Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Podobnie jak zesłani lub przesiedlani na ziemie w Kazachstanie, Jakucji i innych obwodach ARR?

O wymordowanych w Katyniu, Smoleńsku i wielu wielu innych miejscach i sowieckich łagrach

nie wspomnę. Nie masz czerwonego pojęcia, jak bardzo dużo mają wspólnego. Poza tym wciąż

istnieje taka rzecz jak pamięć. I tego nikt Polakom nie odbierze. Żadna bolszewia z najbardziej paskudną

i zjadliwą propagandą.

Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1

 

Pan zadał pytanie polityczne. Udzieliłem politycznej odpowiedzi.

 

Ludzie piszą tutaj poezję polityczną i dyskutują na aktualne tematy polityczne. 

 

Jest też sekcja satyry politycznej.

 

Czy to nie oczywiste?

 

P.S. 

Nie opublikowałem ani jednego wiersza politycznego, tylko anakreontyka. Jestem trubadurem i minnesingerem, jak Walther von Stolzing, rycerz z Frankonii z opery o norymberskich mistrzach prez Wagnera.

 

Morgenlich leuchtend im rosigen Schein... 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@jan_komułzykant

Pan zapomniał, że jestem Anglikiem i nie obchodzi mnie to. To wasza sprawa z Rosjanami, porozmawiajcie na ten temat z nimi.

 

Ale ich to też nie obchodzi, bo już nie modne. 

 

@jan_komułzykant

Poza tym mamy Irlandczyków i Szkotów, a Rosjanie ukraińcòw. 

 

P.S. 

Jeśli pan cierpi na silne fantomowe bóle pamięci historycznej, niech pan zwróci się o pomoc do doktora Alzheimera.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Alois Alzheimer

 

 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Aha, skończyły się już panu argumenty, zaczyna się zabawa z argumentami siły.

 

Stąd to skierowanie do pana doktora? Naprawdę, chce pan o tym porozmawiać,

 

może o osobowości mnogiej, borderline, czy innych problemach?

 

I gdzie się podział 'gentleman' ?

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie zapomniałem (i 'niemodne' to przymiotnik), ale jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić,

skoro zwraca się pan do mnie "wy",

mówiąc, że to  "wasza sprawa z Rosjanami"... A za chwilę stwierdza pan:

 

jakby podkreślał pan przynależność do jakiejś nowej lub kolejnej kasty 'nadludzi', panującej

nad niewolniczymi narodami Irlandii, Szkocji i Ukrainy.

"ukraińców" też napisał (pan dżentelmen) zapewne niechcący małą literką. Bo co,

jest pan kimś lepszym?

Chyba nie mamy już o czym rozmawiać, więc żegnam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...