Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Widzę 

 

Drzwi się uchyliły 
I wpadła smuga światła 

 

Choć jeszcze nie wiem 
Co jest za drzwiami 

To czuję 
Że to światło 
Nie jest sztuczne 

 

I słyszę już nawet ich głosy 
Są radosne i spokojne 
Rozmawiają o czymś z ożywieniem 
I wyraźnym 
Oczekiwaniem

 

I czuję

Że drobinki kurzu 
Tańczące w powietrzu

Dokładnie wiedzą 

Jak mają tańczyć 

 

Wzruszenie 
Ściska mnie za gardło 
Bo wiem już 
Że te rozmowy 
Są o mnie 

 

 

 

 

 

Czy to da się zrozumieć, że te głosy są zza drzwi? Pracuję nad nim 

Edytowane przez ChesireCat
Literówka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@ChesireCat  Subtelnie oddana i przeżywana sytuacja.., wnika we mnie i budzi podobne odczucia :) Jedynie ostatnia zwrotka, a dokładniej jej trzy ostatnie wersy wydaja mi się zbyt wyjaśniające... Zakończenie na "Wzruszenie / ściska moje gardło" byłoby w moim odczuciu "mocniejsze" i pozostawiłoby wiersz otwartym na własne dopowiedzenie czytelnika. Ale byc może obecna wersja zakonczenia jest dla Ciebie szczególnie ważna, wtedy nie mam racji :) Pozdrawiam!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...