Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Modyfikacja dawnego tekstu

–––––––——/?———————

 

 

Specjalnie przyszedłem na cmentarz, żeby przezwyciężyć strach.

 

Podobno to znakomita terapia i szansa na zwycięstwo. Najpierw uwierz w istnienie wroga, następnie rozpracuj na ile to możliwe, jego słabości, żebyś wiedział z czym walczysz i jakie środki zaradcze zastosować. A zatem stoję między grobami i czekam na powtórkę z rozrywki. Zupełnie nie wiem, co jest naprawdę, a co tylko w głowie. Chociaż wczoraj na przykład wdepnąłem w namacalny, dowód. Przylepiony do podeszwy, śmierdział jak jasna cholera. Jednak pewności nie mam, czy faktycznie coś czułem, czy tylko umysł tak postanowił. Teraz stoję i czekam. Zawsze początek o tym samym czasie. Sześć minut po szóstej.

 

Zaczynają jak zwykle bardzo spokojnie. Niczym muśnięcie motylich skrzydeł. Tyle, że czarnych ze srebrnymi obwódkami. Pełzną nisko na ziemi, z niekształtnym szelestem. Wiem, że to one. Nie wszystkie. Mam w środku jeszcze białe, lecz one nie wyłażą na zewnątrz. Nie chcą być pobrudzone, walczyć jak równy z równym. Czuję je w sobie odczuwając ich lęk. Zawsze tak samo. Może dzisiaj będzie inaczej. Żebym chociaż zobaczył szarość.

 

Jest ich coraz więcej. Wyłażą z mojej głowy. Z oczu, z nosa, z uszu. Suną na dół. Czuję obrzydliwe, wilgotno zimne, łaskotanie. Jeszcze w miarę spokojne. Czarne rozpłaszczone koty. Lecz z każdą chwilą są coraz bardziej agresywne. Nie mogę ich w żaden sposób zniszczyć lub nawet złagodzić niekomfortową sytuację. Podejmują jak zwykle nagły frontalny atak. Mam wrażenie, że stoję w czarnej falującej rzece. Zadają rany, chociaż nie widzę żadnej krwi. To raczej oddzielne skrawki umysłu odczuwają ból. Aż nie mogę uwierzyć, że nie wirują wokół szarych fałd, schowanych pod sklepieniem z twardej kości.

 

Dlaczego wybrały właśnie te długaśne, zakręcone u dołu kolumny, w zabłoconych butach? Zawsze tak samo. Powtarzają to jak mantrę. Widocznie nie wszystkie zamiary wroga, są mi znane. Paskudnie płaskie, ciemne, prześwitujące plamy. Widzę przez nie chodnik. W tej właśnie chwili, początek tego, co mnie najbardziej przeraża, chociaż przeżywałem to już wiele razy. Wiem co za chwilę nastąpi i nie mogę tego zmienić. Są niezniszczalne, uparcie powtarzają ciągle to samo. Kształtują z samych siebie, to co zwykle. Stanowczo i dokładnie. Baz pośpiechu. Wiedzą, że nie ucieknę.

 

Jestem wewnątrz, ale nie w takiej zwyczajnej drewnianej. Stoi pionowo. Ściany uplecione z lepkiej, czarnej koronki. Jestem wewnątrz kokonu z pajęczyny, w kształcie trumny. Po wewnętrznej stronie, łażą malutkie trupie czaszki, na srebrnych włochatych nóżkach, wymachując tycimi narzędziami, w kształcie wspomnienia żniw. W innej sytuacji, byłoby to nawet zabawne. Tyle razy je widziałem, że nie powinno to robić na mnie żadnego wrażenia. Jednak teraz zaczyna być inaczej niż zazwyczaj, co jest dla wielce niepokojące.

Nie wiem, co będzie za chwilę.

 

Trumna jest coraz mniejsza. Zimne ścianki dotykają ciała. Odczuwam cholerną klaustrofobię. Twarde czaszki wyżerają otwory wszędzie, gdzie tylko mogą. Wchodzą w każdy zakamarek opakowania duszy. Przybywa ich coraz więcej. To tylko pokręcone urojenia. Tak myślałem jeszcze przed chwilą, ale teraz pewności nie mam… gdyż nie jest tak, jak być powinno. Czuję, że łażą pod skórą, chociaż wizualnie nie dostrzegam żadnych zmian. Odczuwam przemożną chęć wyjścia na zewnątrz, by głęboko odetchnąć, zaczerpnąć chociaż stęchłego powietrza, bo przecież innego w moim umyśle nie ma.

 

Nic z tego. Im bardziej rozpycham wilgotne śmierdzące ściany, tym bardziej są bliżej mnie. Zmuszony jestem oprzeć plecy o koronkowe wnętrze trumny. Na ile to w ogóle możliwe, chce być jak najdalej, gdyż na przeciwległej ścianie, widzę przylepionego trupa. Wygląda jak płaski rozkładany obraz. Bardzo cuchnie, a zniekształcona twarz –z okiem na zewnątrz i bez ust – kogoś mi przypomina. Na domiar złego spleśniałe ciało, złośliwie prześwituje. Zauważam przez wnętrzności zwłok, nagrobki na cmentarzu. Jedno na drugie nachodzi. A właściwie całe wnętrze jest teraz półprzezroczyste. Wiem, że po drugiej stronie, czeka w miarę normalny – czyli jaki? – przyswajalny świat. Jest na wyciągnięcie ręki, ale nie mogę go nawet dotknąć.

 

W pierwszej chwili nie wiem, na co dokładnie patrzę. Dostrzegam jakieś białe plamy na cmentarzu. Dopiero po jakimś czasie uświadamiam sobie, że na każdym grobie, siedzi przykucnięta niewielka dziewczynka, w białej sukience. W tym cały półmroku, wygląda to niesamowicie. Niczym białe kwiaty, na ciemnych nagrobkach. Albo raczej łabędzie śpiewy. Nagle wszystkie w tym samym momencie, spoglądają w moim kierunku. Nie widzę ich twarzy. Tylko dwa żółtawe punkty zamiast oczu. Jednocześnie rozkładają delikatne ręce. Przeobrażają w skrzydła. Są białe, ale strasznie postrzępione. Wiele piór chłoną nagrobne płyty. Białe żaglówki z wysokiej fali, wchłaniane przez mogiły, niczym topniejące grudki zapomnianego śniegu.

 

Słyszę delikatne trzepotanie. Dziewczynki wzlatują ponad groby. Krążą dość wysoko, oświetlane blaskiem srebrnej tarczy. Szare cienie, deformowane na pomnikach i nazwiskach zmarłych, cicho szeleszczą ostatecznością. Nie wiem zupełnie, czy chcą mnie zniszczyć, czy pragną uratować. Krzyczę wniebogłosy, tak na wszelki wypadek. Nic z tego. Kokon jest dźwiękoszczelny. Krążą coraz wyżej. Niektóre są widoczne na tle księżyca. Z jednych grobów wypełzają błękitne wstążki, a z innych szare. Tylko z nielicznych, złotawe warkocze płomieni.

 

Zauważają mnie. Zniżają lot. Słyszę zanikający szum skrzydeł. Lądują wokół trumny. Patrzą na żółtymi oczami. Czuję ciepły oddech i widzę z bliska ich twarze, ale nie mogę określić wyglądu. Jakbym nigdy w życiu takiego czegoś nie widział. Patrzę, ale mój mózg nie przemienia widoku w zrozumiały obraz. Zaczynam wierzyć, że mi pomogą, chociaż sam już nie wiem, w co wierzę tak naprawdę. Trumna jest nadal wokół, ale chociaż obraz zwłok zniknął. Na jego miejscu dostrzegam złotawą poświatę oraz szaro  białe plamy, pulsujące na ścianach. Może wreszcie ze mnie wyszły i zaczęły walczyć. A one widząc, że sam sobie pomagam, przyfrunęły, by dodatkowo pomóc. Nie mam bladego pojęcia, co to wszystko znaczyć.

 

Dziewczynki skrzydłami, otaczają ażurową trumnę. Dotykają jasnych cząstek. Wszystko zaczyna skwierczeć i dymić. Jakby jedno do drugiego zupełnie nie pasowało. Tak naprawdę nie wiem, czy chcą mnie zabić, czy wręcz przeciwnie… pragną zniszczyć niechcianą skorupę, w której szaleje uwięziony umysł. Szczur w klatce, w którym ściany są blisko, a jednocześnie tak daleko, gdzie na horyzoncie widać drzwi, do których już dawno zgubiłem klucz.

 

Podejmuję ryzyko. Nic więcej nie mogę uczynić. Zupełnie niespodziewanie trumienny kokon znika. Dziewczynki też. Nie wiem, co było grane. Jeszcze nie bardzo rozumiem, sens koncertu.


 

***

 

Specjalnie przyszedłem na cmentarz, żeby przezwyciężyć strach...

 

 

 


 


 

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Annna2   tego nie powiedziałam, nie wiem... dlatego się nie wypowiadam na pewno warto się tym zainteresować! i to zrobię    @Robert Witold Gorzkowski   Tekst jest napisany z przymrużeniem oka. Może się wydawać, że rozprawiam się z mitem – i w pewnym sensie tak jest – ale stare fotografie to także sacrum, zupełnie jak Twój dworek.   Poza tym ten nowy, „plebejski” czynnik potwierdza realizm postaci z Lalki – zarówno jeśli chodzi o ich losy i wybory życiowe, jak i cechy charakterologiczne.   Prawdą jest, że Lalkę odczytywano również jako powieść z kluczem (i to nie tylko lokalne kumoszki). Prawdą jest też, że jako pierwowzory Wokulskiego typowano Antoniego Langego oraz Stanisława Strójwąsa seniora.   Kochani- dziękuję za ciekawe wpisy i polubienia

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Czy jesteśmy pierwsi i ostatni Are we the first to be the last Czy kości zostały już rzucone Have the die already been cast To bardzo niepewna linia It's such a very precarious line Między ukamienowanym a skamieniałym Between stoned and petrified Gdyby Edypowi nigdy nie powiedziano o jego losie If Oedipus never was told his fate Czy byłby w stanie to poruszyć Would he have been able to shake it Jeśli nie widzisz klatki, w której się znajdujesz, jak możesz ją rozbić? If you can't see the cage you're in, how can you break it? Czy sygnał zniknął? Is the signal gone? Czy już się rozpadliśmy? Have we disintegrated yet? Dlaczego wszystkie gwiazdy wyglądają na tak zniechęcone? Why do all the stars look so disaffected? Czy ludzie są niczym więcej niż maszynami do mięsa? And are humans nothing more than meat machines? Czy jest ich więcej? Or is there more? Czy jest nas więcej? Is there more to us? Zbyt zajęty ponownym pisaniem historii Too busy rewriting history Aby zobaczyć, co przyniesie jutro To see what tomorrow brings Zbyt zajęty udawaniem, że jestem czysty Too busy pretending to be clean Nigdy nie możesz powiedzieć, co naprawdę myślisz You can never say what you're really thinking Ponieważ jeśli kwestionujesz ich przekonania Because if you question their beliefs Albo założenia, że cię zniszczą Or assumptions they'll destroy you Jeśli nie widzisz labiryntu, w którym się znajdujesz, jak możesz z niego uciec? When you can't see the maze you're in, how can you escape it? Czy sygnał zniknął? Is the signal gone? Czy już się rozpadliśmy? Have we disintegrated yet? Dlaczego wszystkie gwiazdy wyglądają na tak zniechęcone? Why do all the stars look so disaffected? Czy ludzie są niczym więcej niż maszynami do mięsa? And are humans nothing more than meat machines? Czy jest ich więcej? Or is there more? Czy jest nas więcej? Is there more to us?
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      bo to jest tak co się dzieje jak łysy idzie na plażę? - słońce przygasa a dwóch łysych - zaćmienie :))))))
    • @Annna2 tak ten rycerz to nie mój wymysł on się pojawił na grobie Anhellego symbolizując że sama walka nie wystarczy. A ten kur to jest wołanie o współczesne przebudzenie się narodu. Jest kilka innych symboli pęknięty kamienny stół wiadomo co oznacza w symbolice chrześcijańskiej a jest razem z wiarą spychany współcześnie do grobu itd. Nie chcę tutaj rozbierać tego tekstu bo to jest chyba niepotrzebne kto chciał to się sam domyślił. Natomiast słusznie zauważasz katastrofę moralności i upadku dążeń narodowo historycznych. Dla współczesnych przestaje to mieć znaczenie i za cukierki z unii wyzbywamy się naszej tożsamości a przede wszystkim wiary. Ten teledysk też nie jest bez powodu dzisiejszym językiem mówi o nieuchronnym upadku i ślepocie rządzących. 
    • @Annna2 jestem jeszcze zaspany i źle przeczytałem Twój tekst.  @Annna2 chciałem zwrócić uwagę na aspekty o których nikt nie wspomniał. Więc ogólnie. No i trochę o moim narcyzmie więc tak aby nikogo nie urazić. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...