@Wiechu J. K.Podoba mi się!
Książki - to wielka rzecz.
Sama mam ich tyle w domu, że nawet nie wiem do końca, jakie. Co i rusz przy próbach zaprowadzenia w nich porządku (syzyfowy wysiłek) - znajduję różne rzeczy i aż się dziwię - skąd się to wzięło.
Są wszędzie i mam wrażenie, że nocami prowadzą sekretne życie i nawet rozmnażają się w tajemniczy sposób, bo wciąż jest ich więcej, i więcej. Ja układam na półkach, odkurzam, a one wciąż zalegają w nieoczekiwanych miejscach całymi stertami.
Ale to prawda, ważne, żeby były czytane. To jest przecież portal do świata, w którym spotykają się umysły i serca, pragnące ze sobą porozmawiać, taka wielka agora poza czasem i przestrzenią - warto tam bywać i dowiedzieć się, o czym się mówi.
Idę wolno, widzę tylko kształt.
Dookoła kontur. Ja tu, Ty tam.
Myśli powódź, jestem już blisko.
Dotyk jest jak… słodką czuję rozkosz.
Duży błąd? W to nie chcę wierzyć!
Widzę ląd… nie. To jednak sztorm i szkwał. Tysiąc marzeń, więcej gorzkich kar.
Źrenic promień! Moje świecą już blado,
Tobą… święć się imię! Co rano.
Tobą… nadzieją pragnień, wygraną.
Ciągle Ty — nic więcej nie pragnę.
Flauta… Pusto — gdzie bocian i gniazdo. Usiąść, wrócić — Twoje widziadło.
Cenzurować mogą robotnika,
Cenzurować mogą pracownika,
Cenzurować mogą, Mnie i Ciebie,
Myślimy o okruchu, nasz chlebie!
Polityk ma poparcia komitet,
Polityk ma wyborczy gabinet,
Polityk ma obie lewe ręce,
Myślimy o zarobku, w podzięce!
Rząd jest wyborami narodowy,
Rząd jest koteriami betonowy,
Rząd jest reprezentacją niewielu,
Myślimy o napitku, o chmielu!
Cenzurują robotnika,
Cenzurują pracownika,
Cenzurują Mnie i Ciebie,
Nie myślimy, o nasz chlebie!
Polityk ma komitet,
Polityk ma gabinet,
Polityk ma dwie ręce,
Myślimy o... w podzięce!
Rząd jest narodowy,
Rząd jest betonowy,
Rząd jest dla niewielu,
Myślimy... o chmielu!
@Leona Coś mi się tak pokojarzyło z jungowską psychologią cienia.
Ten wewnętrzny potwór.
W sumie nie ma głupich powodów, z jakich ludzie zaczynają nienawidzić życia.
Emocje nie są ani dobre, ani złe.
Trzeba mieć tylko odpowiedni arsenał środków, żeby sobie z nimi radzić tak, aby nie niszczyły - ani tego, kto przeżywa rozpacz, ani jego otoczenia,
Przyjechał kuglarz na plac,
tajemnicę rozstawił na scenie.
Wyciąga rekwizyty,
co prawdą jest, a co złudzeniem.
Z rękawa wysypuje
garść lekkich piór kolorowych,
a one tak zuchwale
pchają się widzom do głowy.
I zamazują obraz,
ten wyraźny, prawdziwy,
a kuglarz przenika wzrokiem,
gdzie prawda jest, a gdzie dziwy.
W dłoniach układa zachwyt,
żongluje i mamy strach,
już nasze emocje w matni,
czy to już och, czy ach.
Kuglarz czaruje, kusi,
a widz namiętnie marzy,
lecz po zamknięciu kufra
wychodzi z teatru bez twarzy.