Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- Nie było i nie będzie...
Usłyszała chrypliwy głos zza mglistej ściany pół-snu. Leniwie otworzyła oczy. Ujrzała przed sobą pomarszczoną, naznaczoną czasem twarz. Jeszcze ciemnowłosy ,aczkolwiek niemłody mężczyzna nachylał się nad nią. Przeszył ją wesoło- obłąkańczym wzrokiem. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. Było w nim coś dziwnego...odróżniał się od reszty przechodniów. No i stał nad nią.
- Nie było i nie będzie- powtórzył.
- ....czego?- była zdziwiona i ciekawa . Z pozycji leżącej starszy pan był jeszcze bardziej intrygujący.
- Zębów w dupie!- odpowiedział energicznie, uśmiechnął się i odszedł...
„ No, tego już za wiele! Co za dzień!” Ogarnęła ją euforia. Leżała jeszcze chwilę na chodniku śmiejąc się i wierzgając nogami po czym zerwała się na równe nogi. Stanęła już całkiem spokojna, popatrzyła w niebo i w duchu podziękowała Bogu, za to że żyje.
Złote światło schodzącego coraz niżej słońca, oświetlało jej nieobecną, acz uśmiechniętą twarz. Na chwilę zapomniała o tym, że coś się skończyło. Czuła tylko radość, że istnieje, a przed oczami wyobraźni stał nadal starszy mężczyzna.
„ Jaki normalny wariat! Mam nadzieję, że jest takich więcej... nie było i nie będzie...akcja- reakcja...jakoś tak to było...”
I tak zapętlona we własne myśli szła powoli przez miasto. Mijała kolorowe samochody, rasowe psy i kundle. Z drugiego piętra przy ulicy Jaśminowej, przyglądał się jej czarno-biały kot. Ale niedługo, bo zaraz potem przelatywała o wiele bardziej interesująca mucha.
W końcu dotarła do domu- starej, zniszczonej kamienicy. Wspięła się na pierwsze piętro, potykając się po drodze o schody. Otwierając drzwi zauważyła, że sąsiad kupił sobie nową wycieraczkę. „Różowa! Ale cudownie! Świńsko- różowa wycieraczka!”
Od progu witały ją trzy koty- Chwila, Kiełbasa i Bronek. Wesoło podskakując ,Bronek przybiegł pierwszy przywitać się ze swoją panią.
-Cześć kociambry! Pewnie jesteście głodne, co? Przepraszam, że tak późno, ale wylegiwałam się na chodniku...same rozumiecie!- mówiła z poważną miną do swoich kotów, które ocierały się o jej nogi ze wszystkich możliwych stron.
Intensywnie żółte ściany jej pokoju wydawały się płonąć w świetle zachodzącego słońca. Duszne powietrze jeszcze bardziej pogłębiało to wrażenie. Otworzyła okno i usiadła na fotelu w krowę (tak go nazywała- był obity fioletowym futrem w czarne, krowie łaty.) Kiełbasa wskoczył jej na kolana- siedmiokilowa ,futrzana parówa. Udeptywał zapalczywie jej zielone sztruksy, kręcąc się wokół własnej osi.
- Ej, Kiełbasa, przestań! Drapiesz!- tarmosiła go dłonią po głowie.
Rozglądała się po pokoju w poszukiwaniu pilota do wieży. Wzrokiem natrafiła na
pozostawioną przez niego książkę- „Samolubny gen”. Zostało tu z Niego jeszcze trochę zapachu i kawałek jego koloru.
Wypatrzyła w końcu pilota ,lecz myślami znów była w parku i poczuła napływające do oczu łzy...Nagle w pokoju rozległa się głośna melodia z Muppets Show- jej komórka. Zaskoczona niespodziewanym odgłosem pospiesznie otarła oczy i chwyciła za telefon.
- Tak, słucham?
- Cześć Pola, pamiętasz, że jutro o 7.10 po Ciebie przyjeżdżam?
- ...no...tak, pamiętam (zupełnie wypadło jej to z głowy!) tak w ogóle to cześć, Waldek.
- Co ty jakaś taka nieprzytomna dzisiaj? Wyśpij się dobrze, bo jutro musisz zdać ten egzamin!
- ...
- Jesteś tam?
- Tak, tak. Kurcze, przydałoby się ,ale i tak nie mam samochodu...
- No, jak już zdasz to będziesz mogła, zamiast na kolejny egzamin na prawko, zbierać kasę na samochód!!
- A ile samochodu można kupić za pięć egzaminów?
- Zderzak i kierownicę.
- Hehe, pojedziemy jeszcze na plac manewrowy przed egzaminem? Policzę maską słupki.
- Pozwolę Ci na to, pod warunkiem, że potem grzecznie zdasz egzamin!
- Nie marudź, w końcu zarabiasz na tym że ja nie zdaję, ale jak chcesz przed następnym egzaminem pójdę do innego instruktora!
- Normalnie, mam Cię dosyć! Smęcisz jak stara baba!
- Hehe, do jutra!
- No! Do jutra!
„ Tego się mogłam spodziewać- nikomu nie powiedziałam ,żeby nie zapeszać i sama zapomniałam!” Kiełbasa trącił ją głową w ramie, jakby chciał powiedzieć, że on pamiętał.
Włączyła wieże. Z głośników wydobywał się dźwięk kobzy- ścieżka dźwiękowa z „ Kronik portowych” ...Ten film też oglądali razem, ale teraz jej głowa była na placu manewrowym...

Opublikowano

"zęby w dupie"
Kocham Cie jeszcze bardziej :))))))))
sam tekst - wporzadku, czyta się plynnie.
umiejetnie wprowadzasz czytajacego w akcje.
mozna powiedziec ze sie jest w srodku czytajac.
pytanie "co dalej?" pozostaje bez odpowiedzi
rozumiem ze to powiesc w odcinkach.

Opublikowano

Dziadek był świetny! Normalny wariat, faktycznie. Bardzo przypadł mi do gustu.Tak jak i opowiadanie. Oryginalny styl. A co do Kiełbasy-nie boisz się, że Ci go psy zjedzą? Taki ponętny kąsek.
Będzie chyba dalej, tak?
Ps. Wycieraczka prześliczna, co Ty od niej chcesz? Mnie się podobała-w tekście. Pozdrawiam

Opublikowano

ja nie mogę! uśmiałam się, że hej!;)choć nie lubie za bardzo kotów....to nadają one niepowtarzalny charakter postaci. bardzo mi się podoba, że mogłam uczestniczyć we wszystkim. akcja z chodnikiem po prostu wypas! też kiedyś wylegiwałam sie z moim Bratem na chodniku pod sklepem i piliśmy kole:).... a wracając na ziemię, to naprawde czekam na kolejne odcinki:) byleby nie ciągnęło sie jak brazylijski tasiemiec...ok? no!
teraz spokojnie z czystym sumieniem mogę Cie pozdrowić.
pozdrawiam! ;)

...

Opublikowano

dzięki za komentarze! jest mi bardzo miło. Jak widać życie pisze najlepsze scenariusze:) trzecia część będzie, mam nadzieję że się nie znudzicie:) pozdrawiam wszystkich!
ps. Kiełbasa to imie wymyślone a w domu mam Ryszarda i MOmenta- koty, ale zawsze 3 chcialam miec:)

Opublikowano

aha! dziadek to też autentyk. Mam szczęście do takich ludzi na ulicy, więc pewnie pojawi się jeszcze jakiś taki inny natchniony. Niestety tekst jest jego nie mój:)a co do wycieraczki- to nie miała być ironia- sama bym chciała mieć świńsko- różową wycieraczkę:)

Opublikowano

To może nie na temat opowiadania, ale skoro o kotach mowa-mój kot(mam też małą kotkę) od trzech dni nie pokazał się w domu. Poszukiwania zakończyły się fiaskiem. Może ktoś odpowie na rozwieszone wokół ogłoszenia. Bardzo mi smutno. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Chłonę Twe slowa jak narkotyki Mógłbyś mnie mieć na jedno skinienie Ale Ty tańczysz do innej muzyki W przeciwną stronę kierujesz spojrzenie   Nie patrzysz za siebie, ja byłam nikim Oszukaj mnie proszę, uwierzę we wszystko Zostaw kłamliwy ułamek nadziei Że byłeś ze mną choć przez chwilę blisko   Twój dotyk we mnie zakończył czas suszy Lecz łączy nas więcej niż spragnione ciało Twój umysł piękny wpełznął mi do duszy A może mi się jednak tylko wydawało   Zabrałeś mi szansę, dałeś siebie mało Nawet wspomnienia głupi czas uśmierca Jednak czasem myślę, czy coś by się stało Gdybyś raz zatańczył w rytmie mego serca
    • "Przechadzka wśród przyjaciół"     Krokiem niespiesznym,  w ciszy i pokorze, idę aleją  – wśród swoich, u siebie. W smugach pamięci,  w porannej dnia porze,  odwiedzam gwiazdy,  zgasłe na mym niebie.   Tu Andrzej – w ławce dzielił ze mną znoje, tam Zdzichu – w biegach był niedościgniony, Jurek, też tutaj – łamał serca każdej,  w miłosnych podbojach był niezastąpiony. Małgosia – Z torbą pełną cudzych wieści, dziś sama stała się milczącą literą.   Czas w swoich dłoniach  starość ledwie mieści, zasłona opadła.  Nie pytaj dlaczego. Krzysiek, Janek, Basia –  cienie z podwórka, Zbyszek i Asia, - i Czarek –  bratnia krew.   Nasza wspólna młodość,  barwna jak laurka, dziś brzmi jak odległy,  przygaszony śpiew. Znam każdy zakręt,  choć przybywa znaków – nowych imion wyrytych  w chłodnym granicie.   Mijam te rzędy  w spokoju, bez lęku, bo tu się dopełnia  każde nasze życie. I choć to cmentarz,  spacer nie jest mroczny, bo wskrzeszam ich  w sobie każdym wspomnieniem.   Pijemy znów życie  – ten nektar owocny, ciesząc się chwilą,  a nie przeznaczeniem. W tej to sekundzie,  – myślą ich dotykam, nie ma już granic,  grobów ani trwogi. Śmierć w blasku wspomnień  na moment umyka i odsłania wspólnie przebyte drogi.   Leszek Piotr Laskowski
    • @Berenika97 Bereniko, jak dotąd to raczej - dreszcze :)
    • @onasama   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :))))   Skoro liczby i dane to Twoja domena, Niech anegdota zejdzie ze sceny! Bo choćbyś miała wykres i słupki ze stali, Zawsze się znajdzie ktoś, kto to „obali”. „Bo szwagier mój przeżył!” - to siła rażenia, Co krzywą Gaussa w pył w mig zamienia. Po co nam próba na tysiąc osób, Gdy wujek zna lepszy, „życiowy” sposób!   @Marek.zak1   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)   Więc Artur S. rację miał (choć był zrzędliwy), Że fakt niepasujący jest zawsze uciążliwy.   Zamiast prawdy szukać, Wolą się oszukać -   Cóż, światopogląd to twór... pobudliwy!     @Proszalny   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam.    Gdy logika w jaskini zachrapała, Fantazja mu w głowie hulała. Lecz gdy arkusz Excela Dopadł marzyciela, Złuda raju w mig się rozwiała.
    • @Poet KaDzięki za czytanie i komentarz :)   @Waldemar_Talar_Talar Tobie także, Waldemarze :)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...