Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

usiadł skulony
w kącie pod kaloryferem
z przemoczonymi skrzydłami
od deszczu
bezradny jakiś
jak samotne dziecko
stojące na wielkim skrzyżowaniu

przycupnął tylko na chwilę
między jednym tchnieniem życia
a drugim
to przez ten deszcz
między sekundami

chciałabym by przybył tu dla mnie

drżącymi ramionami otulił kolana
i patrzył na mnie
stałam na przeciwko
przy kredensie
w jego oczach czaiła się trwoga
pomyślałam
że przed czymś ucieka

wtedy rozkwitł usmiechem
i zniknął
została tylko kałuża kropel
spadających
z jego przemoczonych skrzydeł

Opublikowano

dziękuję za komentarze.
tylkojedno słowo co do tytułu -
ten wiersz nie ma tytułu, ale bez niego nie mogłam go zapisać więc tak po prosu wzięłam dwa pierwsze słowa. Nie lubię pisac tytułów:)

Opublikowano

Witaj Edyto, wiersz ma w sobie sugestywny nastrój,subtelne słowa i określenia działają na podświadomość, jest w nim potencjał .Potrafisz zbudować słownoplastyczny obraz ale zawarłaś też w nim zbyt dużą ilość dopowiedzień, rozciągając nieco ten klimat . Niemniej jednak jestem na tak , bo karmi wyobraźnię i pobudza do refleksji , nie pozostał obojętny .Pozdrawiam serdecznie ;-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Z pomysłem, Bereniko. Czyta się jak sms-y, ale jest w nich poezja związku.
    • @Sylwester_Lasota Ojtam, ojtam.  Dzień dobry Sylwestrze, dziękuję :)
    • Przyszła zima niby jesień przegoniła   aby zieleń tego świata przykryć lodem   wciąż za szybko niczym pędem choć spóźniona   jednak w czasie w białym puchu tak jak matka   co to biedę swej dzieciny swymi dłońmi   okryć chciała by tę nędzę co świat widzi   choć na chwilę zatrzymała.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • S: „Kocham cię” to nie zgoda, żebyś sięgała po mnie tylko wtedy, gdy drżysz.   F: A moje „kocham” nie jest schronieniem, dla twoich wahań ukrywanych pod słowem troska. S: Nie jestem podstawką pod twoją samotność, ani miejscem, gdzie zsypujesz okruchy swego lęku.   F: Nie szukam kogoś, kto mnie uniesie, tylko kogoś, kto nie odstawi, gdy zobaczy pęknięcie.   S: W tym duecie nie chcę być spodkiem, przesuwanym tam, gdzie akurat ci pasuje.   F: A ja nie chcę być filiżanką, którą się stawia ostrożnie, ale nigdy nie bierze do ust.   S: Relacja to nie blat stołu, na którym muszę stale uważać, żebyś ty czuła się stabilnie.   F: Ja tylko próbuję nie spaść z krawędzi, kiedy ty milczeniem studzisz wszystko, co jeszcze jest gorące.   S: To, co nas łączy, nie jest już miłością, tylko mapą miejsc, które kruszysz ciężarem twoich potrzeb.   F: Moim błędem było wierzyć, że dasz mi ciepło, którego sam nigdy nie umiałeś utrzymać.   S: Nie jestem naczyniem do napełniania. Jestem tym, co zostaje, gdy przestajesz pić i odstawiasz mnie na bok.   F: Nauczyłam się, że mogę stać bez ciebie.   S: Nie zauważyłem momentu, w którym przestałem być potrzebny.   F: Bo zawsze byłeś potrzebny - tylko nigdy obecny. Po prostu - jesteś już zbędny. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...