Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Moja babcia miała taki długi, jak byłem mały, ale potem obcięła na krótkie, bo za dużo było z tym roboty.

 

Dobrze jest płynąć wraz ze strumieniem rzeczywistości. Wtedy życie jest piękne i stajemy się jakby młodsi. Zewnętrznym wyglądem też.

Opublikowano

@poezja.tanczy to tak jak w życiu, czasem też się dużo dzieje :)

Pozdrawiam :)

@Rafael Marius moja babcia zawsze miała długie włosy i nosiła kok. Dla mnie był on atrybutem "babcinności" :) Jako dziecko nie byłam w stanie wyobrazić sobie babci bez koka.

 

Fakt, w życiu warto płynąć z prądem, można odpocząć i się zrelaksować, pozwolić się życiu nieść, nie stawiać oporu, nie złościć się...

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jakoś nie odbieram tego strumienia jako strumienia życia. Coś innego powstaje w mojej wyobraźni, coś nieskazitelnie czystego i bliskiego naturze.

Jeśli zaś idzie o ten "strumień życia" to gdybym mu się poddał to po prostu już by mnie nie było. Trzeba było twardo stanąć w tym strumieniu, zabetonować stopy i po woli ruszyć do góry, do źródła.

 

Bardzo ładny wiersz, miło się czytało. Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

@Tectosmith dziękuję

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Interesujący i wyjątkowy komentarz. Tak wiele różnych znaczeń ma jedno słowo: "strumień"... 

Tak, masz rację, czasem nie wolno się poddawać strumieniowi życia. Czasem trzeba zawalczyć.

Pozdrawiam serdecznie

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tectosmith

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Berenika97 Tak, to w tym kierunku rozważania. Czy ja przed przyjęciem substancji i po to nadal ja. I czy lecząc objaw nie tracimy jednocześnie czegoś bardzo cennego, czegoś bardzo indywidualnego  w człowieku - na przykład jego ekspresję, jego barwny rys... Czyli nadal antypsychiatryczne rozważania rodem z "Lotu nad kukułczym gniazdem". Rozmawiałem kiedyś o tym z koleżanką-psychiatrą. Mieliśmy różnicę, bo według niej leki pomagają osiągnąć swoisty punkt 'normalnego indywidualnego stanu emocjonalnego'. Jakby ktoś założył okulary.  Osobiście jestem sceptyczny i broniłbym się przed lekami do samego końca, ale rozumiem, że są sytuacje gdy farmakologia jednak polepsza dobrostan.
    • Dziadzio Władzio rzekł wnuczkom (Zagacie): Teraz moje są rządy na chacie! I nie kwękać już mi tu. Macie luz-blues do świtu, babka spędza tę noc na sabacie.
    • ,, Pan mym pasterzem ,  nie brak mi niczego ,, Ps 23    rodzę się nagi bezradnie spoglądam  na świat  krzyczę głodny    jedzenie jak kasza manna z nieba  gratis    jeszcze nic nie zrobiłem dobrego  ani złego  a jestem syty    mama dach nad głową  czy to nie piękne    Pan moim pasterzem ... Jezu ufam Tobie    3.2026 andrew  Niedziela, dzień Pański   
    • Tak było pięknie - w pamięci zostanie. I tyle kwiatów na chłodnej płycie.  A dzisiaj wstaje nowy poranek i co z nim zrobić,  gdy boli życie.    Z żalu omdlewa. Co zrobić ma matka? Słońce znów świeci, ale nie dla niej.  Wiosennie śpiewa znów ptaków dziatwa.  ....... nie ma.  Świat idzie dalej.    Jak to opisać, gdy dziecko odchodzi.  Śmierci wydane nagle, bez woli.  Nikt tego nie chciał. Jak się pogodzić z pustką największą,  która tak boli.     PS Mam wątpliwość, czy mam prawo w ten sposób pisać, ale to impresja i moje emocje.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...