zmienił. W ostatnim wersie te promienie i ten zapach na mrozie. Co Ty na to?

Ten film to chyba „Poprzednie życie”. Szedłem na niego do kina, ale doszedłem na „Czas krwawego księżyca”. 
 

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jasne - zgadzam się. Natomiast żeby "łamać zasady" trzeba je znać. Sprawne operowanie w poezji nie tylko dotyczy słów - można wiele powiedzieć przez użycie odpowiedniej interpunkcji, również tej pozornie niepoprawnej. Można tak naprawdę wyrazić wszystko przy zastosowaniu świadomego "zapisu" wiersza, nadając mu właściwy sens. Jestem fanką takiej poezji i takiego zapisu. Styl futurystyczny jest mi znany i kochany. Natomiast nie lubię bylejakości w pisaniu, bo ja staram się szanować słowo, także cudze. Kocham o tym rozmawiać, kocham wymieniać poglądy na ten temat. A licentia... Cóż, moim zdaniem jest często nadużywana :)) 

Pozdrawiam serdecznie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Powiem Ci, że ja sam używam dużych liter w środku wiersz i ma to konkretne zastosowanie: podkreślić konkretne pojęcie. Niektórzy to dostrzegają a inni nie i trudno. Wydaje mi się oczywiste, że jeśli ktoś występuje przeciw konkretnym regułom to w konkretnym celu. Rozumiem, że to może razić, ale czy musi?

Pozdrawiam.

 

@wolnosc_mojej_duszy Bardzo cenię Twoją wypowiedź i w stu procentach się zgadzam.

 

A ja Ci powiem, że się przejęła bo trzeba być skończonym idiotą, żeby się nie przejąć. Ale Ty to masz gdzieś, prawda? Ważne, że odreagowałaś swoją własną rzeczywistość - do tego jednak przejdziemy pod Twoim wierszem a nie koleżanki.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Serio? Za emocjonalnie? A może z deka przesadziłaś? Może coś Ci się tam pomieszało i pleciesz jak podrzędny poecina?

Mnie to nie obchodzi i nikogo innego.

Mów za siebie.

Ważne, że się z tego śmiejesz. A ja się zapytam czy śmiać się będziesz jutro? A dlaczego to się dowiesz. Jutro też jest dzień  i wcale nie będzie lepszy od dzisiejszego.

A ja bym Cię prosił, żebyś nie obmawiała innych (konkretnie mnie) za plecami. Masz PROBLEM? Odnieś się do problemu!!!

Wyszczególniłem wyróżnione przez Ciebie i kolegę problemy i PROSZĘ się do tych problemów odnieść!!! Mam do tego dodać jeszcze coś nie cenzurowalnego czy wyraziłem się wystarczająco jasno Inteligentko?

Zobaczymy.

Tą moc możesz zużyć w toalecie i zdecydowanie nie musisz tego wylewać na innych.

Dlaczego więc wyrażasz się o innych skoro sama jesteś do niczego? CHACHA piszemy przez CH skrótowcu.

Dobrze, zaryzykuję bana.

*********

Nikt Ciebie tutaj nie chce.

 

Ponawiam - Proszę się odnieść do konkretnych zarzutów i nie obarczać innych osób swoim wątpliwym osądem .

Ile Cię nie było na forum? Może to jednak czas, żeby sobie pójść w Ch*****? Prawda?

TO kluczowe. Bez tego nie da się funkcjonować. niestety.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Otwarcie powiem, że przecinki kiedyś stawiano intonacyjnie, nie ma potrzeby wypisywać staropolszczyzną, wystarczy zrozumieć i domyślić reszty, jednak Tobie się to nie spodobało i napisałeś żebym nie używał jeśli sobie nie umiem poradzić, nie winię, bo nie wiedziałeś tego co teraz wiesz. Dyskusje są potrzebne. Dziś przecinki to rzecz składni. A wykładając różnego rodzaju teorie, czyt. teoretyzując, bo w gruncie rzeczy większość z nas jest amatorami, zachowajmy odrobinę dystansu. Bardziej rzeczowa niech będzie to wymiana, niż emocjonalna.
Ot, takie mam zdanie. Co do racji masz jej wile, pytasz więc odpowiadam, nawet jeśli to była retoryka z tymi urażeniami, to nie muszą razić. Z drugie strony powiedz to słońcu :)))
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiem cały czas to samo i jeśli cokolwiek Ci doradzałem to nie przez złośliwość, ale przez fakt, że rozumiem jak mało kto, że można sobie z tym nie radzić. Nie pamiętam konkretnego wiersza więc nie potrafię się odnieść. Przyznaję, że czasami bywam złośliwy... No bywa tak czasami :-(

 

Jak sobie życzysz. Zawsze można słuchać innych. Ja nie przyklaskuję jak coś jest faktycznie nie tam, ale rozumiem, że coś takiego może Ci się podobać.

 

@sam_i_swoi Podrzuć mi ten wiersz. Jestem mniej pijany obecnie. Może faktycznie coś spierdzieliłem? Jeśli tak jest to na pewno przeproszę. mam wady.

Opublikowano

Wiersz jest jak najbardziej w stylu autorki: w moim odczuciu - lekko i zwiwenie, a jednocześnie (mimo treści) z bólem istnienia. Oczywiście nad warsztatem zawsze można pracować, a serce  .... przyjąć ;) 

 

Pozdrawiam 

 

ps. Dziękuję Wam za dyskusję pod wierszem, bardzo ciekawe przemyślenia.

 

 

 

  

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mam dokładnie tak samo, napisal mi ktos (nie na tym forum) np. „Coś mi nie pasuje”, pytam w takim razie co nie pasuje, odpowiedzi brak do dzisiaj ;)

 

I to jest dla mnie wzorcowy przykład konstruktywnego komentarza

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...