Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

   - Soa będzie cierpieć? - Jezus rozpoczął rozmowę, przytaczając jej zdanie. - Każdy cierpi w danym wcieleniu na tyle, na ile zdecydował się - będąc w innym wymiarze, czyli  w przerwie między wcieleniami - wyrównać naruszoną uprzednio energetyczną równowagę. Dotyczyło to również mnie. Masz, moja droga padawanko, swoją drogę dokładnie taką, jaką sobie wybrałaś. Odmienną niż Mil, to prawda. I raczej odrębną - zgodnie z twoją własną decyzją, jak zaznaczyłem uprzednio. Rozmawialiście przecież o tym i odmówiłaś mu. Prawda? 

   - No tak, Mistrzu. Prawda. Ale... 

   - To kobiece "ale" - Jezus skrzywił się udawanie. - Nie tylko kobiece, męskie też. I to równie często. "Ale" to, "ale" tamto. Jako człowiek i jako mężczyzna też mam swoje "ale". Boskie, trochę jakby większe, pomijając - Jezus roześmiał się swobodnie. - Niech zgadnę: rozmyśliłaś się po upojnej nocy? Zaczęłaś wyobrażać sobie Mila jako męża? Czy może przemówiła do ciebie kobieca zazdrość, że odtrącony odszedł, by znaleźć sobie Olgę? Mnie, moja droga, nie musisz odpowiadać. Odpowiedz samej sobie, co właściwie tobą kieruje. Zbadaj swoje uczucia * , że powtórzę za innym moim padawanem. Albo, jak pewien twój rodak zaśpiewa we wcieleniu równoległym do waszego obecnego: Spytaj siebie, czego pragniesz ** Co prawda, w następnych słowach i pomylił się, i zarazem miał rację. Co ludzie myślą, to nieistotne *** - zanucił. - Tak. I nie.

   - A zresztą - kontynuował po krótkiej przerwie - jako moja padawanka powinnaś patrzeć szerzej. Postrzegać rzeczy i sprawy szerzej. Przynajmniej z dwu stron. Dlaczego więc nie przyszło ci do głowy ani też za specjalnie do serca, że i jemu nie było miło usłyszeć twoją arbitralną odmowę? Posłuchał moich nauk, koncentrując się na pozytywach, a odrzucając negatywy. Wyciszył wnętrze, by znaleźć sobie inną kobietę. Znalazł i zajął się nią. Po męsku.

   - Masz rację, Mistrzu - zaczęła Soa po kilku chwilach ciszy. - To wszystko prawda.

   - Pewnie, że prawda - zgodził się Jezus. - Kłamstw, jako sprzecznych z moją naturą, nie wypowiadam. A ty, proszę, nie wypowiadaj kolejnego "Ale". Zwłaszcza, że wkrótce, wbrew poprzednim deklaracjom, odnowisz związek z przeszłości.

   - Prosiłem bez "Ale" - nie pozwolił Soi dojść do słowa, unosząc dłoń z wyciągniętym palcem wskazującym. - Skoro mówię, że tak postąpisz, oznacza to dokładnie, że to właśnie zrobisz. Będąc przyszłością - ba, całym czasem - wiem to na pewno. Ujmując to mniej precyzyjnie - mam stały wgląd w przyszłość. Powiedz, że masz na ten temat inne zdanie. 

   - Nic już nie powiem - zawahała się Soa.    Jednak po chwili zastanowienia dodała:

   - Naprawdę tak zrobię? Z kim?

   Jezus spojrzał na nią, robiąc tajemniczą minę. Dla żartu.

   - Zobaczysz. 

   Cdn. 

 

   * Słowa te wypowiedział Luke Skywalker do Dartha Vadera w początkowych scenach "Powrotu Jedi". 

   ** Zacytowane zdanie pochodzi z tekstu "Kołysanki dla nieznajomej", napisanego przez Bogdana Olewicza, wykonywanej przez zespół "Perfect" (1994). 

   *** Tamże. 

 

   Voorhout, 01.10.2022

 

 

 

 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Pewnie, że masz rację twierdząc, że "(...)  Mistrz mu w tym pomógł." Duchowe połączenie z Mistrzem/Mocą gwarantuje powodzenie.   

   Serdecznie Ci dziekuję za wizytę i czytanie. Plus za komentarz, oczywiście. Miło mi było Cię gościć. 

   Pozdrowienia, Wiesławie ;-) .  

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Rzeczywiście zadałaś mi to pytanie pod rozdziałem 64. Myśli od Wszechświata podpowiedziały mi, aby rozpocząć kolejny rozdział tym pytaniem. Tak więc rozpocząłem . 

   Serdeczne pozdrowienia. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Wszystko możesz, Poetko - na przykład w jednym wersie uśmiercić i Boga i Nietzschego (obu po raz drugi).
    • Czekają. Stłoczone ciasno w zastygłej procesji, w urojonych widmach bezmiernej nocy. W pokoju. W tym pokoju stłoczone aż po brzegi. Wchodzą na ściany, na to drzewo wyrastające z podłogi. Stojąca w kącie plątanina martwych rur. Poskręcane gałęzie, odrosty. Żeliwne. Milczące artefakty...   Pełzną wysoko w swojej nieruchomej kreacji. Te zwidy rozczapierzone. Złapane w krótkim ujęciu. W milisekundowym błysku wypalającym oczy.   Są jedne na drugich. Obok siebie. Tuż obok. Bądź wyrastają z siebie bez jakiejkolwiek koncepcji, jakiegokolwiek sensu.   Ciasno. Bardzo ciasno…   Jak niezliczone polipy w jelicie. Zrakowaciałe. Całkowicie obce, nawet dla siebie samych. Całkowicie obce ciała rosnące w swojej i tak obcej egzystencji.   Mnożą się bez ustanku, wyrastając z siebie w nieskończonych powtórzeniach. W szmerze nieskończonego wzrostu...   Zasuszone widma. Kreatury pajęcze… Których odnóża… - Boże, jakże ich wiele!   Sięgają nimi, poprzez grzybnię pleśni, sufitu, jak nieba… Wspinają się. Wspinają, ku wielkiej mistyfikacji, ku tajemnicy największej.   Albowiem rozpościera się z wysoka coś, co jest niepodobne do niczego.   Co to takiego? Jakaś iluzja, deliryczna ekstaza…   Stając u stóp tego gigantycznego konstruktu podobnego do krzyża... - z kamienia, ze stali. z drewna…   Z żelbetonu poznaczonego brunatnymi plamami nuklearnej reakcji. Zmartwychwstania?   Być może samego Boga...   Słychać jeszcze echo. Pogłos pędzącego wiatru. Wtedy, co pędził w ogromnym huku totalnej anihilacji.   Tuż przede mną mur nieskończonego wzniosu. Rozpostarte ramiona (odnóża?) Rozwarte szeroko. Szeroko… - czegoś, co już dawno skonało, mimo że jest wieczne. mimo że żyje, pomimo ewidentnej śmierci.   Jakieś truchło. Zasuszone. W szacie pajęczej.   W powiewających płachtach. W czarnych od kurzu. Od pyłu. Od brudu zionących ciszą zatęchłych katakumb…   W przeciągu, w powiewie.   W półmroku…   Spogląda z wysoka wielookie oblicze. Czarne oczodoły w zdeformowanej czaszce.   I coś jeszcze.   Coś, co przeczy fizycznemu istnieniu.   Spod sufitu spada na mnie absolutna martwota, kiedy klęczę, kiedy leżę, kiedy pełzam jak wąż, jak dżdżownica, jak wielonoga skolopendra…   Co tu jest mną, a co kim innym? Albo czym?   Kto tu jest?   Mnoży się coraz więcej tej całej bezgranicznej iluzji, która we mnie. Która wszędzie…   Odchylam głowę do tyłu. Odchylam. Odchylam… … aż trzeszczą kręgi w szyi...   Wykrzywiając twarz w morderczym grymasie, w potęgującym się orgazmie trupiego rozkładu...   … moje oczy...   Te czarne otwory. Te czarne. Bezkreśnie czarne…   … jak noc lodowata…. jak noc…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-07)      
    • @hollow man

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        A szkoda.
    • @.KOBIETA. przyjaciółka jak skarb :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...