Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1

okno
białe i szare bryły
bezkształtna głowa
brązowego maczo
nieznajome dziecko
z nieznajomą matką

Zaczepiam kobietę
moją córkę

Półdesperacko
rozglądam się wokół
z blaskiem ludowej polskiej
religijności
"w oku"

kibice
........nie wsiedli

Jestem piękna
choć nie

do końca

"wysiadam"

wysiadłem



2


teraz topię
w winnym soku
wieloowocowym

w tym autobusie
miała swe miejsce
wylędarnia złudzeń
bardziej martwych
niż drzewa
wyrastające
z absurdalnych szczelin
w asfaltowej powierzchni
dżungli

krągle i duże
jak kule do kręgli
wielkie piersi
lokalnej merlin
monroł

dawne sprawne
idealne siły życia
topie w winnym soku
wieloowocowym

Opublikowano

Nie podoba się i to z wielu względów.
Wersyfikacja strasznie męczy, rozenterowany tekst okrutnie. Jaki jest sens umieszczania jednego,dwóch wyrazów w osobnym wersie, w przypadku kiedy 5 słów stanowi całą myśl, a poćwiartowanie jej bynajmniej nie zwiększa pola interpretacji (nie czyni bardziej wieloznaczną)?
Myślę tu o:
wielkie piersi
lokalnej merlin
monroł

banał: 'asfaltowa dżungla'

wyliczanka w pierwszej strofie

3x wsiadanie.

Całość dosyć nurząca. Ale całkiem możliwe że to ja jestem uprzedzony do tego typu poetyki i inni będą potrafili odnaleźć coś dla siebie, czego serdecznie życzę :)
Pozdrawiam
Coolt

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...