Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mam pytanie odnośnie zgłaszania postów - dlaczego obecnie tej funkcji nie widzę?

Kiedyś można było, po kliknięciu w "trzy kropki" ujrzeć opcję "zgłoś", a teraz widzę tam jedynie "udostępnij", 

obojętnie czy chodzi o wiersz, komentarz czy cokolwiek innego. Nie żebym z tego korzystała jakoś nagminnie, ale czasami się przydawało :)

 

Deo :)

Opublikowano

@Nostalgi.Nemo

Swoich komentarzy chyba tylko nie można było zgłaszać, ale wiersze już tak

(jak się je chciało przenieść do innego działu) ;)

Tak samo cudze wiersze i komentarze - można było zgłaszać (ale to raczej z innych powodów ;p).

Ale skoro u Ciebie jest z tym w porządku, to chyba problem jest tylko z moim kontem. 

Opublikowano

@Deonix_

Pod moim opowiadaniem są następujące opcje:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opcja „Zgłoś” wysyła powiadomienie, tylko nie wiem do kogo.

Opcja „Udostępnij” zawiera odnośnik, który możesz wkleić do tekstu.

 

Patrzyłem w „Profil->ustawienia", ale nie widzę tam żadnych ustawień, które kontrolowałyby opcje. Czy ten sam problem występuje na innym urządzeniu?

Opublikowano

@Deonix_

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie masz smartfona

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

W takim razie zainstaluj alternatywną przeglądarkę (Chrome, Opera, Microsoft Edge, itp.) i zobacz czy masz ten sam problem. Pierwszym krokiem w rozwiązywaniu problemu jest jego ustabilizowanie. Później będziesz mógł przeglądarkę wykasować.

 

Zanim to zrobisz, pomyśl: czy naprawdę potrzebujesz tych opcji? Osobiście używam jedynie opcji „Edytuj” (którą chyba masz), a odnośnik pokazywany w opcji „Udostępnij” możesz zawsze skopiować z paska zadań przeglądarki.

 

Powodzenia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Internetu w nim nie mam, póki co ;)

Mam jeszcze innego kompa, ale poza domem i nie chce mi się po niego jechać ;)

Napisałam w głównym poście, że "czasami się przydawało", więc nie jest to dla mnie jakaś ultrapilna potrzeba :))

A zapytać i się wywiedzieć przecież mam prawo :)

Z przeglądarką może się kiedyś pobawię, ale zbyt zajęta (innymi sprawami) na to jestem.

Dzięki za próbę pomocy :)

 

D. 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...