Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                          - dla Siostry

 

   - Drogi Juriju - Jezus pojawił się w sali tronowej trafem w chwilę po tym, gdy książę zakończył posłuchanie, zewsząd - jak to On. Przecież jak mogłoby być inaczej, skoro energetycznie i osobowo jest wszędzie naraz?* 

   - Mam dla ciebie interesujące wiadomości - powiedział, nim Jurij podniósł się z tronu, by Go powitać. 

   - To może mi pokażesz, zgodnie z naszym zwyczajem? - zaproponował w odpowiedzi. 

   - Zgodnie z potrzebą chwili, skoncentruj uwagę - odparł Ten, Którego Wszyscy Ciągle Pytają O Wszystko. 

   - Mmm! - uśmiechnął się książę. - Proszę, proszę - promieniał. - Mój wierny, dobry Oleg i Twój padawan Soa będą małżeństwem! Noo - uśmiechnął się ponownie. - I cóż to był za pojedynek! Szkoda, że mnie tam nie było, że nie oglądałem go na własne oczy... 

   - Właśnie go obejrzałeś na własne oczy - poprawił go Jezus. - Ale jeśli chcesz, możemy uczynić małą wycieczkę w czasie. Wrócić do innego wymiaru, wtedy byłbyś naocznym świadkiem. A zresztą... - celowo zawiesił głos wiedząc, że Jurij zaraz domyśli się, o co chodzi. 

   - ... nic straconego - książę dokończył tam, gdzie Jezus przerwał. - Bo Soa, wiedziona ambicją i kobiecą dumą, z pewnością będzie chciała powtórzyć pojedynek. I z pewnością znów będę musiał interweniować, bo naukę z tejże walki i moje pouczenie zrozumie dopiero, gdy poczuje po raz drugi, jak blisko znalazła się przejścia do innego wymiaru... - popatrzył na swojego Mistrza. 

   - Cóż - Tenże rozłożył ręce w geście imitującym bezradność. - Moim zadaniem jako jej Mistrza jest być cierpliwym. Znosić i powtarzać, aż zrozumie i przyjmie do umysłu i serca prawdę o sobie samej. Przy czym, jak widziałeś, do pewnej granicy. Chyba, że zgodziłbym się na stratę padawana. Co prawda, jako Wszechświat mogę wszystko - z wyjątkiem spotkania kogoś, kto byłby w stanie czegokolwiek mi zabronić. Ale jako mistrz, z drugiej strony patrząc, mam obowiązek dbać o bezpieczeństwo ucznia. Rozwój nie powinien dziać się za wszelką cenę. Poza tym, szkoda mi Olega i ich wzajemnych uczuć. 

   - Rozumiem - przytaknął Jurij - wszystko to prawda. Jak zresztą zawsze, gdy cokolwiek kiedykolwiek powiesz. A skoro tak sprawy się mają, znów będę potrzebował twojej pomocy. 

   - Chcesz wysłać Olegowi posłańca tam, gdzie znajduje się obecnie - Jezus odpowiedział spojrzeniem na spojrzenie. - Z przyjacielską propozycją, że urządzisz mu przyjęcie zaręczynowe, a potem ślub I wesele. Bez jego organizacyjnego uczestnictwa. Świetny pomysł, mój były uczniu - uśmiechnął się Jezus. - Zasłużyłeś na tytuł mistrza. Olegowi będzie bardzo miło, o Soi nie wspominając. Też się ucieszy... 

Cdn. 

 

   * Uważny Czytelnik z pewnością skojarzy tę scenę z filmem "Lucy", wyreżyserowanym przez Luca Bessona w 2014 roku.

 

   Sahline, 16. Czerwca 2023

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Bogactwo bogactwem, ale czy dla Soi majątek ważniejszy jest od uczuć ? A co stałoby się, gdyby zabiła Olega? Wtedy nic by wyszło ze ślubu . Ale w ów czas książę mógłby zechcieć, aby zajęła jego miejsce ... 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie chcą cię widzieć pod osłoną nocy, o nie. Na srebrnym talerzu jeść złotych rozgwiazd. Ocean wyrzucił je na rozbitej klepsydry piasek. Mackami sięgają nieba, umierając na dnie odbitych pomruków fal. Płynie nurt niezatapialny, mąci światło latarni, podbija statkom kadłuby. Kołysze we mgle ze srebrnych nici hamaki, śpią w nich tajemnice. Zaklęte w gwiezdnym pyle, rozświetlą kompasu kierunki. W oku lunety nie widać kresu horyzontu. W marynarskim kole toczy się tęsknota za szyfrem. Zacumować już nie ma gdzie.   Słychać wrzask mew, ich białe skrzydła tną wstający świt. Wyrasta nadzieja z nagich koron drzew, drapią jego twarz. Milczy. Pogłębione bruzdy okrywa kobaltowej toni cierń. Zapada w bieli, głęboko się skryje, za puchem szarym, zaczeka. Zanim kurtyna uderzy w grunt, wypali w niej siatkę do połowu ryb. Skąpie w niej swoje czyste dłonie. Z bryzy wyrzeźbi bałwany. Opadnie z impetem naturalnej siły, odbije w tafli spojrzenie i rozproszy się w złudzeń mgnieniu. Widok rozciągnie się nie skończony, kulę ściśnie mocniej atmosfera.  
    • dziwność  nie zna granic    cóż za pogoda  upały  nic mi się nie chce  jak byłem młody ... niestety  dziś trzeba dźwigać  dwadzieścia jeden lat …   ojciec powiedział    już chciałem  cię synu skreślić    ale ...   DOPÓKI MARZYSZ  WSZYSTKO PRZED TOBĄ    i spojrzał na mamę    ONA  ONA CHYBA JUŻ... przestała    a przecież  taka śliczna i młodziutka    JA NIGDY  NIE PRZESTANĘ MARZYĆ    7.2026 andrew  Sobota, już weekend  dziś młodość często zmęczona życiem  a my …   nie przestawajmy MARZYĆ   
    • @karenka @Marek.zak1 dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • nie wstydźmy się łez one są jak lek który pomaga zrozumieć trudne dni   one nie muszą boleć czasami pomagają zrozumieć to coś   nie ukrywajmy ich niech zdobią naszą zmęczoną twarz   Nie wstydźmy się łez to nie przegrana to prawda która pomaga żyć      
    • Niezwykle mocna satyra... czytelna metafora władzy jako lalkarza – świetnie oddaje poczucie kontroli i manipulacji systemowej...pozdrawiam serdecznie* 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...