Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W kołyskach z morfiny twój ból ukoimy
a ciało złożymy do grobu.
Tam kości złamane, tam ścięgna zerwane,
tam skóry impregnowane.

Przytulam do skroni opuszek znużenie.
Pulsuję, już czuję. W wibracjach spełnienie.  

 

Rytm miękki 
aż dźwięki
spływają jak pot.
Rytm miękki
aż dźwięki
(gdzieś obok śpi kot).

 

W kołyskach z morfiny twój ból ukoimy
a troski złożymy w ofierze.
Co mrok nie pochłonie, w popieli zatonie.
Tam świt, tam genesis, 
tam koniec.

 

Przerzucam w niepamięć obrazy skalane
dotykiem, spojrzeniem i słowem.
Baranki znów trzeba zagonić do nieba.
Ile ich? Nikt się nie dowie...

 

Rytm miękki 
aż dźwięki
spływają jak pot.
Rytm miękki
aż dźwięki
(gdzieś obok śpi kot).

 

Już zaśnij ohydo, ze stwórcą hybrydą
na łącz infolinii do ściany.
Słuchany, widziany.

 

Dobranoc.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... tak, jest naprawdę nieźle... ale wobec tematu, który podjąłeś, całość jawi mi się bardzo dobra.

Mnie także dreszcze przeszły i.. nie trzeba o nic pytać, co najwyżej.. domyślić się...

Raz jeszcze, dużo ciepła.. dla Ciebie.

ps. to przerażająco smutny wiersz, co dobrze oddałeś w strofach.!

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_TalarMasz rację - dziękuję 
    • Wieczorną porą, u schyłku sennego dnia, na piaszczystej ścieżce, stał ślimak bez muszelki. Rudzielec miał coś pod sobą, niuplając do bezzębnej gęby. Wzbudził moje zainteresowanie. Może to gałązka z drzewa, jak miło na chwilę się zatrzymać. Pochyliłam się więc nisko zajrzeć, czym tak się leniwie posila. Zawzięcie przyssany nie pozwalał sobie na przerwę. Moja ciekawość była silniejsza, od dobrego wychowania. Nie przeszkadzać nikomu w jedzeniu, ta zasada poszła razem ze mną na pobocze, szukać patyka do podważenia ślimaczego oślizgłego cielska. Szturchnęłam go najdelikatniej, jak tylko ludzką ręką można to zrobić. Oderwany z niesmakiem, skurczył się w sobie. Po obadaniu sprawy. Ślimak zjadał ustnik od peta z papierosa. Wniosek: Uzależniony ślimaczy się palacz zawodowiec, wychodzi zajarać w przerwie z trawy. Ludzie! Nie rzucajcie petów, gdzie popadnie. Dbajcie o zdrowie zwierząt.
    • @Migrena Dziękuję. :) 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Przemyślałem, rzeczywiście z uwagi na prosty fakt, że marynarki posiadają dwa rękawy.    Też zastanawiałem się, czy    niech będą  przeskalowane niczym marynarka  z szeroko zarysowaną  linią ramion       
    • @Berenika97 To dla wielu staje się częścią życia, myśl, że robią coś dla zmarłego, ale też ma sens dla nich samych, regularne wyprawy, spotkania. Moja babcia tak miała, a też regularnie i bardzo chętnie chodziła do przychodni. Tam miała ulubionych lekarzy, pielęgniarki, znajomych, a ważnym celem było "zdobycie" skierowania do sanatorium. Takie wyjście było celebrowane, wybierane ubrania, a nigdy nie narzekała, że musiała długo czekać.  Autentyzm twoich dialogów robi wrażenie. Pozdrawiam  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...