Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Monia 

   Pozwól zaproponować "Złociste pola" w trochę zmienionej formie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

- ale obrazową i z zachowaniem wspomnianych melodyjności i wyważenia.  

 

krew przestała krążyć

jak martwe ciało

dusza odchodzi 

zagubieniem

w mrocznych korytarzach

 

stęskniona

za światłocieniami

bez żadnych obrazów śmierci

pragnie znaleźć klucz

 

zatrzymuje się na chwilę 

wśród złocistych pól

 

 

   Serdeczne pozdrowienia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   

   

Opublikowano

@Corleone 11 Twoja wersja również jest jak najbardziej w porządku.Przyznam szczerze,że niektóre z tych dawniejszych utworów trochę przerabiam,ponieważ nie odpowiada mi wersyfikacja bądź też część sformułowań.W sumie z tymi najświeższymi też tak czynię pozdrawiam;)

Opublikowano

@Monia

   Dzięki Ci wielce za odpowiedź oraz uznanie dla mojej wersji

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. Akurat ja dawniejsze utwory zamieszczam takimi, jakimi w tamtym czasie powstały: jako część ówczesnego mnie. 

   Serdeczne pozdrowienia.

    

Opublikowano

@Corleone 11 Każdy pod tym względem ma różne podejście.Trzeba też mieć szacunek do drugiej osoby i jej wysiłku.Ja takowy mam i gdy ktoś przedstawia mi swój punkt widzenia to staram się go w pełni zrozumieć pozdro ;)

Opublikowano

@Monia

   Masz rację: szacunek jest bardzo istotny.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pozwól mi powiedzieć, że prezentowanie własnej wersji danego utworu jest wyrazem właśnie tego. Wyrazem uznania, że ten oto obraz zasługuje na zatrzymanie się przy nim. A przecież bywa i tak, że jako autorzy sami czegoś nie dostrzegamy. Wtedy pozostawienie uwag w kulturalny sposób zdaje się być wlaściwym. 

   Serdeczne pozdrowienia .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...