Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                         - dla Belli 

 

   - Ee... Tak, tak w ogóle to cześć, Kruszynko - Mil częściowo odzyskał przytomność umysłu i zdolność odpowiadania. Zaraz po tym przyszła mu do głowy myśl, aby uśmiechnąć się do córeczki-aniołki. Tak zwyczajnie i tak po prostu. 

   - Właśnie, tatku. Może uśmiechniesz się do mnie? - zapytała. 

   Mil odniósł wrażenie, że okoliczności są na tyle dziwne, że wręcz powinien osłupieć po raz drugi. Chociaż lekko. Opanował się jednak. 

   - No nie! - zdecydował, że usiądzie, po czym roześmiał się swobodnie czując, że opada zeń wokółokolicznościowe napięcie. Usiadł, zgodnie z pomysłem. 

   - Tak, Kruszynko: masz rację - przywołał na twarz uśmiech, starając się o jego naturalność.  - Proszę - druga próba wypadła bardziej naturalnie. 

   - Mamusiu! - zawołała Nowonarodzona - spójrz tylko, tacie udał się uśmiech! 

   - Właśnie patrzę, kochanie - Bellomama zaśmiała się radośnie. - Faktycznie! 

   - Dobrze, że usiadłem - kolejnym roześmianiem się Mil rozwiał napięcie do końca. - Tak. Zdecydowanie. Mmm... Wiecie co, moje kochane? Cieszę się bardzo, że już wszystko dobrze. I że jesteśmy już razem we trójkę. 

   Bella uśmiechnęła się, pozwalając Małej mówić. 

   - Już wszystko dobrze, tatku? - zapytała,  zrobiwszy niewinną minkę. - A to było cokolwiek źle? Byłam grzeczna i zdrowa u mamusi pod sercem. Urodziłam się zdrowa, mamusi też nic dolega. I też cieszę się, że widzę was na własne oczy, bo przedtem mogłam was widzieć wyłącznie tak duchowo. No i słyszeć oraz czuć. 

   - Taak... - rzekła Bella, powstrzymując śmiech. -  Co na to powiesz, meu querido? 

   - Chyba tylko to, co oczywiste - roześmiał się ponownie. - Dobrze, iż usiadłem... 

 

                              *     *     * 

 

   - Jest piękna po tobie - odezwał się Mil do żony, gdy Kruszynka, wiedziona ciekawością, udała się pozwiedzać trochę miejsce swoich narodzin. Samotnie, zgodnie z życzeniem. - I mądra. Też po tobie. 

   - Ma pełnię anielskich mocy - odpowiedziała Bella. - Jest w stanie zajrzeć do każdego umysłu i zobaczyć wszystkie myśli danej osoby: tak materialnej, jak wyłącznie duchowej. Widzi od razu, jaka energia otacza daną istotę. Nie można do niej podejść ani tym bardziej jej dotknąć bez jej zgody. To część jej natury, ale ponadto porusza się w swoistym polu ochronnym, które może przeniknąć tylko ktoś, będący na odpowiednio wysokim poziomie pozytywności. Inaczej nie można zbliżyć się do niej; zetknięcie z kimś lub z czymś zbyt niskim energetycznie wywołuje u tej osoby lub u tego czegoś więcej nieprzyjemne wrażenia, zarówno fizyczne, jak duchowe. Im niższy poziom, tym silniejsze. Dzięki temu jest absolutnie bezpieczna.

   - Jesteś tego pewną, jak rozumiem - Mil popatrzył na żonę upewniającym się spojrzeniem. 

   - Całkowicie - Bellożona uśmiechnęła się w odpowiedzi. - Ser calmo, bądź spokojny. Dlatego nie pójdzie w bibliotece do Działu Ksiąg Zakazanych, ani do Zakazanego Lasu, chociaż jest ciekawa wszystkiego. W tamtym dziale wiele ksiąg uległoby zniszczeniu, czego jest w pełni świadoma, a szanuje księgi jako, tak czy inaczej, owoc czyjegoś energetycznego wysiłku. A w Zakazanym Lesie...

   - Zakazanym - Lesie? - Mil poczuł jakby coś jakby lekkie zaniepokojenie, pomimo zapewnień żony.

   - Cóż... - Bella uspokajająco uścisnęła dłoń męża. - Tam Aragog mógłby popaść w żałobę i depresję... rozumiesz, prawda? 

   - Aż tak? - Mil spojrzał na żonę wciąż z pewnym niedowierzaniem.

   - Aż tak - potwierdziła. - Pająki to raczej mało pozytywne stworzenia, z pewnymi wyjątkami oczywiście. Ale dusze, które w nich zamieszkują, są zasadniczo młode, a więc i mało doświadczone. Zaś Aragog, chociaż Hsgrid opiekował się nim właśnie dlatego, że wyczuwał w jego aurze pozytywne przebłyski... Cóż - powtórzyła. - O ile sam by przeżył. 

 

                              *     *     *

 

   - Mamusiu. tatusiu! - zawołała Kruszynka, wbiegając do pokoju, otworzywszy sobie uprzednio drzwi telekinetycznie. - Byłam na dziedzińcu, we wszystkich wieżach i na wszystkich piętrach - wyliczyła jednym tchem. - W bibliotece jedne drzwi nagle się zapaliły, pan Filch musiał gasić... A w Zakazanym Lesie jakoś pusto, chociaż fajnie było spotkać jednorożce i centaury... 

   Bella i Mil spojrzeli po sobie, nic mówiąc. Dziwnym zbiegiem okoliczności równocześnie... 

   Cdn. 

 

   Voorhout, 19. Maja 2023 

   

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Corleone 11 Jest taka polska książka o wiele bezpieczniejsza dla dzieci, też jest w niej magia i trójka bohaterów. Akcja rozgrywa się w naszych czasach, prócz 11 części, gdzie podróż dotyczy zdobycia pióra T-rexa. Przeczytałam synkowi pierwszą i trzecią część, córka czasem słucha, nie ma tam tej czarnej magi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1   Bardzo dziękuję!  Najgorsze są właśnie te myśli - staram się je zostawiać w przedpokoju. :) Czasami są jednak - tak jak piszesz - bardzo natarczywe. :) Pozdrawiam. :) @bazyl_prost Dziękuję! Kompletnie nie umiem tego zrobić. :))) Pozdrawiam. :)  @tie-break Bardzo dziękuję! Niesamowity komentarz - tak jakbyś czytała moje myśli i jeszcze dodała bardzo trafną ich interpretację. 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       To jest świetne! Brzmi jak poezja sama w sobie, bardzo dużo dowiedziałam się o swoim wierszu. Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam. :)))
    • W styczniu wszystko jest zmrożone, Mamy dwoje dzieci. Oboje są one. Ta zasada w styczniu obowiązuje: Jedna jest w szkole, druga się kuruje.   W lutym szaleją śnieżne zadymki. My mamy dwie małe dziewczynki. Każda niech będzie błogosławiona ---- I ta w szkole i ta położona.   Marzec to miesiąc żenady i zamieci. Siostrę ma każde z naszych dzieci Jak Jaś i Małgosia się razem trzymają, Z benzoesem pod nosami kichają.   Kwiecień z wód burzliwych się składa I wizyt lekarza co córkom gardła bada. Mając też syna i klacz o rączych nóżkach, Mielibyśmy konia, I chłopca, I dwie dziewczynki w łóżkach.   I Ogden: In January everything freezes. We have two children. Both are she'ses. This is our January rule: One girl in bed, and one in school.   In February the blizzard whirls. We own a pair of little girls. Blessings upon of each the head ---- The one in school and the one in bed.   March is the month of cringe and bluster. Each of our children has a sister. They cling together like Hansel and Gretel, With their noses glued to the benzoin kettle.   April is made of impetuous waters And doctors looking down throats of daughters. If we had a son too, and a thoroughbred, We'd have a horse, And a boy, And two girls In bed.
    • @Nata_Kruk Dziękuję.  
    • @hania kluseczka Takie jakby sklejone ere Ci wyszło. My tam w Zabawach umieszczamy te wiersze kobieco-męskie.
    • Na brzegu   ktoś  wspomniał o czasie jak o rzece   stałem nad brzegiem i patrzyłem jak woda niesie liście z wczoraj do jutra   w tle starożytny bóg o oczach kota mrugał leniwie a my w pośpiechu wymienialiśmy sekundy na bilety do nigdzie   kontekst byłby kluczowy ale siedzieliśmy  w ciemnej sali i czekając  na napisy końcowe   czy to już koniec czy dopiero początek  gdzie duchy wymieniają się opowieściami o zapomnianych życiach na ostatniej stronie księgi   puste linie czekają na słowo które nigdy nie padnie  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...