Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pochłaniała wszystko. Każde spojrzenie
stawało się ostatecznym sądem i karą.
W porywie niezrozumiałych gestów szukała
ocalenia. Wyrywała strzępy chwil. Razem.

 

Nastał początek. Korowód roztańczonych
dni zdawał się być ukojeniem ciszy. 
Blask wypalał źrenice. Bolały łzy.
Wtedy zasłaniała okna, adoptowała się.

 

Nie przypuszczała że potrafi
wyrzeźbić własną twarz.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...