Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Dorosłe życie jest pełne niespełnień, a my stale poszukujący szczęścia niekiedy nie potrafimy tego właściwie pojąć, co rodzi szereg pozytywnych i negatywnych skutków.

 

Warszawa – Stegny, 20.07.2022r.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To kwestia nastawienia, jeden wchodzi na Everest i nie jest zadowolony, bo nie wszedł zimą, inny wjechał na Kasprowy kolejka i jest szczęśliwy. Najważniejsza jest fajna, kochająca babka, reszta jest dodatkiem:).

Opublikowano (edytowane)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mam wrażenie , że jako dorośli uznajemy, że nasz rozwój jest zakończony (spełniony), a według mnie, to pomyłka - od momentu urodzenia aż do śmierci rozwijamy nasze człowieczeństwo, czy "rozkładamy" je jak wachlarz. Ja chcę się cała rozwinąć, stać się całym wachlarzem, świadomie poznac wszystkie moje fazy, też starość i tajemnicę śmierci. Spełnienie jest dopiero na końcu :) Znów pobudziłeś moje myśli - dziękuję!

 

 

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@duszka tym sposobem tekst do kosza. Żartuję. Myślę, że rzecz w tym, że nie da się rozwijać we wszystkich kierunkach. Spotkałem się z tezami psychologów o wszechstronnym rozwoju. I szczerze mówiąc trochę w nie powątpiewam. I tym samym wydaje mi się, że trudno stać się takim wachlarzem. Sporo osób z nas - w tym ja - koncentruje się na pewnych dziedzinach i zostawia w spokoju pozostałe. To może być błąd, ale ja zwyczajnie nie potrafię inaczej i podejrzewam, że żadne szkolenia mnie tego nie nauczą. Do tego - wydaje mi się - los lub przeznaczenie rozdają swoje karty i to poddaje w wątpliwość niektóre nasze starania. Nawet najwięksi naprawdę tutaj najwięksi w sumie bez przerwy doznają porażek. Na tą okoliczność przypomina mi się nie wiem czemu piosenkarka Madonna. Sporo śnię i zapisuję sny. I przytrafia mi się szereg najróżniejszych snów właśnie z niespełnieniem, czy porażką. To - moim zdaniem - coś znaczy. Każdy z nas podkreślam każdy żyje na pewien sposób życia i to jest tylko jeden ze sposobów przeżywania. Jestem przekonany, a trochę tutaj już widziałem, że nikt z nas nie żyje podręcznikową pełnią życia. Słowem jak najbardziej kibicuję Twoim staraniom, ale nie obraź się na świat jeśli nie wszystko się uda.   

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie, bo babki zawsze patrzyły przychylnym okiem na tych, którzy wracali z polowania z większymi łupami, ale mówimy o niespełnieniu i jeśli na froncie osobistym porażka, żaden inny sukces tego nie zrekompensuje. 

Opublikowano

@Marek.zak1 ojoj Marek tutaj bym dyskutował choć z drugiej strony może i masz trochę racji. Ja na przykład - czego mnie nauczył nieudany związek - zwracam nie wiedzieć czemu się w stronę ku największym malarzom. Najbardziej cenię Touluse - Lautreca. No w miłości nie bardzo mu się układało, ale próbował :)) Babki chyba chcą żeby kandydat jej czymś zaimponował i bez sukcesu w tym może być niełatwo :)) W sumie zgadzamy się, że niespełnieniem trudno zaimponować, ale z drugiej strony są dziedziny - jak ta nasza - że stosunkowo trudno się w nich spełnić. Ach zagadaliście mnie wszyscy, a ja mam kolejny tekst napisać :// 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Każdy wachlarz jest inny, Leszczymie :) I często zatrzymuje się jego rozkłdanie, lub wypada z reki. Wszystko to przeżyłam. Dlatego daleka jestem od idealizowania. W mojej odpowiedzi chodzi mi to, ze spełnianie trwa aż do śmierci, niezaleznie od tego jakimi drogami. Decydujące jest tylko, bo pozwolić wachlarzowi sie znowu otwierać, czyli wejśc znowu w strumień zycia czyli - spełniania się. Często nie wiemy jakie ono będzie, bo życie nas zaskakuje. Ale ono nie potrafi inaczej, jak się spełniać. Trzymaj się!  :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
    • Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń,  to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku.  Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień.  Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny  nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie.  Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek.    Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych  uczuć, to prawa strona, która także  zanika.  Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było  " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek"  pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały.  Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię.  Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei.  Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja".  Z kolei  końcówka  jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu.  Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch".    @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch".  To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk.  Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam.  Dziękuję za ten wiersz.  Pozdrawiam Cię serdecznie.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...